Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Seriale

Wywiad z Gwendoline Christie

HBO udostępniło wywiad z Gwendoline Christie, odtwórczynią Brienne z Tarthu z serialu “Gra o tron”.

Co dzieje się u twojej bohaterki, kiedy rozpoczyna się ostatni sezon Gry o tron?

Gwendoline Christie: Brienne i Podrick są w Winterfell. Są tam, żeby chronić Sansę i zdobytą przez nią pozycję. Brienne słyszała o Daenerys, ale nie miała okazji jej poznać. Przysięgała chronić Starkówny i jest to teraz jej główny cel.

Czy Brienne przygotowuje się psychicznie na nieuchronne starcie z armią umarłych?

GC: Mam wrażenie, że pogodziła się z myślą, że może zginąć podczas tej walki. Brienne zawsze chętnie angażowała się w realizację szczytnych celów, a służbę w imieniu wyższego dobra postrzega jako ukoronowanie swojego życia. Jest to coś, czemu zawsze chciała się poświęcić. Jest w niej altruizm, który sprawia, że zawsze opowiada się po stronie dobra i jest gotowa oddać swoje życie w służbie innym, ale teraz staje się bardziej ludzka, bo zaczyna też odczuwać strach.

Jak czułaś się, kiedy po raz ostatni zdjęłaś zbroję i ostatecznie pożegnałaś się ze swoją bohaterką?

GC: Bardzo się do niej przywiązałam. Brienne wiele dla mnie znaczy, nie tylko zawodowo, ale także prywatnie. Dzięki niej wyzbyłam się próżności, która jest częścią każdego z nas. Dzięki roli Brienne zaakceptowałam siebie taką, jaką jestem i pogodziłam się z tym, nad czym nie mam kontroli, a jest częścią mnie, jako człowieka. Społeczeństwo zaczęło się zmieniać. Rozwój Internetu sprawił, że coraz więcej osób chce, żeby produkcje odzwierciedlały ich punkt widzenia. Ludzie utożsamiają się z nośnymi historiami, które odwołują się do bliskich im tematów i pomagają im zaakceptować samych siebie. Od pewnego czasu przygotowywałam się psychicznie na finał serialu. Naturalnie, ostatniego dnia zdjęć powtarzałam sobie przez cały poranek, że to nic takiego i że przejdę nad tym do porządku dziennego… ale stało się inaczej. Płakałam przez całe dwie godziny. Wszyscy wokół mnie przewracali oczami, bo zdejmowałam swój kostium, zmywałam makijaż, rozczesywałam włosy i … ciągle ryczałam. Słyszałam, jak komentują: „Tak, nadal się nie pozbierała. Ciągle płacze. Dalej płacze”. Chciałam otwarcie wyrazić swój smutek, ale uderzyło mnie jeszcze coś innego. Rola Brienne sprawiła, że zaczęłam inaczej postrzegać siebie i otaczający mnie świat. Zaczęłam interesować się koncepcją opowieści i rolą kobiet w społeczeństwie. Jest to coś, co zawsze będzie mnie interesować i chcę w dalszym ciągu zgłębiać te tematy.

Kiedy zdałaś sobie sprawę, że wasz bardzo popularny serial nagle stał się prawdziwym fenomenem?

GC: W trzecim sezonie. Czytałam wcześniej literacki pierwowzór i trzeci tom sagi był niesamowity. Był fascynujący, wciągający, podniecający, pełen akcji i miał świetnie rozpisane wątki. Równie dobrze był napisany scenariusz trzeciego sezonu. Pamiętam, że zastanawiałam się, czy nie jest to przypadkiem przełomowa część, która sprawi, że Gra o tron zdobędzie jeszcze większą popularność? Podejrzewałam, że tak się może stać, ale nie byłam gotowa na kultowy status, jaki zdobył nasz serial.

Spodziewałam się, że potem będzie tak, jak zwykle. Jeśli wierzyć obiegowym opiniom, to serial telewizyjny najpierw staje się przebojem, potem spada jego oglądalność i w końcu spada z ramówki. Ale mijały kolejne lata i Gra o tron była ciągle na fali. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że serial zmienił wszystkie aspekty mojego życia i sprawił, że zaczęłam być inaczej postrzegana przez opinię publiczną. Nie miałam na to żadnego wpływu, ale wiedziałam, że jestem częścią czegoś wyjątkowego. Byłam zaskoczona, ale dobrze wiedziałam, że mam wiele szczęścia i muszę sobie po prostu jakoś z tą sytuacja poradzić.

Jakie umiejętności praktyczne zdobyłaś na planie Gry o tron?

GC: Rola Brienne była bardzo wymagająca fizycznie, z czego nie do końca zdawałam sobie na początku sprawę. W pewnym momencie myślałam, że kiedy serial dobiegnie końca i zejdę z planu, to przestanę w końcu ćwiczyć fizycznie. Ale tak się nie stało, bo chcę nie tylko w dalszym ciągu ćwiczyć swoje ciało, ale ostatnio zaczęłam też trenować boks. Ćwiczę z trenerem pięć razy w tygodniu i próbuję swoich sił w różnych dyscyplinach sportu. Chyba kolejnym krokiem będą sztuki walki. Zaczęliśmy już o tym rozmawiać. Trudno było mi wdrożyć się w treningi, ale wyciskałam siódme poty na siłowni, żeby być w formie i chcę dalej to robić. Serial uświadomił mi, że ludzkie ciało jest niezwykłym narzędziem. Lubię poddawać swój intelekt próbom, a rola Brienne sprawiła, że chętniej podejmuję teraz wyzwania. Lubię pokonywać swoje małe ograniczenia!

Czy pamiętasz najśmieszniejsze sytuacje na planie podczas zdjęć do różnych sezonów?

GC: Nie jestem specjalnie rozrywkowa. Na planie jestem zwykle poważna, bo studiowałam na wydziale aktorskim Drama Centre w Londynie, który hołduje starej szkole. Tam trzeba przede wszystkim ciężko pracować. Ale pozostali członkowie obsady często nas rozbawiali. Zdarzało się, że od śmiechu bolał mnie brzuch. Bardzo zabawny jest Nikolaj [Coster-Waldau], a Liam Cunningham wielokrotnie rozmieszał mnie do łez. Kit Harrington… niestety muszę dopisać olbrzymie poczucie humoru do długiej listy jego atutów. Alfie Allen jest przezabawny, ma prawdziwy komediowy talent. Czasem na planie panowały trudne warunki, ale dzięki członkom ekipy produkcyjnej i pozostałym aktorom zawsze dopisywał nam dobry humor. Nigdy tego nie zapomnę.