Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Z Polski

Avangarda 007 – relacja

W ostatni weekend lipca odbyła się 7 edycja Avangardy, konwentu poświęconego miłośnikom szeroko pojętego fantasy i wszystkich aspektów związanych z tematem. Po tegorocznej edycji widać, że z roku na rok impreza ma się coraz lepiej, a organizatorom nie brakuje pomysłów na wypełnianie czasu konwentowiczom.

Artykuł autorstwa Piotra “Mazurka” Mazurkiewicza.


Avangardowa organizacja

Zacznijmy od tego, że Avangarda 007 była większa. Głównie powierzchniowo, ponieważ konwent odbywał się na terenie kampusu SGGW w budynku nr.34, co dawało zainteresowanym cztery kondygnacje najprzeróżniejszych atrakcji. Pociąg do fantastyki wyruszył czwartkowym popołudniem, żeby zatrzymać się dopiero w niedzielę. Znalazł się też przedział sleepingowy. Dla fandomu spoza Warszawy stworzono możliwość wykupienia noclegu w Domach Studenckich i XXI LO, w którym (gdyby ktoś nie miał dość atrakcji) organizowano nocne sesje RPG i karciane rozgrywki. Była też możliwość wypicia dobrego piwa, posłuchania muzyki i integracji z innymi uczestnikami w miłej, klubowej atmosferze. Oczywiście na terenie konwentu panował absolutny zakaz spożywania jakiegokolwiek alkoholu oraz bycia pod jego wpływem. Nic nie stało jednak na przeszkodzie, by po  dniu spędzonym na aktywnym poznawaniu tajników fantastyki, wypocząć przy kufelku w konwentowym barze “Dziekanat 161” zlokalizowanym w budynku jednego z domów studenckich. Pomysł przedni. Któż nie lubi wychylić trunku w zacnej kompanii i podzielić się opowieściami ze szlaku? Do nawigacji po rozległym terenie imprezy służyły wszechobecne mapki i naścienne drogowskazy, a kompendium wiedzy o programie konwentu był profesjonalnie zredagowany siedemdziesięcio (!) stronicowy biuletyn z opisem atrakcji i ogólnymi zasadami panującymi na terenie konferencji.

 

Książkowy raj.

Organizatorzy Avangardy starali się dotknąć każdej gałęzi rozłożystego drzewa fantastyki. Miłośnicy literatury mieli okazję spotkać się ze swoimi ulubionymi autorami. Zaproszono trzydziestu dwóch pisarzy. Znalazły się wśród nich takie nazwiska jak: Anna Brzezińska, Marcin Przybyłek, Dariusz Domagalski, Kuba Ćwiek, czy Andrzej Zimniak. Prowadzili oni różnego rodzaju prelekcje i warsztaty, oraz uczestniczyli w spotkaniach autorskich.

 

Nie samym czytaniem człowiek żyje.
Czasem trzeba przylać

ava007_warsztatyWojownicy, rycerze, wiedźmini i fani wszelkiego rodzaju sportów ekstremalnych mogli podziwiać w akcji grupę Nizar. Jej członkowie uczyli fechtunku, obalali mity związane z walką, pokazywali podstawy parkuru, szkolili assasynów (myślę że przy takim programie szpiegów BORu na konwencie nie brakowało), czy organizowali pokazy akrobatyczne. Duża wiedza w porównaniu z równie imponującymi umiejętnościami czyniła z zajęć prowadzonych przez Nizar interesujący punkt programu nawet dla konwentowiczów zupełnie nie zainteresowanym tego typu zagadnieniami.

 

Było 20! Hej MG! Krytyk wszedł!

Największy raj mieli niewątpliwie gracze. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że konwent zorganizowany został głównie z myślą o nich. Stanowiska przeznaczone do grania w gry planszowe były niemal zawsze zajęte. “Kuźnia gier przeżywała prawdziwe oblężenie. Karcianki i strategiczne gry planszowe umilały czas oczekiwania na upatrzone pozycje programu, a nie rzadko były głównym powodem uczestnictwa w imprezie.

ava007_kosciByła też okazja żeby się czegoś nauczyć. Warsztaty dla mistrzów gry i twórców gier, przeglądy systemów fabularnych, a także sesje RPG. Dużym powodzeniem cieszyła się też “Gralnia” wydawnictwa Portal. 28 godzin poświęconych Neuroshimie i papierowym RPG. Twórcy postapokaliptycznego systemu zdradzali tu jego tajemnice, uczyli gry początkujących i udzielali wskazówek zaawansowanym. Tak wyedukowany gracz mógł potem stanąć do turnieju by udowodnić swoją wyższość (lub nie) nad innymi. A jeżeli ktoś postanowił spędzić czas bardziej aktywnie, miał wiele okazji do wzięcia udziału w przeróżnych LARP’ach. Można było wcielić się w Wiedźmina, mieszkańca pustkowi, Wampira biorącego udział w maskaradzie, czy poszukiwacza przygód na tropie Ctchulhu. Dla uroczonych pod szczęśliwą gwiazdą (albo urodzonych pod normalną, ale sądzących, że jest szczęśliwa) organizowano loterie i konkursy. Oczywiście uśmiech losu nagradzano hojnie, a omdlałych ze szczęścia, ofiary nieszczęśliwych wypadków (których na szczęście nie było) oraz damy omdlałe z potrzeby ciepła w ramionach przystojnego sanitariusza ratowała profesjonalna grupa medyczna. ava007_games_roomRatowanie potrzebujących na szczęście nie było ich jedynym zajęciem, bo bardzo chętnie zajmowali również miejsca przy stołach dla graczy. Była zatem okazja do zwerbowania do drużyny medyka, który naprawdę zna się na rzeczy.

 

Oddać szpik.

Avangarda dawała też możliwość pomocy innym. Zorganizowano specjalny pokój, w którym, po dokonaniu dosłownie kilku niezbędnych formalności, można było wpisać sie na listę dawców szpiku kostnego, do czego zachęcano. Kto wie, komu możemy w ten sposób uratować życie?

 

Szczęśliwa 007-ka!

Naprawdę nie sposób opisać wszystkich atrakcji konwentu. Było ich tak wiele, ze pojedynczy poszukiwacz przygód nie jest wstanie dokonać eksploracji każdego zakątka skarbca Avangardy. Dlatego właśnie należy przyjść z grupą znajomych, z którymi potem można podzielić się spostrzeżeniami na temat poszczególnych punktów programu. Podsumowując tegoroczny konwent był większy, lepiej zorganizowany i atrakcyjniejszy od zeszłorocznej edycji. Widać że organizatorzy coraz bardziej doskonalą się w trudnej sztuce zaspokojenia potrzeb fandomu. Szkoda tylko, że połowa konwentu odbywa się w dni pracujące, przez co starsi fani nie mają okazji w pełni cieszyć się jego atrakcjami. Nie mniej mam nadzieję, że spotkamy się na nim za rok.