Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Z Polski

Czytanie fantasy to oznaka niedojrzałości

W 295 odcinku Xięgarni było trochę o fantastyce – erudycyjnie, elokwentnie, z psychoanalizą czytelników i wnikliwą diagnozą… Jednak naprawdę był to popis tego, jak wciąż stereotypy kształtują postrzeganie świata literatury i obnażają niekompetencje niektórych osób, które się nią zajmują.

Prowadzący Agata Passent i Maksymilian Cegielski na wprowadzenie do nowego odcinka, zainicjowali rozmowę o fantastyce. Cegielski przyznał, że ostatnio – po latach – sięgnął po kolejną powieść fantasy. Szybko doczekał się riposty, wypowiedzianej (przepraszam, muszę…) w stylu mało rozgarniętego gimnazjalisty, że czytanie takich rzeczy to cofanie się w rozwoju, osobowy regres albo kłopot z dojrzałością. Na szczęście Max wykazał się błyskotliwością, replikując żartem oraz refleksyjnym argumentem na obronę książki Roberta M. Wegnera, gościa odcinka. Niezrozumiała okazała się dla pani Passent również popularność gatunku, szczególnie wśród dorosłych czytelników. Choć tu nie da się ukryć, że zawiniła wiedza o samym fantasy, gdyż w następnym zdaniu udało się prowadzącej przedstawić tezę, że fantasy nie może mówić o rzeczach, zjawiskach realnych (jak istniejący od “tysięcy” lat Islam)…

Czytają też fantasy, dlatego też… co mnie zadziwia, niesamowicie popularny gatunek prozy również właśnie dla dorosłych – taka perełka wyrwana z kontekstu, ale w kontekście… Jest gorzej. Nie chodzi tu oczywiście o lingwistyczną niezręczność, tylko to, że autorka uważa, że fantasy jest popularne, ponieważ… jest popularne.

Smutno się robi, że ludzie wciąż są skorzy do wygłaszania takich tez. Zwłaszcza, gdy gościem odcinka jest jeden z autorów fantasy, który zasłużył na uznanie nie tylko ze względu na popularność wśród odbiorców czy atrakcyjną treść, ale także dzięki ukrytym sensom, przemyśleniom, wartościom, wzorcom, podjętym tematom oraz przedstawieniom różnych problemów, odnoszących się nierzadko do aktualnych nam wydarzeń. Dobrze, że wywiad z Robertem został przeprowadzony przez “niedojrzałego” Cegielskiego. Przypuszczam, że i tak kilka osób nieczytający fantastyki niestety może przez takie wypowiedzi uznać prozę zajdlisty za infantylną i niedorzeczną.

Zapewne wielkim zgrzytem dla pani Passent  okazała się książka przyniesiona przez Jacka Braciaka, “Mistrz i Małgorzata”, której przynależność do fantasy to kwestia mocno dyskusyjna i wcale sporna, ale odmówić rodowodu fantastycznego jej nie sposób. Choć z drugiej strony, może w okolicy prowadzącej nagie kobiety latające na miotle to szara codzienność. Wtedy wszystko odszczekuję.

Jeszcze jedną ciekawostką jest sztuka liczenia, gdyż w trakcie odcinka pada, że Wegner to dopiero trzeci-czwarty pisarz fantasy, jaki pojawił się w progach Xięgarni… Mnie udało się doliczyć znacznie więcej i to tylko tych, których przynależność twórczości do fantasy nie budzi większych zastrzeżeń: Jarosław Grzędowicz, Andrzej Ziemiański, Jacek Piekara, Szczepan Twardoch, Andrzej Pilipiuk, Wojciech Orliński, Dmitrij Głuchowski, Łukasz Orbitowski czy Marcin Wroński. Zastanawiam się, czy tu twórcy niespecjalnie poważnie podeszli do sprawdzenia tego, kto u nich dawniej wystąpił, czy może nie przykładają się do research tego, co piszą zapraszani autorzy.

Xiegarnia odcinek 295. Robert M. Wegner

Xięgarnia to rzekomo program, mający odrzucać skostniałe mówienie o literaturze i rozpocząć swego rodzaju promocję czytelnictwa za pomocą nowoczesnego języka, aby zainteresować osoby pragnące dopiero zainicjować przygodę ze słowem pisanym, ale jednocześnie wciąż docierać do doświadczonych pasjonatów czytania… Trudno niestety uznać Xięgarnię za tego typu zjawisko, skoro twórcy nadal praktykują zasadę, że fantastyka jest dobra dla młodszych oraz kultywują stereotypy i po trosze upowszechniają niechęć do jej gatunków.