Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Z Polski

Raport: Brzeskie Dni Fantastyki 2019

24 sierpnia odbył się decydujący dzień Brzeskich Dni Fantastyki, które okazały się całkiem unikatowym i przyjemnym wydarzeniem, ale nie obyło się bez drobnych logistycznych wpadek. Z tym, że była to pierwsza edycja więc organizatorzy na pewno wezmą pod uwagę niedawne doświadczenia podczas planowania kolejnych eventów

Konwent miał charakter otwarty – wstęp na wszelkie atrakcje był darmowy – a poszczególne punkty programu rozlokowano w różnych lokalizacjach na terenie miasta, choć szczęśliwie w odległości kilku-kilkunastu minut pieszo. Główne atrakcje działy się w ocienionym parku i na jednej kondygnacji Zamku Piastów Śląskich (z wolnym dostępem do urokliwych krużganków). Trzeba przyznać, że wystawcy mogli się całkiem sensownie rozłożyć wśród zieleni, gdzie oprócz skonkretyzowanych konwentowiczów, prezentowali się (nie)przypadkowym spacerowiczom i rodzinom szukających weekendowych wrażeń. Umieszczenie games roomu w towarzystwie reprezentacyjnych pomieszczeń i tradycyjnego malarstwa to równie interesujący – z pewnością wizualnie – pomysł.

Czasem tylko incydentalni ludzie starali się wejść tam, gdzie nie było już miejsca (pojawiły się nawet drobne awantury) albo nie było warunków (osoby z dziecięcymi wózkami starały się wjechać do środka budynku z wąskimi korytarzami i wymogiem korzystania ze schodów, i nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby jednocześnie trzy takie mobile – wyraźnie dostrzegając, że nie ma możliwości – uporczywie próbowały się tam dostać). Zamieszczenie klarowniejszych wskazówek i informacji może pomogłoby tego uniknąć. Na miejscu wkrótce pokazała się koordynatorka, która przez pewien – newralgiczny – czas panowała nad sytuacją (w przyszłości można pomyśleć o poinstruowaniu wolontariusza, aby na bieżąco nadzorował drożność takich miejsc).

Dość niekomfortowym rozwiązaniem było zaplanowanie literackich wydarzeń (tych dziejących się tuż po sobie) w cokolwiek odległych lokacjach, co zwykle skutkowało spóźnieniem (nie tylko publiki) – mam nadzieję, że w następnej edycji przemyślą harmonogram tak, aby zapewnić grupie docelowej konkretnych punktów wygodniejsze metody uczestnictwa. Albo więcej czasu na dotarcie.

Dopisali na pewno goście, a sądząc po frekwencji i przyjęciu przez audytorium przerośli wręcz oczekiwania organizatorów. W formie, przygotowani, życzliwi i, mimo technicznych przeszkód, robiący, co się dało, aby spełnić swą rolę na konwencie. Spotkania, panele, dyskusje, prezentacje dopisały, choć nie zawsze – siedząc nawet w trzecim rzędzie – udało się wszystko dosłyszeć. I nie mam na myśli tego, że goście mówili cicho czy niewyraźnie, bo pomimo zirytowania starali się, ile mogli, żeby powstrzymać przestrzenne komplikacje.

Zarzut dotyka usytuowania jednego z głównych bloków w pomieszczeniu do tego nieprzystosowanym. W ogóle trudno było nazwać ową przestrzeń samodzielnym pomieszczeniem. Jest to po prostu zbieg korytarzy – hol, gdzie co prawda mogłaby się odbyć prelekcja, ale nie spotkanie z twórcami, którzy na innych konwentach przyciągają widownie zajmującą wszystkie siedzące miejsca (i to w salach na co dzień przeznaczonych do tego typu zadań, obrazowo: trzykrotnie większych niż ta w Brzegu). Jeszcze – z pewnym niesmakiem – można by było przymknąć oko, ale w momencie, gdy okazuje się, że w tym samym holu zbiegają się główne arterie kanalizacyjne, zagłuszające, nadmiernie użytkowane… to nabawienie się lekkiej awersji chyba nie jest przesadą? O odpowiedniej wentylacji lepiej już nie wspominać. Oby naprawdę zrezygnowano z pomysłów rozlokowania tu czegoś większego w przyszłości – szczególnie, że tuż obok znajdował się przyzwoity amfiteatr.

Ale, ale… Niech powyższe nie będzie zwodnicze, bo impreza naprawdę się udała. Miła obsługa, starania organizacji i wolontariuszy były wyraźne, niektórych atrakcji i zaplecza mogłaby pozazdrościć niejedna pokrewna – czasem i większa – impreza. Potknięcia przecież się każdemu zdarzają, to coś naturalnego. Zapewne pierwsza edycja była poligonem dla organizacji – wyzwaniem, które być może przerosło początkowe założenia, a to, co się udało i co nie wypaliło zostanie przekute na lepsze w kolejnych edycjach. Ostatecznie dało się tam zaspokoić potrzeby konsumpcyjne (gastronomia, biżuteria, literatura, komiks etc.), intelektualno-poznawcze (panele, dyskusje, spotkania), rekreacyjne (leżakowanie, koncert, rękodzieło) czy ludyczne (pokazy, tradycyjne i cyfrowe gry, zabawy dla dzieci).