Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Z Polski

Sapkowski o grach CD Projekt RED i nie tylko

Andrzej Sapkowski niechętnie udziela wywiadów, ale z okazji przyznania mu World Fantasy Award zgodził się porozmawiać z Sergiuszem Pikwartem z “Magazynu Allegro”.

W wywiadzie opowiedział o uczuciach, jakie dają twórcy nagrody, o badaniach, jakie przeprowadza przed tym, jak rozpoczyna pisanie, o książkach elektronicznych, o przekładach swojej twórczości oraz o tym, co obecnie najbardziej rozgrzewa ciekawość fanów – o Geralcie z Rivii i grach komputerowych o nim.

Wiedźmin, fakt to niezaprzeczalny, zaszedł przez te 30 lat dość daleko i w różne świata zakątki zawędrował. Przekłady moich książek wyszły w ponad 20 krajach, w tym w czterech azjatyckich. Można ten fakt, zgadzam się skromnie ale w pełni, określić jako niemały międzynarodowy literacki sukces. A gra komputerowa? A jakże, w znacznym stopniu mój sukces zdyskontowała, później, gdy ów sukces już stał się faktem. Nie bardzo jednak rozumiem, jakim sposobem miałby Wiedźmin oddalać się od swej postaci? W którą stronę miałby się oddalać i po co? Spokojnie, proszę się nie lękać. Wiedźmin się nie oddali. Autor, jego jedyny i wyłączny twórca, na to nie pozwoli. – oznajmił Sapkowski.

Trochę trudno oprzeć się wrażeniu, że pisarz nie przyjmuje do wiadomości realiów. Trudno znaleźć w Polsce kogoś, kto zaprzecza jego literackim dokonaniom, ale gdyby nie franczyza “The Witchter” i gry CD Projekt RED nie mógłby marzyć o sławie, jaką osiągnął. Nieprzypadkowo na liście bestsellerów “The Times” znalazł się w okolicach premiery gry “Wiedźmin. Dziki Gon”. To sława gry sprawiła, że wydawcy sięgali po kolejne przekłady. Na zagranicznych konwentach spotkać można cosplayerów Geralta, którzy nie słyszeli o istnieniu jakichkolwiek powiązanych z nim książek.

Nie da się ukryć, że CD Projekt RED zasługuje na ogromne podziękowanie ze strony Sapkowskiego – a obecnie także przeprosiny za demonstracyjne odcinanie się od ich dokonań. Bo – czy pisarzowi podoba się to czy nie – jego postać żyje i życie to już dawno wykroczyło poza karty sagi. O wiele lepiej byłoby cieszyć się tym, niż wypinać na rzeczywistość.

fot. Stefan Maszewski/REPORTER
Źródło: magazyn.allegro.pl