Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Bez kategorii

Joanne Fluke – Śmierć za cukiernią (recenzja)

Śmierć za cukiernią autorstwa Janne Fluke to utrzymana w klimacie nowoczesnego kryminału powieść wydana w tym roku nakładem warszawskiego wydawnictwa Bellona , które reklamuje ją jako przetłumaczony na wiele języków bestseller „New York Timesa”.

Akcja umiejscowiona jest w małym amerykańskim miasteczku Lake Eden w stanie Minnesota. Życie toczy się tu spokojnie i monotonnie. Wszyscy znają swoje miejsce i swoich sąsiadów, a największym zmartwieniem zdają się surowe warunki atmosferyczne, które dają się we znaki tym bardziej, im bliższe jest nadejście zimy. Wszystko zmienia się, gdy mieszkańcami wstrząsa wiadomość o zuchwałym morderstwie popełnionym z zimną krwią. Ta niespodziewana śmierć za tytułową cukiernią jest tym bardziej tajemnicza, że ofiarą pada sympatyczny, powszechnie lubiany mleczarz.

Śledztwo prowadzi miejscowy policjant, Bill, którego aspiracje zawodowe sięgają znacznie wyżej, niż posada przysłowiowego „krawężnika” w małej mieścinie. Awans (a zwłaszcza płynące z niego profity finansowe) jest mu potrzebny także z powodu sytuacji małżeńskiej. Do pomocy w sprawie włącza się jego szwagierka, Hanna Swensen, właścicielka „Ciasteczkowej Doliny” – miejsca, za którym popełniono zbrodnię. Kobieta chętnie ubarwia swoje życie bawiąc się w detektywa w spódnicy. To właśnie ona, singielka, lokalna przedsiębiorczyni, osoba inteligentna, życzliwa i zaradna, jest główną bohaterką tej książki.

Mimo że Hannie całkiem nieźle powodzi się w życiu i sama uważa się za osobę spełnioną i szczęśliwą, cały czas musi walczyć z nachalną „życzliwością” społeczeństwa, które na siłę chce odmienić smutny los każdej samotnej kobiety „po gorszej stronie dwudziestki”. Gdzieś pomiędzy szperaniem w śmietniku w poszukiwaniu dowodów, a delikatnym wypytywaniem podejrzanych i świadków, bohaterka musi radzić sobie z niedyskretnymi uwagami zatroskanej matki, kłopotliwym swataniem z każdym wolnym mężczyzną w okolicy i porównywaniem samej siebie do ślicznych i – oczywiście – zamężnych sióstr.

W miarę czytania gdzieś tam rodzą się w człowieku skłonności do dopatrywania się w bohaterce współczesnego Kopciuszka – zapracowanego, życzliwego dziewczęcia o dobrym sercu i zaniedbanym wyglądzie. Hanna jest bardzo odmienna od matki i sióstr cechujących się delikatną urodą i wrodzonym kobiecym wdziękiem, podkreślanym na każdym kroku odpowiednim strojem i makijażem. Jest kobietą konkretną, z praktycznym podejściem do ubioru, z lekka lekceważącą modę i kwestię własnej kobiecości, bardzo podobną do ojca zarówno z twarzy, jak i z charakteru. Wszystko to sprawia, że wątek detektywistyczny, chociaż nasycony fałszywymi tropami i ciekawymi motywami, stanowił dla mnie plan drugorzędny. Ciekawsza była w moim odczuciu historia Hanny jako przedstawicielki współczesnego grona singielek; możliwe, że to po prostu skrzywienie zawodowe socjologa dało o sobie znać.

Postaci kobiecych z interesującymi biografiami mamy tu z resztą mnóstwo. W tym małym miasteczku rozgrywają się typowe mniejsze i większe „kobiece dramaty”. Któraś z pań dzielnie walczy o godny byt dla siebie i małej córeczki, którą urodziła w bardzo młodym wieku i usilnie stara się ukryć tożsamość ojca dziecka; druga, nieco dojrzalsza, podejrzewana jest o desperacki romans z kurierem; któraś nie może zwierzyć się szanowanemu w mieście mężowi ze swojej walki z uzależnieniem od hazardu; jeszcze inna w pokorze poświęca najlepsze lata na opiekę nad podstarzałym ojcem, czego odmówiły mu pozostałe dzieci. A wszystkie te historie mniej lub bardziej ocierają się o lokalną sensację – morderstwo za cukiernią.

Akcja powieści prowadzona jest bez zbytniego pośpiechu. Towarzyszą jej liczne opisy miejsc i życiorysów przewijających się przezeń ludzi. Autorka bardzo dba, by czytelnik odczuł spokojny, kojący rytm życia Lake Eden i dobrze poznał codzienne zmartwienia oraz radości głównej bohaterki i jej najbliższych. Moimi ulubionymi fragmentami są dodane niemal w każdym rozdziale przepisy na wypiekane w „Ciasteczkowej Dolinie” specjały, które dodają smaku całej powieści – zarówno w przenośni, jak i dosłownie. Nie wiem, czy znajdzie się jakiś czytelnik, który po zakończeniu lektury nie zechce wypróbować kilku receptur na zachwalane smakołyki, jakie Hanna serwowała gościom i jakie tak bardzo lubił Bill oraz matka bohaterki. Ja w każdym razie właśnie poszukuję dawno zaginionego wałka.

Śmierć za cukiernią to książka idealna na długie wieczory – pocieszać się można, że jakkolwiek mocno w naszej kochanej Polsce by nie wiało, do mrozów z amerykańskiej prerii jednak nam daleko. Powieść jest długa, ma prawie pięćset stron, więc lektury starczy nam na kilka jesiennych sesji z kocykiem i herbatą. Nie zapomnijmy przy tym o kilku dobrych ciasteczkach, żeby choć trochę mniej zazdrościć wcinającym je bohaterom.

 

Tytuł: Śmierć za cukiernią
Autor: Joanne Fluke
Wydawca: Bellona
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-11-12283-3 
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Wymiary: 145×205 mm
Liczba stron: 479
Oprawa: miękka