Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Felietony

Najbrzydsze dzieci grafików książkowych (cz. 5) – fantastyczna edycja profesjonalna

W dobie self-publishingu nikogo nie powinna dziwić okładka książki, z której groźnie zerka na nas uzbrojony w MG 34 pudelek w asyście dinowróżek. O ile jednak graficzne koszmarki można wybaczyć samodzielnym debiutantom czy nawet malutkim wydawnictwom, o tyle w przypadku uznanych na rynku książki marek mamy już pełne prawo (a nawet obowiązek!) wymagać cieszącej oko oprawy. Niestety, nawet najlepszym zdarzają się błędy, o czym przekonacie się, przeglądając dzisiejsze zestawienie jednych z najbrzydszych okładek, jakie zaserwowały miłośnikom fantastyki polskie wydawnictwa. Poprzednie edycje najbrzydszych dzieci grafików książkowych znajdziecie tutaj, tutaj, tutaj i tutaj 🙂

 

 

1.„Nie pamiętam tytułu, ale okładka była niebieska” – to zdanie przeszło już do legendy księgarnianych żartów. Kto wie, może to właśnie ta książka zapoczątkowała modę na błękitne okładki? Od jednolitej kolorystyki uwagę odwraca różnorodna czcionka. Widać, że ktoś całkiem nieźle posługuje się Wordem.

blekitnamagia

 

2. Roger Zelazny nigdy nie miał szczęścia do polskich wydawnictw. Nigdy.

rogerzelazny

 

3. Pozornie nie ma tu nic dziwnego. Ot, waleczna bohaterka najwyraźniej podnosi się po widowiskowym salcie, a nienaturalnie wygięta noga z pewnością miała podkreślić jej niebywałą gibkość. Ktoś tu chyba nie zaliczył egzaminu z obsługi Photoshopa. Na szczęście, to „dzieło” pochodzi z zagranicznego wydawnictwa. Polski dystrybutor mógł jednak nam tego oszczędzić.

wgrobie

 

4. Świetny dowód na to, że nie oceniamy książek po okładce. Choć każdy tom z pierwszego polskiego wydania „Darów Anioła” odstraszał, to cykl okazał się bestsellerem.

miasto

 

5. Z pewnością miało wyjść zabawnie, Wolha Redna to w końcu twarda babka. Niemniej, pokazywanie środkowego palca czytelnikowi nie przystoi nawet zaprawionej w bojach wiedźmie.

zawodwiedzma

 

6. Nie do końca rozumiem, o co chodzi z tą okładką. O ile pozostałe tomy cyklu mają całkiem przyzwoite oprawy, o tyle ktoś tworzący grafikę „Podniebnej wojny” za bardzo zainspirował się starszymi hack’n’slashami.

podniebna

 

7. Likantropia likantropią, ale ta pani wygląda po prostu źle. Wilk z kolei chyba najchętniej by stamtąd uciekł, wyraźnie zażenowany własną fizjonomią.

wilczymiot

 

8. Czyżby to ta nieszczęsna bańka mydlana była owocem paranormalnego romansu?

pozmroku

 

9. Ta okładka z pewnością przykuła uwagę niejednego czytelnika. Zapewne zaraz potem wzdrygnął się i szybko skierował do innego działu w księgarni.

czaswiedzm

 

10. Doskonały przykład na to, że okładki ze zdjęciami są po prostu złe.

wybrani

 

11. Czyżby kolejny ebook początkującego autora? Nie, to pierwszy tom poczytnego cyklu o nastoletnich wampirach. 

wieczna

 

12. Nie wiem, co jest gorsze– rozmazany, błękitny gryf, czy może raczej przypominający krasnoluda bohater sagi.

plewy

 

13. Przykład świetnej książki z dziwną, niezrozumiałą okładką. I gdzie te jednorożce na końcu tęczy?

tkacz

 

14. Co robimy, gdy nie mamy pomysłu na okładki fantastycznego cyklu dla młodzieży? To proste, wklejamy zdjęcia atrakcyjnych bohaterów, którzy z tajemniczym wyrazem twarzy spoglądają gdzieś w dal.

gonefaza