Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Felietony

Science Fiction Fantasy i Horror 06/2009

Kolejny rozdział w dziejach Science Fiction Fantasy i Horror należy uznać za otwarty. Rafał Dębski miesiąc temu zapewniał, że objąwszy stanowisko redaktora naczelnego nie będzie wszczynał żadnych rewolucji. Oczywiście zapowiadał przeobrażenia ale jednocześnie zaznaczał, że „będą one wprowadzane bardzo rozważnie” i stopniowo. Brawa za takie podejście. Nic na siłę!

 

Czerwcowy numer pisma zaskakuje przede wszystkim wewnętrznym i zewnętrznym wyglądem. Każdy kto choć trochę orientuje się w pracach grafików Fabryki Słów od razu zauważy zmiany. Wydawnictwo z Lublina wielokrotnie już udowadniało, że wie jak przyciągnąć uwagę czytelników. Bijąca po oczach kolorystyka, coraz popularniejszy Orkan, “mistrz klawiatury”* Pilipiuk na okładce to niewątpliwe plusy nowego wyglądu pisma. Jestem jak najbardziej za takimi zmianami, gdyż pod względem wizualnym ostatnie numery Science Fiction Fantasy i Horror pozostawiały wiele do życzenia.

Science Fiction Fantasy i Horror stawia w czerwonym numerze zarówno na sprawdzonych jak i początkujących pisarzy polskiej sceny fantastycznej. Taki podział zdecydowanie mi odpowiada. Nie obejdzie się jednak bez małego „ale”. Czemu tylko cztery teksty? Co prawda objętościowo majowy i czerwcowy numer nie różnią się ale mimo wszystko czuję niedosyt. Nie można mieć wszystkiego.
Pierwszym daniem zaserwowanym przez Rafała Dębskiego jest Andrzej Pilipiuk, znana i ceniona twarz Fabryki Słów. W opowiadaniu twórca Jakuba Wędrowcza przenosi czytelników do powojennego Lwowa, miasta zniszczonego, opanowanego przez oficerów NKWD i komunistycznych szpicli. Przewodnikiem wycieczki czyni Zygmunta Winnickiego, batiara z krwi i kości, któremu niczym agentowi 007 zostaje powierzona niezwykłej wagi misja. Wartka akcja, komunizm okiem sceptyka i prześmiewcy to wszystko plusy opowiadania.
„Rafał Orkan z kolei zabierze czytelników w miejsce, do którego chyba nikt nie chciałby trafić”.* Święta prawda! Autor książki Głową w mur udowadnia po raz kolejny, że zna się na budowaniu akcji pełnej grozy, napięcia, oczekiwania. Dzień tonącego wstydu to opowiadanie idealne nadające się na wieczorną lekturę!
Po raz pierwszy na łamach pisma pojawia się Marta Kisiel, znana czytelnikom z antologii Kochali się, że strach. Przeżycie Stanisława Kozika to opowiadanie obowiązkowe dla osób zainteresowanych wyłącznie sobą. Karierowicze, wyzyskiwacze, narzekająca rodzinka to cały świat pewnego, nikomu nie potrzebnego faceta po pięćdziesiątce. Jeżeli chcecie przekonać się jak kończą tacy ludzie to zapraszam do lektury. Egoiści, egotycy wstydźcie się!
W mojej ocenie  w konkursie na najlepszy tekst niniejszego numeru wygrywa opowiadanie Taan-He. Autorka N. Garczyńska w sprytny sposób prezentuje historię upadłej cywilizacji. Mieszanka religii, techniki i intryg politycznych to przepis na porządną dawkę literatury rozrywkowej. Brawa dla Fahrenheita za odkrycie tej jakże obiecującej pisarki!
W najnowszym numerze pisma nie zabrakło także publicystyki.
Panowie Wiktor Żwikiewicz i Marek Żelkowski, jak co miesiąc, opowiadają o jednej z najnowszych pozycji na polskim rynku fantastyki. Tym razem na ofiarę wybrali powieść Marka Oramusa, Kankan na wulkanie. W właściwym sobie stylu spojrzą na nią pod kontem zarówno poprawności politycznej jak i fantastycznych przepowiedni.
W felietonie Feliks W. Kres zwraca uwagę na zadania i cele współczesnej literatury. Podejmuje próbę znalezienia odpowiedzi na pytanie: co chciał autor przez to powiedzieć.
Czerwcowy numer Science Fiction Fantasy i Horror przeczytałem do deski do deski w ciągu dwóch dni. Ostatni raz zdarzyło mi się to kilka miesięcy temu.
Zapraszam do lektury!
* Science Fiction Fantasy i Horror Nr 44 Czerwiec 2009
Źródło: Science Fiction Fantasy i Horror