Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Felietony

Wikingowie – historyczny materiał na historie

Jakoś tak już mamy, że fascynuje nas przeszłość, wciągają losy dawnych cywilizacji. Zaobserwować to można w każdej dziedzinie kultury: w literaturze, filmie, malarstwie, komiksie, grach komputerowych… Jednym z takich ludów są Wikingowie – choć sami nazywali się inaczej, a słowo „viking” oznaczało zamorską wyprawę, zwykle łupieżczą. Byli budzącymi postrach wojownikami, budowali znakomite okręty, opowiadali niezwykłe sagi, odkrywali nowe lądy, kontaktowali się ze światami arabskim i chrześcijańskim, podbijali inne ludy, handlowali na szeroką skalę. Stworzyli interesującą cywilizację i założyli ważne dla współczesnego im świata miasta. Do dziś nie brak osób odtwarzających ich życie w procesie rekonstrukcji historycznych. A jak Wikingów widzi popkultura? To zaledwie siedem wzmianek pochodzących z różnych dziedzin (i kilka drobniejszych, które wypłynęły na prawie dygresji), ale jestem pewna, że każdy z Was potrafiłby wymienić przynajmniej kilka kolejnych tytułów.

Saga. Gniew Wikingów

To gra komputerowa, w której kierujemy jedną spośród kilku ras: Wikingami, ludźmi Południa, trollami, karłami, gigantami, centaurami, elfami lub krasnoludami (a może osadą złożoną z kilkorga z nich) i realizujemy postawione przez grę cele – te zwykle skupiają się na podbiciu reszty świata, ale przytrafiają się też misje, w których najważniejsza jest… hodowla bydła. To jedna ze strategii ekonomiczno-wojennych popularnych w latach 90. Wygląd świata, postaci i budowli wzorowany był na śladach historycznych lub wikińskich sagach, a muzyka podkreślała nastrój. Do gry dołączona była encyklopedia wyjaśniająca niektóre z użytych terminów, a jeśli przegraliśmy, to w króciutkiej animacji naszą duszę do Valhalli odprowadzała piękna Walkiria… Oczywiście „Saga” nie była jedyną grą, w której mogliśmy wcielić się w dzielnych, skandynawskich wojowników – pojawiali się oni także w seriach o wiele bardziej znanych, wręcz kultowych – jak „Age of Empires” czy „The Settlers”.

 

Wikingowie

Jest oczywiście dramat historyczny „Wikingowie”, głośny i zrealizowany z rozmachem serial, którego czwarty sezon zakończył się ledwie kilka dni temu. To kolejna kostiumowa produkcja ostatnich lat, która opowiada krwistą historię, a losy jej bohaterów chce się śledzić i robi się to, przygryzając palce z emocji. Wcześniej była „Rodzina Borgiów” oraz „Rzym”, właśnie też rozpoczął się szósty sezon „Gry o tron”… Zatrzymując się na chwilę przy „Wikingach” – serial został obwołany fenomenem; z jednej strony zaprezentował widzom, jak mógł wyglądać krwawy i brutalny świat wojowników z Północy, a z drugiej stworzył bohaterów z krwi i kości, którzy imponowali widzom lub podbijali ich serca.

 

Gra o tron / Pieśń Lodu i Ognia

Wspomniałam o tym tytule przed chwilą. Choć „Gra o tron” jest oczywiście serialem fantasy, to nie brak w niej inspiracji historią, w tym i losami Wikingów właśnie. Nietrudno bowiem domyślić się, o kim myślał George R.R. Martin, gdy opisywał historię rodu Greyjoyów z Żelaznych Wysp – twardych ludzi wychowanych w niegościnnych warunkach, walecznych i wojowniczych, będących znakomitymi żeglarzami. Żelaźni ludzie u Martina atakują ze statków, trzymają się wybrzeża oraz dopływają w najdalsze zakątki znanego świata. Ich zawołaniem jest “We Do Not Sow!”, czyli “My Nie Siejemy!”. A czy jest ktoś, kto utożsamiałby wyznawców Odyna z potulnymi rolnikami? Nie jest to więc może inspiracja oczywista czy przychodząca na myśl w pierwszej chwili… ale jako wierna fanka tego rodu, nie mogłabym o nim nie wspomnieć. Warto wspomnieć, że nie tylko Martina zafascynował ten lud – Andrzej Sapkowski, czyli nasz rodzimy mistrz fantasy, ewidentnie wzorował się na Wikingach, opisując położony u wybrzeży Cintry lud z archipelagu Skellige.

gra

 

Jak wytresować smoka?

Jest też inna wikińska opowieść, która święci tryumfy w ostatnich latach, a dokładniej animacja dla całej rodziny „Jak wytresować smoka” wraz z kontynuacją. Trudno chyba wśród fanów fantastyki o osobę, która nie wie, kim jest Szczerbatek – a ten uroczy smoczek zaprzyjaźnił się wszak z młodym Wikingiem, który doprowadził zresztą do całkowitej reformy swojej wioski. W filmach tych mamy upchniętych sporo mitów i stereotypów, łącznie z obrazkiem rogów na hełmach części bohaterów, ale i tak historia wojowniczego, twardego ludu ładnie wpisuje się w smoczą opowieść. Dobra, przyznaję – te filmy trafiają mnie w samo miękkie, wzruszam się przy nich do łez i nie ma znaczenia, czy oglądam z chłopakiem, rodzicami, znajomymi czy dziećmi znajomych. Czkawka to fenomenalny główny bohater, a Szczerbatek łączy w sobie najfajniejsze cechy smoków i kotów – nie sposób go nie kochać. Do tego dochodzą piękna animacja i znakomicie skomponowana muzyka.

 

Stara baśń. Kiedy Słońce było bogiem

Gdy myślimy o Michale Żebrowskim z długimi włosami, wspominamy raczej ekranizację „Wiedźmina” (o której większość widzów wolałaby zapomnieć…) niż „Starą baśń”… a szkoda. To nie film historyczny, a baśń właśnie, za to naprawdę ładna, nawiązująca do naszych legend, z cudowną muzyką Krzesimira Dębskiego. Swój epizod w „Starej baśni” mają też Wikingowie – wśród nich przez dłuższy czas przebywał Ziemowit Piastowic; po nich też posłał Popiel, gdy chciał zdławić powstanie rodów. Wikingów przedstawiono tu jako potężnych, groźnych, ale honorowych wojowników, potrafiących docenić siłę i spryt oraz dotrzymujących słowa.

 

Thor / Avengers

W filmowym uniwersum Marvela wprawdzie nie obserwujemy kultury Wikingów, natomiast sporej jego części nie byłoby, gdyby nie ich wierzenia. Mam wręcz wrażenie, że komiksowe inkarnacje nordyckich bogów to obecnie ich najpopularniejszy wizerunek. Jakby nie było, w Thora wcielił się Chris Hemsworth, w Lokiego – Tom Hiddleston, a w Odyna – sir Anthony Hopkins. To jednak tylko wspomnienie na marginesie, już kiedyś na łamach Kawerny Dorotka z Oz opisywała rozmaite wcielenia mitologicznego Lokiego. 

thor

 

Wikingowie. Wilcze dziedzictwo

Wracając jeszcze na chwilę do inspiracji wydarzeniami historycznymi – około miesiąca temu ukazała się powieść „Wikingowie. Wilcze dziedzictwo” Radosława Lewandowskiego. Niezwykle skrupulatnie oddał w niej, jak mogło wyglądać codzienne życie mieszkańców ówczesnej Skandynawii. Dzięki tej książce mogłam na chwilę zanurzyć się w dawnych czasach, tak jak w dzieciństwie nieraz robiłam to przed ekranem monitora – poczuć przez moment magię historii. I choć serce zabiło mi przy niej bardziej jak przy „Wikingach” niż przy „Jak wytresować smoka”, to gdzieś we mnie zagrała śliczna ścieżka muzyczna z „Sagi”. W podobnym czasie, gdy miała miejsce premiera książki Lewandowskiego, ukazało się polskie tłumaczenie powieści „Wilki Lokiego” autorstwa Kelley Armstrong i Melissy Marr. Już sam tytuł pokazuje, po nawiązania do jakiej mitologii sięgnęły. Jak widać ani Wikingowie, ani bohaterowie ich sag, nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa…

wikingowie