Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Opowiadania

Mały, cierpki łyk

Powiada się, że sztukę i piękno można dostrzec dosłownie wszędzie, czy to na łonie natury wśród roślin i drzew, które prezentują się w sposób… naturalny. Bądź też na śmietnisku, gdzie zgniłe kolory komponują się w coś co raduje duszę czy powoduje poważne niestrawności. Ale są tacy, którzy dostrzegają piękno w rzeczach uznawanych zwykle za normalne i codzienne, jak to się zazwyczaj dzieje w jednej z tawern w nadmorskim miasteczku. Bladozłota strużka ciurkiem spływała do kufla, idealnie, jak to płyn, dopasowując się do kształtu naczynia. Cudownie wręcz mieszała się kolorem z krystaliczną wodą, wlewaną dyskretnie do środka, jakby tańcząc ze sobą jednocześnie skrycie jak i namiętnie, łącząc się w jedno tym samym. Nawet tworzenie się piany na powierzchni przebiegało spokojnie, prawie że leniwie, nieprzyspieszane na siłę. Można było w tym dostrzec wolność oraz nutę nostalgii za tym co było. Gdyby kufel nie był gliniany, nawet ponury, tłustawy osobnik mógłby to dostrzec. Jednakże owy jegomość, biorąc to w swą wielką dłoń, widział jedynie rozwodnione piwsko, za które i tak musiał zapłacić krocie.
Całe to rozmyślanie o sztuce i dostrzeganie piękna w lejącym się do kufla piwie, byłoby zapewne dobrym wstępem do ukazania innego osobnika w tawernie, który by rozpoczął przygodę w tym fantastycznym świecie. Chociażby mała walka z tutejszym, znudzonym smokiem, bądź też przeżywanie przygód z jednorożcami, wróżkami, dziewicami czy też innymi stworzeniami mitycznymi. Lecz przygoda zaczęła się gdzie indziej, na granicy hrabstwa Welsrur i księstwa Kraker, nieopodal innego hrabstwa o też naprędce wymyślonej nazwie. Ukazując zupełnie nowe miejsce akcji, zwykle należy powiedzieć choć kilka słów o osobnikach, którzy się tu ukazują, jednakże w niecodzienne przygody cechują niecodzienne reguły.
– Nie przejdziesz – rzekł człowiek stojący po lewej.
– Jak to? – również rzekł, tym razem ten, który znajdował się po przeciwległej, prawej stronie
Całą tą sytuację obserwował nie kto inny, a nikomu nie znany mężczyzna. Ową klasyfikacje udowadniał fakt, że nie była to kobieta a także to, że on obserwował a nie obserwowała. By ową przygodę kontynuować, należałoby coś powiedzieć, lub chociażby zacząć rozmyślać o tym co się właśnie wydarzyło, zachowując tym samym ciągłość wydarzeń. Chociażby rozmyślanie o egzystencji i sensie życia, wszak to uniwersalne i ponadczasowe gdyż dotyka żywe istoty właśnie. Ale określając płeć owego człowieka, zdecydowało się również na dalsze jego działania, które okazały się niczym innym a zastanowieniem się nad problemem jakim było ukazane nie tak dawno temu… piwo.
Powiada się, że gryząc własny ogon, tworzymy tym samym swoisty porządek, mamy ciągłość a koniec jest tak naprawdę początkiem. Jednakże, skoro to jest ten sam ogon, mogło się nie zwrócić uwagi na szczyptę czegoś niepozornego i początkowo niewartego uwagi. To nie koniec jest początkiem, lecz raczej zmienia się punkt widzenia, czy, w tym przypadku, gryzienia. Nie dostrzegając wszak sztuki w piwie, klient znalazł w nim coś innego lecz równie ważnego. Sens i życie, a łącząc je ze sobą odnalazł to czego mędrcy poszukiwali przez setki, jeśli nie tysiące lat. Każda kropla trunku zespalając kolejne myśli ze sobą, to przerywała te, nieodpowiednio wcześniej połączone. Oczyszczała umysł z tego co złe, ale i z tego co dobre. Idąc dalej tym tokiem, bądź co bądź okraszonym nieodpowiednią reklamą niszczycielskiej substancji, trza rzec co jest najważniejsze. Ale nie wszyscy chcą wykonywać czyjekolwiek polecenia, więc nic w tej sprawie rzeczone nie zostanie. Czy jest to koniec? Wielu zapewne uważa, że powinno się powiedzieć, że to nareszcie już koniec. Ale to rzeczone nie zostanie.