Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Opowiadania

Posłaniec – początek

00:01 29.01.2011r

Najdziwniejszy w tym wszystkim był czas, który nie płynął ani szybciej, ani wolniej, niezwykła dbałość o szczegóły, ilość ludzi, z którymi przebywam codziennie i ich realne zachowanie, zmyliło mnie kompletnie. W momencie kiedy “to coś” uśpiło moją czujność, uwierzyłem w zaistniałą sytuacje, byłem przekonany, że to wszystko dzieje się naprawdę… Ale zacznę od początku…
Był wieczór 28 stycznia, położyłem się w dość podłym nastroju, wspominając paskudny ranek, cały zmarnowany dzień i informacje, które zamiast wprowadzić mnie w dobre samopoczucie przyniosły ze sobą jedynie wyrzuty sumienia. Bardziej niechcąc niż chcąc wpuściłem w moje myśli potok nędznych grzechów, zastanawiając się czy w momencie ich popełnienia bardziej pomogłem ludziom czy też zaszkodziłem, odziwo wszystkie są na tyle dwuznaczne, że ciężko było to określić. Po przepędzeniu myśli napełniających mnie wstrętem do samego siebie, przykryłem się i poczułem nieopanowaną chęć przeniknięcia do projekcji astralnej, była godzina 22:01.
Zamknąłem oczy, tak jak zawsze za pomocą medytacji światła wprowadziłem się w stan półsnu, impuls pojawił się sam, wyrywając moją duszę z ciała. Wiedziałem, że w tym stanie podobnym do świadomego snu będę mógł spokojnie odpocząć, pomyśleć i zrozumieć niektóre błędy. Choć w tym momencie popełniłem największy błąd, zakładając z góry, że przejście do projekcji mi się udało.
Świat, który tworzyłem w swoim umyśle, w tym miejscu stawał się realny, miejsca, ludzie, perypetie codziennego życia…jednak zawsze panował tam niesamowity spokój, ogarniający wszystko i wszystkich.
Usiadłem na ławce, przez chwilę obserwując ludzi, ich zachowanie…poczułem się bezpiecznie, świadomość, że moje ciało odpoczywa “śpiąc” w łóżku, a ja mam kilka godzin na uporzątkowanie myśli, ucieszyła mnie bardzo. Na początku postanowiłem porozmawiać z tymi, których widuje na codzień.
Moją uwagę przykuła znajoma Brunetka, siedząca w cieniu drzewa, lubiłem jej towarzystwo, wiedziałem, że czeka mnie spora dawka śmiechu. Po dość długiej rozmowie poszliśmy na mały spacer, jeszcze wtedy nie zauważyłem jak bardzo zmieniło się otoczenie. Błękitne niebo przykryły czarne, ciężkie chmury, trawa zrobiła się sucha, wszystko pokryło się szarością, powietrze było ciężkie i lepkie. Ludzie nagle gdzieś poznikali, została garstka osób, która dość dziwnie mi się przyglądała, gdybym nie był tak zajęty rozmową, wychwyciłbym najmniejszą zmianę i wiedziałbym, że coś jest nie tak.
Nieświadomy niczego usiadłem na ławce, dalej prowadząc dość ciekawą rozmowę. Po mniej więcej dwóch godzinach, Brunetka powiedziała mi, że za 5 minut będzie tu jej “tatuś i dziadek”, zaniepokoiło mnie to, gdyż wiedziałem, że obaj nie żyją w prawdziwym świecie, nie mogli przeniknąć do projekcji.
Dopiero wtedy zauważyłem co dzieję sie dookoła mnie. Opuszczone brudne, szare miasto, potłuczone szyby, nędzne domki i słodki, dławiący, lepki zapach śmierci…Próbowałem wrócić do mojego ciała, bez skutku, usłyszałem cichy dziecęcy śmiech, zobaczyłem chudego chłopca, w wieku około 7 lat, usłyszałem jak powtarza “jeszcze 5 minut, jeszcze 5 minut”.
Zrozumiałem, że wszystko wcześniej było iluzją, a chłopaczek był Demonem, na którego terytorium nieświadomie wkroczyłem, to On podtrzymywał ową iluzję, potrzebując troche czasu żeby mnie uwięzić…byłem tam od 4 godzin, zastanawiałem się dlaczego nie zrobił tego wcześniej?
5 minut później obudziłem się z krzykiem w moim łóżku, była godzina 00:01. Demon był posłańcem, jego zadaniem jest przekazanie ostatnich słów zmarłego dla jego rodziny. Każda podróż sprawia mu niesamowity ból, dlatego mnie uwięził i wymusił wykonywanie tej pracy za niego. Zostały mi 23 godziny i 59 minut na przekazanie wiadomości, potem otrzymam następną wiadomość i następną…jeśli mi się nie uda, moje ciało umrze w naszym świecie, a dusza zostanie uwięziona w świecie Demona. Jestem Posłańcem. To cena za moją wolność.