Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Poezja

Gwiazda Poranna

CZ I
Nocą.. nocą patrzył na gwiazdy,
Szukał oblicza swej jaźni, potęgi kreującej jego świat.
Przyoblekał marzenia w postaci zwierząt, drzew…
Wszystkiego, co żywe…
Kreował najpiękniejszą z nich cierpiąc
Z niedostatku miłości


Uczuć…
Z nadmiaru samotności,
Chaosem zwano jego śpiew,
Poruszający temat tworzenia,
Tworzenia tej jedynej postaci.
Gwiazdą poranną zwał ją w myślach
Urzekające piękno i forma postaci
Wykreowanej z wewnętrznej pieśni duszy
Przelał w nią odrobinę swojej duszy…
A może jej całość
Złość żalem
Miłość jedyną towarzyszką
Kochać jej nie umiał
Przynajmniej tak jakby tego chciała
Jednak każdej nocy stawał w tym samym miejscu
Gdzie pieśń miała swój początek
I patrzył w górę
Wykreował piękno…
Jedyną istotę, dla której powracał
Z otchłani ciemności…

CZ II
Przepraszam… przepraszam
Głośne błaganie rozdarło ciszę nocy…
Poszarpane ubranie już dawno,
Obwisło bezwładnie na strudzonym wędrowcu.
Klęczał pomiędzy wypalonymi pniami drzew…
Krzyczał … łzy powoli spływały z jego długich włosów…
Na niebie świeciła tylko jedna gwiazda…
Gorejąc… skrząc się czerwonym ogniem złości.
Zniszczył… zniszczył magię miłości swoją bezwładnością
Pieśń nadal brzmiała wśród tej wypalonej łąki smutku
Żalu będącego wytworem złości
Poparzone dłonie kierował ku górze
Stale marząc o połączeniu się ze swym tworem
Wytworem imaginacji godnym wszystkiego
Był on niegodny…
Codzienne wędrówki obrosły mchem zapomnienia
Gwiazda poranna rozpalona ogniem
Zapominała… zapominała o nich
O ich miłości…
Jego wina była niepomierna… Straszna…
Przepraszam… wyszeptał spierzchniętymi ustami…
Upadł na ziemię by już nigdy nie wstać
Spłonąć w świetle swojej gwiazdy
Przyjąć swą karę…
Noc powoli zmieniała się w dzień?