Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książki, Wywiady

Wywiad z Iloną Andrews

Ilona Andrews to małżeński duet Ilony i Andrew Gordonów, tworzących pod tym pseudonimem. Para napisała wspólnie kilkadziesiąt książek, a ich sztandarowy cykl o Kate Daniels niejednokrotnie szturmował listy bestsellerów. A nam udało się zamienić z nimi kilka zdań.

Pierwsze pytanie, które zawsze najbardziej nurtuje wszystkich Waszych fanów, a które pewnie słyszycie w każdym wywiadzie. Łączenie życia prywatnego z zawodowym wydaje się w Waszym przypadku nieuniknione. W jaki sposób wspieracie się w pracy twórczej?

Ilona Andrews: No cóż, piszemy razem od czasów uniwersyteckich, więc po tylu latach może to już zwyczajnie być rzeczą naturalną. Wstajemy, pijemy poranną kawę albo herbatę – Ilona woli herbatę – siadamy i zaczynamy pracować. Planujemy razem, omawiamy książki zajmując się w międzyczasie innymi rzeczami – jadąc samochodem, albo sprzątając kuchnię. Nasze biurka stoją obok siebie, więc siedzimy ramie w ramie, gadamy i stukamy w klawisze. Razem spotykamy się z fanami… To nasza firma, jesteśmy jej właścicielami po równo i mam nadzieję, że tak samo po równo angażujemy się w tę pracę.

Cykl o Kate Dniels to jeden z najbardziej uwielbianych cykli urban fantasy w Polsce (“Magia Wskrzesza” była nominowana do tytułu książki roku 2018 w plebiscycie największego portalu czytelniczego w Polsce). Dlaczego właściwie wybraliście urban fantasy, gatunek, który raczej przypisuje się kobietom?

IA: Przede wszystkim – dziękujemy, to niezmiernie miłe i cieszymy się, że nasze książki zadomowiły się w Polsce. Dlaczego? Pewnie dlatego, że to my dziwni jesteśmy. Lubimy wampiry, wiedźmy i wilkołaki, lubimy straszne historie. Sama idea tego, że te zaskakujące i przerażające magiczne stwory istnieją gdzieś obok nas, nie w bajkach, ale w rzeczywistości, bardzo mocno nas uderzyła. Mogliśmy dorzucić do tego mity i legendy, używać folkloru i budować nasz własny świat z własnymi zasadami. Wybraliśmy Kate chyba dlatego, że Ilona miała na nią pomysł jeszcze zanim zaczęliśmy o niej pisać…

Para bohaterów, którą stworzyliście w magicznym cyklu zyskała niezliczoną rzeszę fanów, czy bohaterowie w jakikolwiek sposób są wzorowani na znanym Wam osobom? A może mają coś z Was?

IA: Chcielibyśmy sami być Kate i Curranem, ale jesteśmy tylko sympatyczną parą w średnim wieku z dorosłymi dziećmi i lekkim nadmiarem zwierzaków. Ilona jest Rosjanką, wie sporo o magii i mieczach, a ja wychowałem się w Appalachach i jestem weteranem który lubi pomachać sztangą… ale nie jesteśmy naszymi bohaterami. Faktycznie, kilkoro z postaci, ale nie główne, tworzyliśmy na wzór i podobieństwo osób które znamy. Mnie wychowali wujostwo, i w pewnym stopniu Mahon i Ciocia B są wzorowani na nich. Czy Roland jest trochę podobny do ojca Ilony? Moooże, ale nie powtarzajcie jej że to powiedziałem.

Polskim czytelnikom, i pewnie nie tylko polskim, do gustu szczególnie przypadła Wasza kreacja wampirów. Odbiega znacznie od trendów obecnie panujących przedstawiania wampirów jako wspaniałe i błyszczące. Skąd pomysł by wampiry były właśnie takie? Bezmyślne, krwiożercze kreatury?

IA: Pomysł należał i należy do Ilony. Mam wrażenie, że słowiański wąpierz nie jest tym uroczym, ulizanym typem atletycznego modela, którego widujemy w filmach – to po prostu trup. My chcieliśmy, żeby nasze wampiry były jak najbardziej z krwi i kości, może nawet bardziej, niż w oryginalnych mitach. Nie mieliśmy pewności jak zareaguje na to czytelnik, bo jednak większość Nieumarłych w urban fantasy to takie wyidealizowane, alabastrowe rzeźby bez wad… A my chcieliśmy zrobić to po swojemu.

Dowcip, cięte dialogi potyczki słowne pomiędzy Kate a Curranem, to istne mistrzostwo. Czy piszecie je wspólnie? Są z życia wzięte?

IA: No i znów musimy zacząć od podziękowań. Tak, oczywiście – piszemy dialogi i nawet sceny akcji razem. Zazwyczaj ja jestem głosem Currana i pozostałych postaci męskich, zaś dialogi Kate to działka Ilony. Chcieliśmy żeby faceci gadali po męsku… Ale w życiu aż tyle się nie kłócimy. Nie zdarza nam się bić, chociaż raz się poważnie pokłóciliśmy, bo ja chciałem Ciotkę B zabić, a Ilona nie. Wygrałem.

I ostatnie: jaką macie radę dla par pisarzy, którzy chcieliby zacząć wspólny projekt? Czy jest jakaś złota zasada, której się trzymacie?

IA: Jeśli jesteście w stanie skręcić meblościankę IKEA bez wrzasków i rzucania w siebie śrubokrętami, to możecie spróbować. Niektóre pary lubią większość czasu spędzać razem, inne potrzebują trochę odpoczynku. Jeśli planujecie pisać coś razem, to oznacza to siedzenie ramię w ramię od świtu do nocy, dzień w dzień. Umówcie się kto czym się zajmuje, słuchajcie się nawzajem i bądźcie szczerzy. W zasadzie reguły te same, co do udanego małżeństwa.

Wywiad przygotowany we współpracy z Fabryką Słów