Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Recenzje

Aeon’s End – Kevin Riley

Kooperacyjna karcianka z mechaniką deckbuildingu:to określenie, wydawać by się mogło, w zupełności szufladkuje i określa grę, z którą mamy do czynienia, przez co spodziewamy się sprawdzonych i dobrze nam znanych rozwiązań. Tymczasem nowy tytuł Portal Games, udowadnia, że wcale tak być nie musi.

„Aeon’s End” po raz pierwszy ujrzało światło dzienne w 2016 roku za sprawą małego wydawnictwa Action Point Games orazKickstartera,i choć nie przyciągało wzroku swoją oprawą graficzną, todziękirozgrywce przekonało do siebie całkiem sporą liczbę graczy. I właśnie za sprawą dobrych recenzjiorazciepłegoprzyjęcia, gra została szybko wykupiona przez doskonale znaną firmę Indie Boards and Cards, co zaowocowało jej całkowitym odświeżeniem i wypuszczeniem na rynek drugiej, poprawionej edycji, którą możemy się już cieszyć w naszym rodzimym języku.

W klasycznym kwadratowym pudle, ozdobionym barwną i dynamicznągrafiką z wyłaniającym się z głębin portalu potworem, odnajdziemy jak na prawdziwą karciankę przystało sporą liczbę kart – dokładnie trzysta dwadzieścia cztery (w tym osiemdziesiąt sześć kart zaklęć, osiemdziesiąt siedem klejnotów, trzydzieści artefaktów, siedemdziesiąt pięć kart Nemezis, dwadzieścia siedem modyfikatorów, dziewięć kart tur, cztery karty pomocy i sześć kart oddzielających poszczególne talie) oraz niemałą ilość żetonów, liczącą w sumie dziewięćdziesiąt sztuk (z wyszczególnieniem żetonów życia, ładunków, dwustronnych żetonów furii/karaczanów, żetonów mocy i żetonów kolejności). Oprócz tego mamy jeszcze dwa wskaźniki życia:Gravehold iNemezis, do samodzielnego złożenia, szesnaście kafelków bram, osiem arkuszy magów i cztery arkusze Nemezis idwudziestostronicową instrukcję wraz z kartą szybkiego przygotowania pierwszej rozgrywki. Wszystko to mieści się w kartonowej wyprasce podzielonej na dwa segmenty, w których bez problemu zmieścimy karty w koszulkach, a w przyszłości znajdziemyteż miejsce na karty z dodatków (tylko arkusze magów i potworów nie dają się ładnie ułożyć, niechlujnielatając po wnętrzu pudełka, co niestety grozi ich uszkodzeniem).

2

Choć z przygotowaniem pierwszej rozgrywki nie mamy praktycznie żadnego problemu, dzięki sprytnemu ułożeniu kart przez wydawcę w gotowe talie, wymagające jedynie odpakowania (w czym doskonale pomaga załączony arkusz pomocy),to jeżeli nie zadbamy o odpowiedni porządek po rozegraniu gry lub pozostawimy karty luzem w pudełku (i ulegną wymieszaniu), przygotowanie kolejnej partii będzie istnym koszmarem. Na całe szczęście wszystkie karty są wykonane i ponumerowane w taki sposób, że dość łatwo jest je odpowiednio posegregować wedle ich przeznaczenia, co nie tylko usprawnia setup, ale jest też wskazane na potrzeby rozgrywki.

Tak więc przygotowanie do gry rozpoczniemy od wyboru kart, które znajdą się na naszym rynku zasobów – zawsze będą to trzy rodzaje klejnotów, dwa artefakty i cztery zaklęcia, które możemy wybierać losowo (za pomocą specjalnych kart modyfikatorów) lub wedle własnego uznania (w instrukcji znajdziemy dwa sugerowane zestawy), i układamy je w dziewięć osobnych stosów, tak aby każdy miał do nich łatwy dostęp. Następnie gracze wybierają dla siebie arkusz postaci, kładą na nim (w sposób odpowiadający symbolom na arkuszu) kafelki bram oraz dobierają odpowiednie dla każdego z bohaterów karty początkowej ręki i początkowej talii (również wymienione na arkuszu). Każdy dostaje również żeton kolejności oraz dziesięć znaczników życia, a karty tur w liczbie odpowiadającej graczom wraz z kartami Nemezis zostają potasowane, tworząc w ten sposób losową talię tur. Pozostaje już tylko wspólnie wybrać wroga, z którym będziemy się mierzyć (na pierwszą rozgrywkę polecany jest Gnieworodny) i przygotować odpowiednią dla niego talię Nemezis wraz z żetonami mocy (w przypadku wymienionego potwora potrzebna będzie jeszcze dedykowana dla niego talia natarcia oraz żetony furii). Wszystkie te działania w sposób klarowny i zrozumiały mamy oczywiście szczegółowo przedstawione w instrukcji.

3

Rozgrywka toczy się w turach, których losową kolejność wyznacza jedyna w tym tytule tasowana talia. Tura gracza składa się z trzech następujących po sobie faz: aktywacji, głównej oraz dobierania. W pierwszej fazie można aktywować dowolne zaklęcia przygotowane na wcześniej otwartych bramach i trzeba aktywować te, które zostały przygotowane na bramach zamkniętych, następnie każde aktywowane zaklęcie jest umieszczane na stosie kart odrzuconych. W fazie głównej mamy do wyboru aż osiem różnych akcji, które można wykonywać w dowolnej kolejności i dowolną ilość razy, a są to: zagranie karty klejnotu lub artefaktu, pozyskanie z rynku karty, pozyskanie ładunku, wzmocnienie bramy, otwarcie bramy, przygotowanie zaklęcia na bramie, rozpatrzenie efektów.Gdy przygotowane” oraz „Aby odrzucić”. Po wykonaniu wszystkich potrzebnych nam akcji następuje faza dobierania, w której na wierzch stosu kart odrzuconych odkładamy wszystkie użyte w danej turze klejnoty oraz artefakty w dowolnej, wybranej przez nas kolejności oraz dobieramy z naszej talii taką liczbę kart, aby mieć ich na ręce pięć. Każda z wymienionych faz oraz akcji jest dokładnie wyjaśniona w instrukcji wraz z przykładami ilustrującymi dokładne działanie, przez co nie zamierzam zbytnio się rozpisywać o szczegółach w niniejszej recenzji.

4

Aeon’s End to przykład gry, która świetnie spisuje się w każdym z możliwych wariantów rozgrywki, nie ważne czy gramy solo czy w pełnym, czteroosobowym składzie. Nawet trzyosobowe partie, tak częstoźle wywarzone – w tym przypadku dzięki zastosowaniu karty „X”, umożliwiającejwybranemu przez wszystkich graczowi rozegranie jeszcze jednej tury –mają ciekawie rozłożoną dynamikę, spowodowaną faktem, że Nemezis w każdym wariancie gry dysponuje aż dwoma turami. Ta zasada sprawia jednocześnie, że dwuosobowe rozgrywki są najbardziej zrównoważone, gdyż wtedy każdy z graczy dysponuje dokładnie dwiematurami tak jak potwór, z którym się walczy, a podejmowanie wspólnychdecyzji jest pod znacznie większą kontrolą.

Duża ilość dostępnych kart zasobów, osiem zróżnicowanych i asymetrycznych kart postaci oraz cztery całkiem różne potwory zmieniające niektóre podstawowe zasady rozgrywki, to tylko niektóre powody, dzięki którym recenzowana gra charakteryzuje się wyjątkowo dużą regrywalnością. Jeśli dodać do tego możliwość dostosowania poziomu trudności do własnych potrzeb poprzez modyfikację punktów życia oraz trudniejszy wariant rozgrywki na każdym z arkuszy Nemezis, otrzymamy tytuł, który z każdą rozgrywką może przez długi czas wyglądać całkiem inaczej. Dodatkowo odpowiednio dobrane karty zasobów, mogą nie tylkoznacznie usprawnić budowanie naszej talii (charakteryzującej się całkowitym brakiem tasowania w przeciągu całej gry),lecz również umożliwić tworzenie naprawdę sporych combosów za pomocą odpowiednich zaklęć, a każdy bohater i Nemezis znacząco zmienia nie tylko dynamikę i zasady gry, ale również zmusza do podjęcia zgoła innych taktyk w celu wygrania rozgrywki.

5

Dosyć niespotykanym elementem w „Aeon’s End” jest praktycznie całkowite wyeliminowanie losowości z rozgrywki. Odnajdziemy ją w czystej postaci tak naprawdę tylko w momencie tasowania talii tur, której zmienność imituje chaos w trakcie bitwy oraz w tworzeniu talii Nemezis, którą przed rozpoczęciem rozgrywki należy przygotować według poziomów trudności i przetasować. Za całą resztę odpowiada już w zupełności sam gracz, poprzez to, jaką obrał taktykę i jak tworzy swój stos kart odrzuconych, gdyż to właśnie on w momencie wyczerpania się naszej talii, staje się nową talią dobierania. Tak więc mądre dysponowanie kartami na ręce i przemyślane działania stanowią klucz do sukcesu w prezentowanej grze, na równym poziomie co ścisła współpraca pomiędzy graczami i wzajemna pomoc.

Jak na kooperację przystało, interakcja pomiędzy graczami jest bardzo duża, nie ma tu miejsca na wytworzenie się lidera, gdyż każdy ma równie ważną rolę do odegrania w całej grze. Wiele ze zdolności bohaterów lub poszczególnych kart zasobów umożliwia bezpośrednie wpływanie na wybranego przez nas wspólnika, poprzez aktywację jego zaklęć, dzielenie się zdobytymi ładunkami, możliwością wymiany kart z ręki czy też zwiększenie jego punktów życia. Dzięki temu tzw. gra nad stołem towarzyszy praktycznie całej rozgrywce, gdyż konsultowanie swoich ruchów, obmyślanie strategii czy też dzielenie obrażeń otrzymanych od Nemezis jest tutaj na porządku dziennym. Co równie ważne, zasady gry są wyjątkowo proste, jednokrotne przeczytanie instrukcji większości graczom powinno wystarczyć do rozegrania pierwszej partii, a wprowadzenie nowego gracza jest znacznie łatwiejsze dzięki możliwości współpracy niż przy tytułach, w których gracze muszą ze sobą rywalizować.

6

Jeśli zaś chodzi o wykonanie, do większości elementów nie można się przyczepić, wszystkie karty są w standardowym rozmiarze, dzięki czemu ubranie ich w koszulki nie będzie stanowić wyzwania, a dodatkowo zostały wykonane z wytrzymałego, uszlachetnionego papieru, co powinno znacznie spowolnić proces ich zniszczenia. Niestety nie można powiedzieć tego samego o arkuszach magów i Nemezis, które pomimo tego, że są znacznie większe od kart, są od nich słabsze, a ich ranty łatwo ulegają zniszczeniu (nawet od przemieszczania się po pudełku, w którym brakuje na nie jakiegoś szczególnego miejsca). Poza tym kafelki bram prezentują się znakomicie, przykuwają uwagę i, co najważniejsze, są wykonane z dość grubej tektury, dzięki czemu są znacznie wytrzymalsze. To samo tyczy się znaczników żywotności Gravehold oraz Nemezis, na których odliczanie punktów stanowi czystą przyjemność zarówno dla oczu (choć w zestawieniu grafika na znaczniku miasteczka jest nieco za ciemna i mniej przykuwa uwagę),jak i ze względów praktycznych (zastosowanie obrotowych liczników).Pozostałe żetony również zostały wydrukowane na dosyć porządnej tekturze, przez co nie powinny ulec przedwczesnemu zniszczeniu, a ich ilość oraz design zdecydowanie pomaga nie pogubić się w ich zastosowaniu.

Pudełkowe informacje mówiące o czasie rozgrywki, jak i o sugerowanym wieku minimalnym są już tradycyjnie trafne, lecz nie ostateczne. Przy odpowiednim nastawieniu i szybkim podejmowaniu decyzji bez problemu zamkniemy partię w jednej godzinie, acznie będzie zaskoczeniem znaczne wydłużenie tego czasu przy gorliwych dyskusjach dotyczących wykonywania ruchów, działania kart bądź zastosowania konkretnej taktyki. Również ustanowione minimalne czternaście lat dla graczy wydaje się być „w sam raz”, choć nic nie stoi na przeszkodzie trochę młodszemu, a wyćwiczonemu w innych karciankach graczowi, na spróbowanie swoich sił przykładowo razem z rodzicami.

„Aeon’s End” to wyjątkowo udany tytuł, który pokazuje, że nie tylko gry od znanych i wielkich wydawnictw są dobre i grywalne. Świadczyć już może o tym sam fakt, że jak do tej pory powstały cztery rozszerzenia do rozgrywki oraz dwa samodzielne tytuły z serii: „Aeon’s End Legacy” oraz „Aeon’s End: War Eternal”. Z pewnością stoi za tym sukcesem fakt, iż jest to przede wszystkim świetna gra kooperacyjna, zmuszająca graczy do stosowania odmiennych taktyk i współpracy, ponieważ aby pokonać wroga, trzeba się sporo napocić, awręcz trzeba się przygotować na niejedną sromotną porażkę, pomimo naszych największych starań, gdyż „Aeon’s End” to pozycja wyjątkowo wredna, lecz jednocześnie niesłychanie przyjemna.

Natalia Stanek