Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Karcianki

Wiedźmin Gra Karciana. Nowa Edycja

Wiedźmin to marka sama w sobie. Są książki, film (to akurat pomińmy milczeniem), gry – wydane przez CD Projekt – na PC, oraz jest wreszcie wydana przez Kuźnię Gier –gra karciana.

Wykonanie gry jest solidne. Pokaźne pudełko, mieszek, w środku ładnie wykonane kartonowe pieniążki, no i rzecz najważniejsza – przepiękne karty, a jest ich mnóstwo: 52 karty ataków, 20 kart potworów, 15 kart wydarzeń, 10 kart lokacji, 5 kart bohaterów , 4 karty Geralta, i 4 skróty zasad. Przystępna instrukcja ułatwia je odpowiednio umieścić na stole. Miłym dodatkiem jest pokaźny znacznik samego wiedźmina.

Gracz ma szansę zdobyć cześć i chwałę, zabijając potwory (konkretnie cztery). Mają mu w tym pomóc bohaterowie: Triss, Vesemir, Jaskier, Yarpen, Foltest, których wybiera się w każdej kolejnej turze. Wybór konkretnej postaci pomaga graczowi zaplanować następną akcję – ciągnięcie z talii kart ataku albo gromadzenia funduszy na wynajęcia Geralta.
Gdy już uczestnicy gry zdecydowali, czy zbroić się, czy bogacić – czeka na nich chyba najprzyjemniejszy moment gry – a mianowicie licytacja. Interakcja między graczami przypomina grę w pokera, bo przegrany łzy ze stolika ściera, tracąc postawione na licytacji pieniądze i może już tylko patrzeć, jak zwycięzca wynajmuje Geralta i idzie po chwałę – ubija jednego z trzech panoszących się w okolicy potworów.
(W grze powyżej dwóch osób smaczku dodaje fakt, że druga osoba, która postawiła nieco mniej w licytacji, też ma możliwość zabić jednego z pozostałych potworów. Jednak w instrukcji wyraźnie jest powiedziane, że w grze 3-4 osobowej drugi gracz tylko może, ale nie musi zaatakować potwora. Osobiście wolę rozwiązanie, że musi, warto więc wypróbować ten wariant i zagrać kilka partii w ten sposób.)

Zwycięski w danej rundzie gracz ma okazję wywijać srebrnym mieczem – są parady i cięcia, a trzymając stalowy miecz może wykonać piruet, tudzież dodatkowo wzmocnić swe siły eliksirem albo rzucić znak. Oczywiście wszystko w celu wyeliminowania Bazyliszka, Kikimory, Upiora… Są też wilkołaki, wiwerny, bruxy i wiele, wiele innych nieprzyjemnych istot, które próbują przejąć choćby ukochaną Cintrę, zasadzić się na stałe w Przełęczy Klamat, opanować Bagna Blaviken (i inne pozostałe w grze lokacje).

W praktyce wygląda to tak, że każdy potwór może być pokonany dzięki odpowiedniej kombinacji kart, które trzeba starać się zbierać podczas rozgrywki i wyłożyć wtedy, gdy się ma ku temu sposobność – czyli wylicytowało się szczęśliwie zabijakę Geralta. Gdy jakiś potwór przez cztery kolejki nie zostanie zlikwidowany, przejmuję kontrolę nad określoną lokacją i skutek często wychodzi taki, że nie jest to w smak żadnemu z graczy.

Ostatecznie, zanim bohaterowie zaczną opijać zwycięstwo (uprzedzam, że w grze takiej opcji nie ma) i przyjdzie się z nimi graczom rozstać (chyba, że znów tych samych wybiorą w kolejnej turze), w grze odbywa się kolejna licytacja, tym razem Wydarzeń, czyli kolejny smaczek. Bo nie tylko licytacją człowiek żyje, ale także tym, że dzięki niej mamy możliwość wygrania kartę, którą wykorzystujemy w dowolnym momencie gry. I oczywiście można tym sobie pomóc, ale i – co wzbudza przede wszystkim emocje – krwi przeciwnikowi napsuć. Bo nic podczas gry tak bardzo nie cieszy, jak np. Pułapka, dzięki której Geralt wynajęty przez naszego przeciwnika staje się tylko Geralcikiem i miecz mu z reki wypada.

Grę polecam nie tylko zagorzałym fanom Wiedźmina. Jest to przyzwoita karcianka w przystępnej cenie, w którą może nie będziecie grać przez miesiąc po dziesięć razy dziennie, ale na pewno do niej wrócicie. Łatwe i intuicyjne zasady, ładne karty, interakcja między graczami, a to wszystko w świecie wspaniałej sagi.