Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: cRPG

Dark Souls: Prepare to Die Edition (recenzja)

GOTUJ SIĘ NA ŚMIERĆ (I PORT)
Dark Souls już dawno temu przestało być tylko grą. Teraz to fenomen – jedni gracze doznają olśnienia, inni ujawniają się ze swoją, do tej pory skrzętnie skrywaną, hardcore’owością. Pozostali twórcy gier biją brawo i z uznaniem kiwają głowami. Już widać, że niektórzy z nich chcą stworzyć coś podobnego – skomplikowanego i głębokiego, trudnego, niewybaczającego, ale niezmiernie satysfakcjonującego; mówi się o nowych poziomach trudności (często, w hołdzie królowi, nazywanych „trybem dark”), o opcjach hardcore dla graczy weteranów. Dark Souls to wydarzenie zwrotne w historii gier, dowód, że nie muszą się one stale obniżać poprzeczki i upraszczać się, zamieniać w liniowe korytarze, po których rozsiano hojnie amunicję, apteczki i checkpointy; to potwierdzenie, że istnieje dostatecznie duża grupa odbiorców dla produkcji niezwykle wymagających.

To było w zeszłym roku. W tym wśród pecetowców podniósł się raban – oni też chcą zasmakować trochę tej wirtualnej ambrozji. Czemu o tym wspominam? Ich życzenie się spełniło – internetowa petycja w sprawie komputerowej edycji Dark Souls przyniosła rezultaty i studio developerskie From Software przygotowało wersję kultowej gry na PC.

Ta recenzja nie będzie tak do końca poświęcona  samej rozgrywce – o niej, o tym, dlaczego Dark Souls jest niemal jak drugie przyjście Chrystusa i z jakich powodów absolutnie powinniście w nie zagrać, możecie przeczytać w moim tekście o edycji na Xbox 360 . To dokładnie ta sama gra, From Software nie igrało z formułą. Tutaj skupię się wyłącznie na tym, co nowe.

Przeczytaliście recenzję konsolową? No to jedziemy.

Twórcy oddali graczom do dyspozycji kilka nowych rejonów, w których mogą umrzeć. Nowi przeciwnicy zaskoczą nawet starych wyjadaczy, a większość bossów zmusi do zweryfikowania utartych strategii. No i teraz naprawdę będzie wam przykro z powodu tego wilka. Jak na rozszerzenie, materiału jest sporo, zapewni przynajmniej 8-10 godzin rozgrywki. Całości dopełnia dużo, interesującego ekwipunku (m.in. bicz z żądła gigantycznego skorpiona), nowe punkty teleportacyjnie (łatwiej poruszać się po poziomach) i arena, na której gracze mogą zmierzyć się z innymi w czystej walce PvP (jeden na jednego, dwóch na dwóch lub w czterech każdy na każdego).
dark_souls4Zwłaszcza ten ostatni dodatek, arena do walki z innymi graczami, przypadnie do gustu weteranom DS – daje duże pole do popisu i do bezstresowego (w wyniku porażki w pojedynku nie traci się dusz – w przeciwieństwie do inwazji na świat innego gracza) testowania buildów postaci. 

Podsumowując: From Software nie straciło talentu do tworzenia urokliwych miejsc, przerażających, oryginalnych wrogów i nowych mechanizmów, którymi można katować graczy.
Jeśli to wszystko, co do tej pory napisałem – tu i w poprzedniej recenzji – nastraja Was pozytywnie, nie wahajcie się sięgnąć po Dark Souls na PC mimo tego, co napiszę poniżej.
Bo niestety muszę napisać kilka mniej pochlebnych rzeczy. Dark Souls: Prepare to Die Edition (taki tytuł nosi wersja komputerowa) to typowy port. From Software ostrzegało, że nie zna się zbytnio na programowaniu na PC-ty i po kilkudziesięciu godzinach spędzonych przy DS mogę się z tym zgodzić. Taka szczerość twórców niektórym graczom może jednak nie wystarczyć – ta wersja gry nie różni się praktycznie niczym od konsolowej. Możecie zapomnieć o zmianie rozdzielczości, o ustawieniach grafiki oraz innych opcjach, do których mogły was przyzwyczaić produkcje projektowane z myślą o PC. Dark Souls oferuje jedną rozdzielczość 1024×720 i ogranicza liczbę wyświetlanych klatek do 30/s. W sieci pojawił się już wprawdzie mod, który pozwala na obejście obu tych ograniczeń, niemniej jednak takie rozwiązanie nie należy do najwygodniejszych. 

Jeśli już o rzeczach niewygodnych mowa… nie próbujcie grać myszką i klawiaturą. DS został zaprojektowany z myślą o padzie i niestety nie dokonano żadnej optymalizacji, która sprawiłaby, że inne sterowanie byłoby chociaż znośne. Bez pada  przyjemność z rozgrywki może być poważnie ograniczona – trudność nie będzie płynąć z wyzwania, jakie stanowi gra, ale z walki z przyciskami. 
dark_souls2Jeśli nie straszne Wam mody i jesteście gotowi zaopatrzyć się w pada, staniecie przed ostatnim wyzwaniem: polską wersją językową. Dzięki uprzejmości Games for Windows Live (klienta, przez którego działa pecetowa wersja DS) będziecie na nią skazani (chyba że nie przeszkadza Wam zmienianie ustawień całego systemu operacyjnego). Cóż, do najlepszych ona nie należy – na wpół przetłumaczone nazwy, błędnie przetłumaczone nazwy, zła składnia, zero polotu; generalnie przekład sprawia wrażenie, jakby komuś, kto się tego podjął, brakło może nie umiejętności, ale na pewno chęci. Pewne nieścisłości mógłbym zrozumieć, gdyby to była edycja premierowa – często tłumacze pracują tylko z suchym teksem, nie widząc tak naprawdę, co opisują i nazywają. W tym przypadku tak nie było, Dark Souls jest dostępne od roku, wszystko można było sprawdzić, porównać. Komuś się nie chciało i teraz po Lordran biega Ziewający Smok…

Wszystkie te wady da się obejść. Rozdzielczość można naprawić modem, sterowanie – padem, a tłumaczenie ustawieniami języka w panelu sterowania. I jeśli będziecie  chcieli podjąć te kilka dodatkowych kroków, pozostanie Wam w rękach diament. Dark Souls: Prepare to Die Edition to nadal ten zeszłoroczny fenomen, teraz odrobinę większy, jeszcze lepiej zbalansowany. To ta sama przełomowa gra, która wyznacza nowe trendy. Głupio byłoby jej nie poznać z powodu kilku technicznych zgrzytów.

{youtube}jzSqBfPQIEk{/youtube}