Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: cRPG

Wiedźmin 3: Dziki Gon [PC] – cRPG wszech czasów (przynajmniej na razie)

Kiedy twórcy prężą muskuły i zachwalają swoje dzieło jako objawienie, zawsze myślę „poczekamy, zobaczymy”. Oczekiwania wobec trzeciej odsłony Wiedźmina były tak ogromne i tak skutecznie podsycane przez twórców, że miałam obawy czy gra je udźwignie. Z dużym zadowoleniem stwierdzam jednak, że moje wątpliwości nie okazały się uzasadnione, a Wiedźmin 3: Dziki Gon to jedna z najlepszych gier, w jakie kiedykolwiek grałam. Już pierwsze chwile przy tej grze sprawiły, że mój sceptycyzm ulotnił się całkowicie, ustępując pola kolejno: ekscytacji, zagubieniu i satysfakcji. Satysfakcja została do końca.

Fabuła to podstawa

Zastanawiam się, czy ktoś tego nie wie, ale dla porządku: akcja gry rozgrywa się w świecie fantasy wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego, autora cyklu opowiadań i powieści poświęconych postaci wiedźmina Geralta. Macie, napisałam to. Teraz przejdźmy do spraw nieco mniej oczywistych.

Fabuła gry rozpoczyna się w około pół roku po wydarzeniach z poprzedniej części (uwaga: nie trzeba znać historii z poprzednich odsłon gry, żeby cieszyć się grą w „trójkę”!). Ciekawie jest od samego początku, a cała gra pochwalić się może wyjątkowo obszerną, dopracowaną, wciągającą i zaskakującą fabułą. Jestem zdania, że scenariusz jest mistrzowski, a do tego daje duże pole do popisu graczowi (nie ma tu prowadzenia za rączkę).

Po odbębnieniu pomysłowego samouczka, który przybliży nam sterowanie naszą postacią i pozwoli już na samym początku podziwiać wdzięki ukochanej Geralta – Yennefer z Vengerbergu, trafiamy na tzw. szczere pole w środku niczego i tu zaczyna się nasza przygoda. Mając u boku naszego wiedźmińskiego mentora Vesemira, ruszamy w poszukiwania wspomnianej czarodziejki, która cały czas wydaje się wyprzedzać nas ledwie o krok, ale pozostaje nieuchwytna. Po drodze napotkamy wieś Biały Sad i tutaj mamy do zrealizowania pierwsze zadania. Oprócz głównego wątku fabularnego natykamy się na szereg licznych zadań dodatkowych, które nawet w tej fazie gry są wciągające, oryginalne i (z reguły) dostosowane do naszych kwalifikacji – nikt nie ośmiela się prosić nas, byśmy pozbierali dla niego grzyby czy jagody, ani nie oferuje śmiesznej kwoty za zebranie rzepy z pola. Okazuje się, że nawet kiedy samotna starsza pani prosi nas o odzyskanie jej patelni, jest w tym jakiś głębszy sens. Zdecydowana większość zadań godna jest jednak profesji wiedźmina, a ich realizacja wymaga podjęcia bardzo różnych działań i wykorzystania rozmaitych umiejętności, np. wiedźmińskich zmysłów niezwykle pomocnych przy tropieniu czy analizowaniu śladów. Co ciekawe, nasz bohater musi czasem też popracować głową, np. prowadząc detektywistyczne śledztwo… Znajdą się tu jednak również bardziej zręcznościowe rozrywki, jak wysadzanie gniazd potworów czy wyścigi konne wymagające odrobiny techniki.

wiedzmin 3image0032 1

Poszukiwania Yennefer są jednak zaledwie wstępem do czekającej nas przygody. Wkrótce udaje się nam trafić na jej ślad a po pewnych perturbacjach – również na nią samą, okoliczności nie sprzyjają jednak miłosnym uniesieniom, bowiem okazuje się, że Ciri, przybrana córka dwojga naszych bohaterów, jest ścigana przez przerażający widmowy orszak Dzikiego Gonu – upiorów dosiadających upiornych wierzchowców – który nie ma bynajmniej dobrych zamiarów. Skoro Ciri wpadła w śmiertelnie niebezpieczne tarapaty, naszym zadaniem będzie ją odnaleźć. Niestety, sytuacja polityczna z pewnością nam tego nie ułatwi – jesteśmy wszak w samym sercu wojny między Królestwami Północy a cesarstwem Nilfgardu. No i nieustannie po drodze natykamy się na jakieś przeszkody bądź sytuacje wymagające naszej interwencji…

Tak oto otwiera się przed nami wielowątkowa fabuła pełna smaczków i niespodziewanych zdarzeń, osadzona w świecie, który poza czernią i bielą oferuje wszystkie odcienie szarości i przez to wcale nie ułatwia nam podejmowania decyzji. Są tu takie sytuacje, w których nie ma prostych rozwiązań, możemy też doświadczyć „moralnych” rozterek; jedno jest pewne: jest ciekawie. Czasem bywa też poruszająco; mamy tu niesprawiedliwość, cierpienia niewinnych, okrucieństwo wojny, brutalność wobec kobiet i rasizm (o tym ostatnim bardzo interesująco pisała Anna Brzezińska TUTAJ, polecam). Zdecydowanie, świat Wiedźmina (mimo pięknych plenerów) nie jest miejscem, w którym chciałabym spędzić emeryturę, ale dzięki tej swojej mroczności (wynikającej bardziej z ujawniającej się ciemnej strony ludzkiej natury niż z samej obecności potworów) jest bardziej wiarygodny.

image019 3

Świat wiedźmina

Chyba najwięcej oczekiwań (po fabule) wzbudzał we mnie świat gry – a i tak to, co otrzymałam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Stąd właśnie wrażenie zagubienia, o którym pisałam na wstępie – kiedy zorientowałam się, z jak wielkim, złożonym i dopracowanym światem mam do czynienia, na chwilę straciłam rezon. Dokąd iść? Co zrobić najpierw? Co jest za tym kamieniem? A za tą górką? Czułam się trochę tak, jak daaawno temu, kiedy w moje ręce trafił Gothic 3, a ja prosto z niewielkiej wioski wyszłam na ogromną łąkę i na chwilę dałam się przytłoczyć ogromem możliwości do wyboru. Dziś, w porównaniu z Wiedźminem 3 trzecia część Gothica to ledwie piaskownica, ale emocje były te same.

Realia gry są oczywiście wykreowane na obraz i podobieństwo książkowego pierwowzoru, aczkolwiek twórcy Dzikiego Gona pozwolili sobie tu i ówdzie na dość luźne traktowanie materiału wyjściowego. Dzięki temu najzacieklejsi fani i fanki wiedźmińskiego uniwersum mają podczas gry dodatkową rozrywkę: wyszukiwanie odstępstw od oryginalnej twórczości Sapkowskiego. Jeśli zaś mowa już o dodatkowych rozrywkach, pozwolę sobie w tym miejscu wtrącić kilka słów na temat gry w Gwinta – jest to przykład ciekawej gry w grze; gra karciana przypominająca znacznie rozbudowaną wersję popularnej gry Wojna, ale o znacznie bardziej rozbudowanym aspekcie taktycznym. Wiedźmin 3 pozwala nam w wielu miejscach przysiąść gdzieś z kimś na partyjkę, albo dwie, ewentualnie siedem. Gra jest wciągająca i bardzo grywalna, a dodatkowym smaczkiem jest zdobywanie w różnych miejscach wiedźmińskiego świata nowych kart i budowanie własnej talii do gry.

image026 2

Wracając jednak do głównego wątku – realia gry to oczywiście Sapkowski, ale to za mało powiedziane; mamy tu bowiem soczyste, słowiańskie klimaty, które sprawiły, że byłam pod wrażeniem tego, jak można je wykorzystać, by stworzyć dopracowany, zróżnicowany, a przy tym wewnętrznie spójny świat. Mamy tu swojskie chaty kryte strzechą, ściany zdobione malunkami przywodzącymi na myśl łowickie wycinanki, „pająki” ze słomy i kolorowych skrawków wiszące u sufitów, figury tajemniczych, pogańskich bożków umieszczone w miejscach mocy, a przede wszystkim nieco podkręcone, ale typowo nadwiślańskie plenery z łagodnymi pagórkami, łanami złotego zboża, znajomo wyglądającymi lasami czy łąkami podobnymi do tych, które pamiętam z dzieciństwa. Już samo to sprawia, że aż chce się eksplorować – a nagrodą za ciekawość są liczne ciekawe miejsca, w których możemy znaleźć przydatne fanty, napotkać przeciwników lub zyskać zadanie. Zadania możemy zyskiwać też dzięki popularnemu i dobrze sprawdzającemu się w grach cRPG rozwiązaniu: tablicom ogłoszeń.

wiedzmin 3image0062 1

Świat jest „niemal otwarty” – można go swobodnie eksplorować, bywają jednak lokacje zamknięte oraz nienaturalne bariery gry, kiedy spotkamy się twarzą w twarz z końcem planszy. Mogłabym jednak powiedzieć: kogo to obchodzi, ten świat jest i tak wspaniały! Te drobne mankamenty są niczym wobec ogólnego efektu i piszę o nich jedynie z kronikarskiego obowiązku. I tak zresztą kwestię tę rozwiązano lepiej niż w poprzednich częściach i lepiej niż w niejednej grze cRPG. Ogrom świata wymusił na twórcach zastosowanie rozwiązań ułatwiających szybsze przemieszczanie się – możemy więc jeździć konno (a nawet walczyć w siodle) na naszej niezawodnej Płotce (dziwnym trafem zawsze jest w pobliżu), pływać łodzią (wpław zresztą też – i to nurkując) oraz korzystać z tzw. błyskawicznej podróży między poznanymi już punktami orientacyjnymi.

To może zabrzmieć banalnie, ale: świat to także ludzie. Ludzi w tym świecie natomiast nie brakuje i kiedy piszę, że tętni on życiem, to między innymi to właśnie mam na myśli. W zasadzie z każdą z osób, jaką napotkamy, możemy wejść w jakąś interakcję, choćby było to tylko odburknięcie na naszą zaczepkę (chłopi, którzy nas za dobrze nie znają) lub życzenie pomyślności (chłopi, którym uratowaliśmy życie). I nawet jeśli zwróci naszą uwagę to, że niemal każdy kupiec wita się z nami w podobny sposób, to liczy się przede wszystkim to, jak wypadają rozmowy z bohaterami niezależnymi, a wypadają świetnie. Każda scena rozmowy jest dobrze zrealizowana, mimika i gestykulacja postaci jest dopracowana niemal do perfekcji, a dialogi są interesujące i przekonujące, choć może odrobinę teatralne (ze względu na podkreśloną ekspresję). We mnie budzą całą gamę ciepłych uczuć, ponieważ przypominają pod pewnymi względami Gothica. Ciekawym rozwiązaniem jest wprowadzenie opcji dialogowych, które wymagają od nas refleksu – jeśli nie wybierzemy ich odpowiednio szybko, znikną. Nasza swoboda wypowiedzi jest dość duża, choć raczej nie wyróżnia się na tle innych produkcji tego typu, nazwałabym ją raczej klasyczną. Również podobnie jak w innych grach cRPG możemy podczas rozmowy dążyć do porozumienia lub konfrontacji, co oczywiście przełoży się na naszą relację z postacią i może doprowadzić do rozmaitych konsekwencji z bitką włącznie. Od czasu do czasu pojawia się możliwość skorzystania z jednej z wiedźmińskich umiejętności – perswazji.

image027 2

Wiedźmin we własnej osobie

Ok, czas wreszcie przyjrzeć się głównemu bohaterowi tej historii. Przede wszystkim muszę przyznać, że mamy do czynienia z postacią nie tylko o efektownym wyglądzie (podoba się czy nie – na pewno robi wrażenie!), ale też o wyjątkowej charyzmie, złożonym charakterze, konkretnych poglądach i niebagatelnym intelekcie. Obcowanie z kimś takim tak długo (w grę grać można przez ponad 100 godzin!) jest przyjemnością. Nic dziwnego, że Geralt tak podoba się kobietom (co znajduje swoje odzwierciedlenie w wątkach romansowych).

Jeśli chodzi o aspekt techniczny, to mamy spore możliwości dowolnego rozwoju postaci – wiedźmin jest wprawdzie wiedźminem i tej profesji nic nie zmieni, ale mamy za to wiele innych parametrów czy umiejętności, które możemy wybierać i rozwijać wedle swego widzimisię (dobrze, jeśli przy okazji robimy to z sensem, ma to bowiem znaczenie dla rozgrywki). Jak to w cRPG-u zdobywamy doświadczenie za realizację zadań i szatkowanie przeciwników. W zamian za te poświęcenia otrzymujemy punkty umiejętności, które następnie możemy ulokować w wybrane zdolności podzielone na cztery szkoły. Wszystko to odbywa się na klarownym drzewku umiejętności (które można zresztą wymieniać w zależności od aktualnych potrzeb). Osoby przywiązane do klasycznych gier cRPG mogą być zaskoczone brakiem typowych parametrów postaci takich jak siła, wytrzymałość czy inteligencja, jednak zastosowane w grze rozwiązania sprawiają, że ten brak w niczym nie przeszkadza, a rozwój postaci i tak wymaga od nas posiadania jakiejś koncepcji, choćby w zakresie wykorzystania tzw. kieszeni na mutageny, które pozwalają nam wzmacniać różne zdolności. Ważnymi modyfikatorami zdolności naszej postaci są możliwe do znalezienia (lub kupienia) rozmaite części ekwipunku, na które natykamy się dość często (dobra wiadomość dla zbieraczek i zbieraczy). Do ekwipunku nie trzeba się zresztą zanadto przywiązywać (często znajduje się coś lepszego), a zmiany wiedźmińskich strojów to istna rewia mody męskiej. Z drugiej strony trzeba tu z uwagą dysponować posiadanym dobytkiem – nie zawsze sprzedaż zdobytych fantów to najlepszy pomysł.

wiedzmin 3image0022 1

Urozmaicającą rozgrywkę ciekawostką są rozmaite wiedźmińskie eliksiry i specyfiki, które umożliwiają nam (naturalnie – dopiero po ich spreparowaniu na podstawie zdobytej receptury) zwiększyć nasze bojowe możliwości, jednak ich nadmierne spożycie może skutkować poważnym zatruciem, należy więc zachować umiar i nie robić z osuszania magicznych flaszek fundamentu swojej taktyki.

W tej części gry większy nacisk położono na wykorzystanie wedźmińskich zdolności, wśród których prym wiodą wspomniane już wiedźmińskie zmysły umożliwiające szukanie śladów, poszukiwanie ważnego przedmiotu czy namierzanie wrogów. Do ich aktywowania służy prawy przycisk myszy i warto go często naciskać.

image009 7

W wirze walki

Skoro jesteśmy już przy naciskaniu guziczków, przyjrzyjmy się walce. Możemy walczyć mieczem stalowym lub srebrnym, wręcz, bądź też wykorzystywać broń dystansową czy nawet materiały wybuchowe. Wiedźmin ma do dyspozycji różne ciosy, uniki, blokady ciosów, kontrataki, może się przeturlać, skakać, może przeciwników ogłuszyć lub podpalić, a do tego jeszcze sięgać po zdolności wiedźmińskie. Wygląda to wszystko całkiem efektownie i płynnie się animuje, choć animacje ciosów nie są zbyt zróżnicowane. Opanowanie tego wszystkiego może być jednakże pewnym wyzwaniem (dla mnie było), tym bardziej, że znakomity w Gothicu system parcia naprzód i siekania przeciwnika tutaj się nie sprawdza, jeśli nie zastosujemy bloków czy uników – nasz bohater jest po prostu jak najbardziej możliwy do zranienia i nierozsądne jest nadmierne wystawianie go na ciosy. Co więcej, pokonanie niektórych przeciwników wymaga od na zastosowania specjalnych sposobów. Dodatkowo trzeba też uważać, gdzie się walczy – przypadkowe wejście w bagienne wyziewy czy rój pszczół daje dość nieciekawe efekty. Niestety, sztuczna inteligencja przeciwników nie zachwyca, a atakując gromadą popełniają czasem częsty w cRPG-ach błąd – zdają się czekać na swoją kolej i ociągać z atakiem. To jednak również nie rzuca się jakoś szczególnie w oczy (w przeciwieństwie do np. Risen 3, która nawet mimo to była udaną grą).

Podobnie jak w grach typu Gothic, Risen czy Skyrim, nie mamy tutaj automatycznego dostosowania poziomu przeciwników do naszych możliwości bojowych (tzw. levelscalingu), dlatego możemy podczas podróży napotkać przeciwników, którzy za pierwszym razem zrobią z nas miazgę – trzeba wtedy grzecznie brać nogi za pas i wrócić w to samo miejsce, kiedy się bardziej rozwinie postać lub zdobędzie lepszy ekwipunek. Gra ma cztery poziomy trudności, ale nawet najniższy z nich może być pewnym wyzwaniem – początkującym lub niedzielnym graczkom i graczom odradzam więc rzucanie się na głęboką wodę.

wiedzmin 3image0052 1

Widzieć, słyszeć, czuć

Choć w grze zdarzają się błędy i nie wszystko jest tu optymalnie zaprojektowane (mnie na nerwy działała nadmierna liczba kliknięć, jakie trzeba wykonać, by poruszać się po ekwipunku czy ekranie rozwoju postaci), to jednak Wiedźmin 3 jest tytułem naprawdę dopracowanym. Niestety twórcy gry mają na sumieniu grzech, który jest mi – graczce PC-towej – trudno im wybaczyć; otóż prawdopodobnie celowo obniżyli jakość grafiki wersji przeznaczonej na PC-ta, aby nie odstawała aż tak od wersji konsolowej. W dalszym ciągu osoby korzystające z komputerów mogą cieszyć oczy lepszymi detalami niż użytkowniczki i użytkownicy konsol, jednak grafika PC-towej wersji jest niestety mniej efektowna i gorsza od tej, którą nam obiecywano; szczególnie dostrzec to można w animacjach świata (drzewa na wietrze, kurz na drodze, woda pod powierzchnią tafli). A jednak nawet mimo to oprawa wizualna Wiedźmina 3 robi wyjątkowe wrażenie. Świat urzeka mnogością detali czy zachodami słońca. Każda lokacja jest unikatowa, a niektóre wręcz oszałamiają – jak wielkie, pełne życia o każdej porze doby miasta przesycone niepowtarzalnym klimatem i niemal wyczuwalnym z ekranu zapachem uryny.

Znakomite jest też udźwiękowienie i oprawa muzyczna: dźwięki świata i znakomita, mocno inspirowana folkiem muzyka na najwyższym światowym poziomie. Bardzo udana jest również polska wersja językowa (pełny dubbing), w której świetnie rozpisane dialogi pełne są ironii i czarnego humoru a także znakomicie pasują i do postaci, i do chwili.

image020 3

Wiedźmin 3: Dziki Gon jest chyba najlepszym cRPG-iem na rynku i w pewnością przejdzie do historii gatunku. Nawet jeśli można tej produkcji wytknąć jakieś drobne niedociągnięcia, naprawdę nie mają one znaczenia dla oceny i odbioru całości. Wiedźmin 3 jest grą kompletną, wypchaną po brzegi wszystkim tym, co cRPG powinien mieć, w takim stopniu, że starczyłoby tego na kilka fajnych gier. Ogromny, piękny i niemal całkowicie otwarty świat, charyzmatyczny i interesujący bohater, intrygujący i dopracowany wątek główny dodatkowo wzbogacony szeregiem wątków i zadań pobocznych, wielka liczba przygód i niespodzianej czyhających na każdym kroku, znakomite dialogi i bogata galeria drugoplanowych postaci, a wszystko to we wspaniałej oprawie wizualnej i muzycznej…

Byłoby to nieprzyzwoite, gdybym nie polecała tej gry, tak jest dobra. Ocena 10/10 jest w pełni zasłużona, a może nawet przydałoby się dla tego tytułu poszerzenie skali. Muszę jednak ostrzec: przejście całej gry grozi doświadczeniem dylatacji czasu podobnej jak przy porwaniu przez Dziki Gon: masz wrażenie, że w świecie Wiedźmina spędziłaś/-łeś tylko kilka chwil, a w rzeczywistości w międzyczasie Twoje dzieci same się spłodziły i już dorosły. Uważajcie więc i nie wsiąknijcie w grę za bardzo.

{youtube}WxrnGjUNDoc{/youtube}

Producent: CD Projekt RED 
Wydawca: Bandai Namco Entertainment 
Wydawca polski: CDP.pl / CD Projekt 
Data premiery: 19 maja 2015
Platforma: PC
Pegi: 18 lat
Ponadto: przemoc, golizna i brzydkie wyrazy

Wymagania sprzętowe:

Rekomendowane: Intel Core i7-3770 3.4 GHz/AMD FX-8350 4 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 770/4 GB Radeon R9 290 lub lepsza, 40 GB HDD, Windows 7/8/8.1 64-bit
Minimalne: Intel Core i5-2500K 3.3 GHz/AMD Phenom II X4 940 3.7 GHz, 6 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 660/Radeon HD 7870 lub lepsza, 40 GB HDD, Windows 7/8/8.1 64-bit