Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Strategie

King’s Bounty: Nowe Światy

Odwieczna rywalizacja pomiędzy dwoma tytanami strategii turowych na PC, jakimi są Heroes of Might and Magic oraz King’s Bounty, trwa. Mocna pozycja wśród tytułów z tego gatunku do czegoś zobowiązuje, a także nęci do poszerzenia wpływów, co jest jasne, jak słońce. Stąd też Cenega zdecydowała się wydać dodatek Nowe Światy do rozszerzenia wspomnianej podstawki, King’s Bounty: Wojownicza Księżniczka z uwagi na duże zainteresowanie graczy. Co więcej, na samym wstępie kusi miły gest: w sprzedaży mamy do wyboru najnowszy dodatek oddzielnie (50zł), jak i z dołączoną podstawką (100zł).
Czego zatem może się spodziewać po najnowszej odsłonie gry fan, a czego niezaznajomiony z serią gracz? W recenzji postaram się wyjaśnić wszystkie moje obserwacje i opinie.
 

O kim, o czym
Oczywistym jest, że nie wszyscy są za pan brat z grami pokroju HOMM. Słowo strategia często odrzuca graczy jeszcze w sklepie, szczególnie tych, którzy wcześniej nie mieli do czynienia z gatunkiem. Dlatego też warto przybliżyć nieco fabułę, jak i setting King’s Bounty: Nowe Światy. W grze wcielamy się w księżniczkę Amelię, której królestwo zostaje zaatakowane przez demona Baala i jego popleczników. Dziewczyna postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i przy pomocy nadwornego maga, przenosi się do równoległego świata Teany, w poszukiwaniu bohatera części pierwszej (King’s Bounty: Legenda), Billa Gilberta. Ma on pomóc w unicestwieniu zła i w zaprowadzeniu pokoju w kraju Amelii. Problem tkwi w tym, że nikt nie jest pewien, gdzie dokładnie przebywa wojownik. Zadaniem księżniczki (której klasę można wybrać na samym początku) jest odwiedzić wszystkie wyspy Teany, przy okazji udzielając pomocy tamtejszym mieszkańcom. Oprócz turowego systemu walk, gra oferuje swobodne poruszanie się po obszarach w czasie rzeczywistym.
Księżniczka: Reaktywacja
Na Nowe Światy składają się cztery kampanie. Pierwsza to wcześniej wspomniana Wojownicza Księżniczka stanowiąca jednocześnie podstawę. Można grać w jej oryginalną wersję, jak i w lekko zmodyfikowany wariant o nazwie Marsz Orków. Nie stanowi on oddzielnego dodatku z odmienną fabułą; jego zadanie ogranicza się do wprowadzenia nowych misji, jednostek, przedmiotów, czarów, czy bossów. Został specjalnie zaprojektowany dla fanów, którzy mają ochotę przejść kampanię po raz kolejny i cieszyć się drobnymi zmianami, urozmaicającymi znany scenariusz. nowe_wiaty_1Opowieść rozwija się stosunkowo wolno i zamazuje pośród pomniejszych historii z wykonywanych zadań, czy ciągłych walk. Dodatkowo, odczuwałam zmęczenie ilością oraz długością dialogów, przez które trzeba było przebrnąć w trakcie rozgrywki. Nieco ratował je przemycony do wypowiedzi humor, jednak to za mało, by zagłębiać się w każdy z nich. Na szczęście omijanie większości kwestii nie przysparza większych problemów. Podobne wrażenie odniosłam w stosunku do Obrońcy Korony i Mistrza Areny, pozostałych kampanii z Nowych Światów. Fabuła nie przyciągała uwagi i nie zachęcała do dalszej gry, stanowiła jedynie szare tło zlepiające kolejne misje i miejsca. Nie oznacza to jednak, że dwa dodatki prezentują niski poziom – można śmiało stwierdzić, że wnoszą powiew różnorodności do rozgrywki. Przykładowo Mistrz Areny to cykl starć z bossami, których można spotkać w Wojowniczej Księżniczce i Legendzie.
Nowe Światy zapewniają wiele godzin dobrej zabawy, z czego sama podstawka pożera nie mniej niż 50. godzin. Jednakże całość należy dawkować, choćby ze względu na to, że po pewnym czasie gra staje się dosyć monotonna.
Ostatnią atrakcją oferowaną przez dodatek jest edytor map, dzięki któremu można samodzielnie stworzyć przygodę. Niestety jest na tyle trudną aplikacją, że niewielu graczy będzie miało cierpliwość korzystać z niego na poważnie. 
Na pohybel!
altNajistotniejszą część gry stanowią walki. Rozgrywają się na niewielkich arenach podzielonych na pola, po których w systemie turowym poruszają się oddziały. Gracz ma do dyspozycji imponująco dużo liczbę jednostek, które posiadają różne umiejętności, cechy, ale też słabości. Niektóre są bardziej podatne na specyficzne ataki, inne stanowią mięso armatnie, którego siła tkwi w liczebności. Gratka, szczególnie dla osób lubiących kombinować i ustalać różne taktyki. Przyznam też, że odświeżanie armii sprawia sporą radość, podobnie kupowanie całkiem nowych i wcześniej niedostępnych jednostek. Starcia należy jednak przeprowadzać z rozwagą, ponieważ handlarze nie dysponują nieskończonymi zastępami oddziałów. Przydatnymi opcjami podczas walk są: księga z zaklęciami oraz mały smok na usługach Amelii. Jaszczur nie raz okazuje się wyjątkowo przydatny, a jego pomoc w trakcie niektórych potyczek jest nieoceniona. Wraz z przebytymi walkami jego poziom rośnie, a z nim umiejętności specjalne, które różnią się w zależności od gatunku wybranego na samym wstępie smoczątka. Odrobinę dziwi blokada nałożona na podopiecznego księżniczki w trakcie starć z bossami – plasują się na wyśrubowanym poziomie i niejednokrotnie przyprawiają o prawdziwy ból zębów.
W przypadku Obrońcy Korony mamy do czynienia z modyfikacją aren; przykładowo wrogowie mogą ukrywać się za wybudowanym murem, czy innymi przeszkodami wymagającymi zmiany ulubionej strategii i wprowadzenia nowej taktyki.
Słodkie światy
Zarówno Teana, jaki i ojczyzna Amelii od pierwszego wejrzenia promieniują feerią barw ialt nasyconych odcieni. Każdy skrawek obu światów to kolorowa mozaika przywodząca na myśl mleczną krainę, pełną słodkości ociekających lukrem. Przyznam, że można się przyzwyczaić i po pewnym czasie dojrzeć w tym pewien urok. Sprawa ma się podobnie w kwestii grafiki, co do której nie mam żadnych większych zastrzeżeń. Muzyka jest nastrojowa i przyjemna, szczególnie w trakcie eksplorowania kolejnych wysp. Gorzej prezentują się utwory przeznaczone na czas trwania walk – mimo ładnej linii melodycznej jest ich niewiele i po jakimś czasie zaczynają drażnić, tym bardziej że powtarzają się w kółko. Momentami przydałoby się nieco więcej ciszy lub delikatniejsze, mniej absorbujące kompozycje w tle.

King’s Bounty: Nowe Światy z pewnością należy uznać za kawał dobrej roboty. Zapewne niejeden fan serii ostrzył sobie na ten tytuł zęby i nie zawiódł się. Ciężej ocenić reakcję ze strony zwykłych graczy, do których m.in. należę. Nie mogę powiedzieć, że znalazłam grę życia, jednak z całą pewnością jest to solidny dodatek w dobrej cenie. W sam raz na długie, jesienne wieczory.

Ocena: mocne 7/10 
Wymagania sprzętowe
– Procesor 2,6 Ghz
– 1 GB pamięci RAM
– karta graficzna GeForce 6800 z 128 MB RAM
– 5,5 GB HDD

Merlin.pl      Amazonka.pl