Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Strategie

StarCraft II: Legacy of the Void (recenzja)

Pięć długich lat „Blizzardzi” kazali czekać fanom na zakończenie StarCrafta 2, jednak to i tak mało, gdyż większość fanów czekała aż od 1998 roku na zakończenie tej zjawiskowo poprowadzonej fabuły i znakomicie wykonanej strategii czasu rzeczywistego.

Czy Legacy of the Void okazało się godnym zakończeniem „epickiej” historii?

 

 

StarCraft 2: Legacy of the Void został wydany jako samodzielny dodatek, niepotrzebujący swych poprzedników do rozgrywki. Chwalę sobie, że nie musiałam czekać do końca instalacji, by móc pograć; równolegle z rozgrywaniem kampanii dalszy ciąg instalacji przebiegał jako proces w tle. Oczywiście w tym trybie kolejne misje ładują się na bieżąco, wybaczam jednak dłuższe ekrany ładowania, szczególnie zważywszy na ich stronę wizualną, niemożebnie cieszącą oko. Czekając na załadowanie misji, otrzymujemy w ramkach tradycyjne podpowiedzi dotyczące samej rozgrywki.

Legacy of the Void podzielony jest na:
Prolog – gdzie zagramy Mrocznym Prałatem Zeratulem – są to trzy misje łączące Heart of Swarm z Legacy of the Void.
Główną kampanię – 19 zróżnicowanych misji, gdzie głównym bohaterem jest Hierarcha Artanis. (Artanis? Pamiętacie tego, „chłystkowato” wyglądającego Protosa z SC1 Brood War? Trochę mu się „urosło”.)
Epilog – również składający się z misji, w których rozgrywamy decydujące starcie.

Artanis

Graficznie gra z wiadomych przyczyn nie mogła odbiegać od swych poprzedniczek. Widać jednak niewielkie różnice, na plus, gdyż poprawiono szczegóły jednostek i budowli oraz wygładzono krawędzie, co dało bardzo dobry efekt; szczególnie, że architektura protosów, jak również ich finezyjne odzienie, należą do tych najbardziej wymagających szczegółowości. Warto czasem przybliżyć sobie jakiś mały element, by dostrzec dbałość o jego wykończenie.

Po raz kolejny mamy podział na sceeny na silniku gry, gdzie postacie mówiące mają nad głową zielony „dymek” dialogowy, dobrze znane rozwiązanie z WarCrafta 3, cutsceeny, które wykonane są bardzo dobrze; to one głownie w tej części budują całą historię. Jedynie starsze sprzęty mogą mieć problemy z ich szczegółami, ale nie przeszkadza to w cieszeniu się klimatem świata StarCrafta.

Za to cinematicsy, co od dawna wiadomo, to mocna strona Blizzarda i tym razem nie zawiodłam się, oglądając naprawdę kawał dobrej roboty nie tylko pod względem wykreowania świata wizualnie, ale też pod względem scenariusza i ujęć. Cudo!

Rozgrywka przyjdzie fanom z naturalną łatwością, co nie oznacza, że na poziomie normalnym będziemy się nudzić, o nie. Misje są zróżnicowane, nie będzie tu jedynie zadań polegających na rozbudowie bazy i zniszczeniu przeciwników. Znajdą się misje dla małych grup z bohaterami, gdzie będziemy wykorzystywali ich indywidualne umiejętności, tak jak i we wcześniejszych częściach „dwójki”, na wzór tego co widzieliśmy w WarCrafcie 3. Parokrotnie zdarzyło mi się kiwać z zadowolenia kiedy sprawdzałam, cóż też dany bohater ma w swym wachlarzu zdolności. Dzięki niech będą Blizzardowi za podwyższenie poziomu trudności i powrócenia do systemu „jeśli bohater zginie, przegrałeś”, czego brakowało mi w kampanii HoS.

SpearofAdun SC2 LotV DevStory1

Stare, dobrze znane z „jedynki” budynki przejdą technologiczną ewolucję i będą miały nowe funkcje poszerzające nasze możliwości strategiczne. Miły plus.

Jak w poprzednich częściach, mamy tu do czynienia z własną “bazą”, z której korzystamy między misjami – tutaj jest to wielki krążownik “Włócznia Aduna”, na którego pokładzie możemy wchodzić w interakcje z innymi bohaterami, wybierać kolejne misje, ulepszenia dla swych oddziałów (do wyboru mamy 3 opcje w zależności od tego, którego szczepu Protosów technologię wybierzemy), dla samego statku (dzięki czemu będziemy mogli wspierać nasze oddziały na powierzchni kolejnych światów) oraz powtórzyć, dzięki opcji archiwum, którąś zaliczonych już misji.

Niestety w Voidzie, miałam wrażenie liniowego, szybkiego (tu akurat nie ustępuje w niczym poprzednikom) przechodzenia kolejnych poziomów przybliżających nas ku końcowi. Tęsknie za czasami SC1, w którym jedną misję można było rozgrywać bardzo długo.

StarCraft II Legacy of the Void BlizzCon 2014 Shakuras 01.0

W Liberty czy Heart czasem musieliśmy dokonywać ważnych dla naszej sprawy wyborów (np. pomóc uchodźcom, bądź sprzymierzyć się z protosami), które odbijały się na późniejszej rozgrywce. W Voidzie niczego takiego nie uświadczymy.

Muzycznie gra stoi na wysokim poziomie; faktycznie możemy poczuć wzniosłość naszych czynów, dzięki trafnie dobranym „epickim” kawałkom. Jeśli zaś chcemy poczuć się jak za starych dobrych czasów, mamy opcję przełączenia muzyki z „jedynki” i jej dodatku.

Co do lokalizacji produktu, przyznam szczerze, że nie jestem za pełnymi polonizacjami niektórych gier. W wersji angielskiej StarCraft prezentuję się po prostu lepiej, ale jedynie chyba dlatego, że jest to język bardziej melodyjny od naszego ojczystego. Polska wersja została wykonana dobrze, ale znalazły się tam potknięcia, a nawet jeden karygodny błąd przy końcu gry kiedy użyto „Terranie” zamiast „Protosi”.

Drugą sprawą jest wrażenie, że posiadamy w Polsce małą, hermetyczną grupę aktorów głosowych, których można spotkać w każdej polonizacji i tak oto na przykład nie zdziwicie się, jeśli usłyszycie Zlotana (seria Wiedźmin), który oddaje życie za Aiur.

starcraft2legacy 2

Rozgrywka wieloosobowa daje nam kolejne nowe jednostki, po dwie dla każdej z ras, oraz nowe tryby wspólnej rozgrywki, na przykład Tryb Archonta, który brzmi trochę niepokojąco, bo pozwala na prowadzenie jednej bazy przez dwóch graczy. Sami zobaczcie, czy to się sprawdzi w waszym wykonaniu. Zaś Tryb Sprzymierzeni Dowódcy, pozwala nam poprowadzić własne, osobne bazy, jednak współpracować ze sobą w wypełnianiu zadań. Bllizard wymyślił również Zautomatyzowane turnieje odbywające się codziennie o wyznaczonych godzinach.

Legacy of the Void, mimo pewnych mankamentów i uproszczeń, to zadowalający koniec kontynuacji jednego z najlepszych tytułów, jakimi Blizzard może się pochwycić. Jednych zachwyci, innych przyciągnie nowościami; znajdą się też i tacy, którzy będą odczuwać niedosyt. StarCraft 2 Legacy of the Void jest jednak dobrą grą wartą wszystkich poświęconych jej godzin. Żałuje i nigdy nie zrozumiem decyzji, by wydać tę grę w dniu premiery wyczekiwanego od lat Fallout 4. Legacy of the Void zasługuje na więcej uwagi.

Producent: Blizzard Entertainment
Wydawca: Blizzard Entertainment
Wydawca PL: CDP.pl / CD Projekt
Data premiery polskiej i światowej: 10 listopada 2015
PEGI: 16
Kategoria: strategia, RTS
Tryb gry: single / multiplayer
Tryb multiplayer: Internet

Wymagania sprzętowe:

Rekomendowane: Intel Core i5 3.3 GHz/AMD FX-4300 3.8, 4 GB RAM, karta grafiki 1 GB GeForce GTX 650/Radeon HD 7790 lub lepsza, 30 GB HDD, Windows 7/8/10 64-bit
Minimalne: Intel Core 2 Duo 2.20 GHz/AMD Athlon 64 X2 5600+ 2.9 GHz, 2 GB RAM, karta grafiki 256 MB GeForce 7600/Radeon HD 2600 XT lub lepsza, 30 GB HDD, Windows XP/Vista/7/8