Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Film

Parnassus – Człowiek, który oszukał diabła

Parnassus – Człowiek, który oszukał diabła
The Imaginarium of Doctor Parnassus
Produkcja: Francja, Kanada, Wielka Brytania
Gatunek: fantasy, przygodowy
Reżyseria: Terry Gilliam
Scenariusz: Terry Gilliam, Charles McKeown
Zdjęcia: Nicola Pecorini
Premiera: 08.01.2010 (Polska), 22.05.2009 (Świat)
Występują: Heath Ledger (Tony), Johnny Depp (Tony, pierwsza przemiana), Jude Law (Tony, druga przemiana), Colin Farell (trzecia przemiana), Christopher Plummer (Dr Parnassus), Verne Troyer (Percy), Tom Waits (Pan Nick), Lily Cole (Valentina), Andrew Garfield (Anton)

Najbardziej oczekiwany film roku 2010… Ostatnia rola utalentowanego aktora Heath’a Ledger’a… To trzeba zobaczyć! Takie i jeszcze inne, utrzymane w podobnym wydźwięku hasła towarzyszyły premierze „Parnassusa” w naszym kraju. Ile prawdy jest w tych głośnych i zachęcających do obejrzenia sformułowaniach? Czy rzeczywiście film jest czymś wyjątkowym? Czymś, co jest w stanie zaprzeć dech w piersiach? Jedno jest pewne. „Parnassus”, nim pojawił się na dużym ekranie, musiał zmierzyć się z wieloma przeciwnościami losu i reżyser nie miał wcale łatwego zadania…

Doktor Parnassus, tytułowy bohater, jest mnichem, którego wiara opierała się na tym, że świat istnieje tylko i wyłącznie dzięki snuciu niekończącej się opowieści. Wraz z towarzyszami, wysoko w górach, opowiadał historię do czasu, aż na jego drodze stanął diabeł. Ten pokazał, że wiara mnichów nie ma potwierdzenia w rzeczywistości, po czym zawarł z głównym bohaterem pakt. W zamian za dar nieśmiertelności diabeł zażyczył sobie pierworodnego dziecka Parnassusa w chwili, gdy skończy ono szesnaście lat…
Widz po raz pierwszy ma styczność z trupą aktorską głównego bohatera w chwili, gdy odgrywa ona swoje przedstawienie w pobliżu jednego z londyńskich pubów. Jeden z podchmielonych młodzieńców przechodzi przez enigmatyczne zwierciadło i znajduje się w świecie wykreowanym przez jego własną wyobraźnię. W świecie, gdzie będzie musiał wybrać między dobrem a złem, między mrokiem a światłością…
Terry Gilliam przenosi nas w świat wyobraźni. Wraz z bohaterami mamy możliwość przechadzać się wśród marzeń ludzi, którzy przekroczyli magiczne zwierciadło. Krainy wykreowane mocą umysłu mogą zachwycać. Raz kroczymy w bajkowym świecie pełnym zabawek i słodyczy, by nieco później przemierzać zielone łąki z pomocą ogromnych szczudeł. Reżyser nie miał żadnych zahamowań. Wizje światów są nieograniczone, tak samo, jak bezkresna jest ludzka wyobraźnia.
Na uwagę zasługują także kostiumy. Przyznam, że wcale nie dziwi nominacja do nagrody za najlepsze kostiumy, gdyż rzeczywiście wykonano tutaj kawał dobrej roboty. Kreacje bohaterów są przemyślanie i bardzo dobrze komponują się z baśniowym klimatem filmu. Za to duży plus.
Myślę, że wśród aktorów na szczególną uwagę zasługuje Tom Waits oraz zagrany przez niego diabeł. Jest on sprytny, przebiegły i przypomina Wolanda z „Mistrza i Małgorzaty” Michaił Bułhakowa. Diabeł pamięta o zawartym pakcie i trzy dni przed szesnastymi urodzinami Valentiny przypomina o układzie Parnassusowi. Jednak wydaje się, że bardziej niż na dziewczynie, zależy mu na dalszej zabawie. Postanawia założyć się z nieśmiertelnym mnichem po raz kolejny – kto pierwszy zdobędzie pięć dusz, do tego będzie należała Valentina. I zabawa rozpoczyna się na nowo… Pan Nick i Parnassus walczą w krainach wyobraźni o dusze ludzi przechodzących przez tajemnicze zwierciadło…
Terry Gilliam podczas kręcenia filmu musiał zmierzyć się z niespodziewaną przeszkodą. Mam tu na myśli dramatyczną śmierć jednego z czołowych aktorów produkcji – Heatha Ledgera. W chwili śmierci artysty nakręcona była połowa scen z jego udziałem, w związku z czym Gilliam miał zamiar porzucić swoje dzieło. Jednak wpadł na dość ciekawy pomysł. Pozostałe sceny zostały nakręcone z udziałem innych aktorów, co z pewnością przyczyniło się do poszerzenia grona widzów o fanów trzech hollywoodzkich gwiazd (Johnny Depp, Jude Law, Colin Farell). Dzięki temu zabiegowi film mógł ostatecznie ujrzeć światło dzienne. Jednak takie rozwiązanie miało także inne konsekwencje. Po pierwsze, każdy aktor inaczej ‘wczuwa się’ w graną postać i w związku z tym postać Tony’ego nie jest jednolita i poszczególne jego przedstawienia różnią się między sobą, co może budzić pewien niesmak. Po drugie, rozwiązanie fabularne, według którego po przejściu przez lustro fizys człowieka może ulec zmianie, wydaje się nieco naciągane, szczególnie, że dotyczy to jedynie Tony’ego i wyżej wspomnianego podchmielonego młodzieńca.
Film, mimo iż przenosi nas do baśniowego świata i pozwala zagłębić się w świat wyobraźni, to w pewnym stopniu rozczarowuje. Idąc na seans miałem nadzieję na coś innego. Sądziłem, że wywrze na mnie jakieś pozytywne wrażenie, a tu nic. Ani się nie uśmiałem, mimo iż były sceny, które z założenia miały być chyba śmieszne; ani nie poczułem się niczym dziecko, które znalazło się w bajkowym świecie. Być może nie przemawiają do mnie filmy Gilliama, a może wyrosłem już z baśni i nie potrafię się już dobrze bawić na podobnych filmach?
Wydaje mi się, że film przerósł reżysera. Owszem, wizja jest ciekawa i rzeczywiście posiada potencjał, jednak mnogość pomysłów, przekombinowanie pozostawia pewien niesmak. Niektóre sceny, czy też postacie wydają się na siłę wplecione w fabułę, po to tylko, żeby coś się działo. Nieważne, czy to ma jakiś sens, czy nie.
Jeśli już przy tym jesteśmy, to warto wspomnieć o jednym z głównych bohaterów, a mianowicie o Tony’m. Przez przypadek trafia on do trupy doktora Parnassusa, gdy aktorzy ratują mężczyznę przed śmiercią. Z wróżby oraz ze słów diabła wiadomo, że Tony – wisielec, ma odegrać znaczącą rolę w życiu nieśmiertelnego mnicha. Jednak postać Tony’ego była dla mnie niezrozumiała. Do tej pory nie wiem, cóż tak znaczącego zrobił, że zaważyło to na życiu Parnassusa. Albo film tego nie wyjaśnia, albo źle wpłynęło na mnie wypite przed seansem piwo i byłem tak zamroczony, że nie dostrzegłem wyjaśnienia.
Wśród aktorów na wyróżnienie zasługują wspomniany wyżej Tom Waits, Heath Ledger oraz Colin Farell. Z pozostałych aktorów nikt nie zabłysł jakoś szczególnie, być może dlatego, że nie mieli szczególnie dużego pola do popisu (Law, Depp), bądź też są jeszcze niedoświadczeni. I przestrzegam młódki zakochane po uszy w Kapitanie Sparrow’ie: nie warto wydawać kilkunastu złotych dla dwóch minut z udziałem Waszego bożyszcza.
Reasumując, „Imaginarium doktora Parnassusa” jest filmem, który miał na celu przenieść nas w krainę wyobraźni, obudzić w nas dziecko. Historia być może byłaby porywająca, gdyby opowiedział ją ktoś inny. Bez zbędnego kombinowania i nie do końca przemyślanej fabuły. Nie sądzę, by film był godzien uznania go za jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku. „Parnassus” zasługuje na obejrzenie, ale wydaje mi się, że bardziej dogodnym miejscem będzie fotel przed ekranem telewizora niż ten w ciemnej sali kinowej. Podobnie, jak inne filmy czy książki posiada zarówno wady, jak i zalety, jednak wydaje mi się, że tych pierwszych jest nieco więcej i widz może po wyjściu z kina mieć wrażenie, że właśnie przed chwilą wyrzucił pieniądze w błoto. Wydaje mi się, że duży rozgłos film zdobył dzięki temu, że możemy w nim obejrzeć ostatnią kreację Heath’a Ledger’a.