Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Film

Sing (recenzja)

 

Twórcy „Minonków”, Illumination Entertainment, sprezentowali najmłodszym widzom nową, rozśpiewaną animację. Czy zwierzęcy musical ma szanse podbić serca widowni?  Oczywiście, że tak! „Sing” od Gartha Jenningsa jawnie wykorzystuje zamiłowanie widzów do wszelkiego rodzaju konkursów i talent-show, które obiecują uczestnikom oderwanie od szarej rzeczywistości, zostanie gwiazdą i oferują pięć minut sławy w blasku fleszy.

 

W mieście, gdzie spokojne życie wiodą zwierzaki ze wszelkich stron świata, miś koala, Buster Moon, to producent i właściciel starego teatru, którego najlepsze lata dawno minęły, a zadłużenie z każdym dniem wzrasta. Gdy tradycyjne spektakle nie przynoszą spodziewanych zysków, Buster chwyta się ostatniej deski ratunku, by uchronić swój teatr od popadnięcia w ruinę. Dobrą passę Moon Theatre ma przywrócić konkurs wokalny, w którym udział wziąć mogą wszyscy, którym muzyka w duszy gra, dodatkowo skuszeni wysoką nagrodą.

Zainteresowanie konkursem przechodzi najśmielsze oczekiwania: tłumy chętnych gromadzą się przed Moon Theatre, a na przesłuchaniach nie brakuje utalentowanych zwierzaków. Do finałowych zmagań przechodzi jedynie garstka szczęśliwców, a wśród nich główni bohaterowie animacji: cwana mysz Mike z zamiłowaniem do jazzu, punkowa jeżozwierzyca Ash, goryl Johnny, który woli poświęcić się muzyce niż planowaniu kolejnych skoków z gangiem swojego ojca, zapracowana matka i żona – świnka Rosita w duecie z rozrywkowym Gunterem oraz nieśmiała słonica Meena o głosie jak marzenie. Buster postanawia włączyć ich w prace nad swoim wielkim show, od którego zależy być albo nie być Moon Theatre. Organizacja konkursu okazuje się być dla Bustera finansowym i logistycznym wyzwaniem, gdy jego sekretarka kameleonica,stareńka Pani Crawly, omyłkowo wpisuje zamiast 1 tysiąca aż 100 tysięcy dolarów nagrody, a przez nieopłacone rachunki teatrowi odcinają prąd. Buster wykazuje się jednak daleko idącą kreatywnością i mniej lub bardziej legalnymi sposobami, utrzymuje zarówno teatr, jak i próby swojego spektaklu w działaniu.

Ze swoimi problemami zmagają się również przyszłe gwiazdy show: dla Rosity konkurs jest okazją do wyrwania się z rodzinnej rutyny (dwadzieścioro pięcioro dzieci i mąż pracoholik), nastoletnia Ash muzyką stara się uleczyć złamane serce, Johnny chciałby wyrwać się z gangsterskiego biznesu ojca, a Meena podbudowana wsparciem rodziny próbuje przełamać swoją nieśmiałość i tremę przed występami na scenie. Jedynie Mike wydaje się być zainteresowany wyłącznie pieniędzmi z nagrody, bo ma na pieńku z szemranymi niedźwiedziami grizzly. Tymczasem Buster pragnie pozyskać sponsora dla przedstawienia w osobie bogatej, emerytowanej gwiazdy teatralnej, wyniosłej Nany Noodleman.

Tak różne charaktery i ambicje spotykają się na deskach teatru, powodując, że mamy ochotę klaskać po każdym ich muzycznym występie. Bohaterowie animacji wzbudzają wiele sympatii, a fabuła, choć prosta i miejscami przewidywalna, gwarantuje widzom zarówno wizualną, jak i muzyczną ucztę, gdzie przebój goni przebój. Dodatkowo twórcy animacji zdecydowali się na świetnie wykonany zabieg z przyporządkowaniem konkretnych utworów do zwierzęcych bohaterów, a według dla mnie najlepszy „casting” dostał się Mike’owi (jego finałowy występ to majstersztyk!).

Niestety (bądź stety), trzeba podkreślić, że większość utworów w filmie usłyszymy w wersji oryginalnej, po angielsku, co starszym widzom nie sprawi problemu, a wręcz pozwoli na pełniejszy odbiór filmu. Jednak nie zauważyłam, by taki zabieg w scenach śpiewanych utrudnił dzieciakom dobrą zabawę na filmie. W oryginale głosu postaciom użyczali m.in. Scarlett Johansson, Taron Egerton, Tori Kelly, Reese Witherspoon czy Seth MacFarlane, jednak polscy aktorzy (m.in. Marcin Dorociński, Małgorzata Socha, Krzysztof Jankowski, Adam Zdrójkowski) poradzili sobie całkiem nieźle w dubbingu „Sing”, a zwłaszcza Ewa Farna, której głosem „zaśpiewała” Ash.

Animacja stanowi wyśmienitą propozycję dla całej rodziny, a jej motywem przewodnim mogłoby być hasło „Wyśpiewaj marzenia!”. Nie zabrakło w niej schematycznych morałów, charakterystycznych dla filmów skierowanych do widza dziecięcego: by przełamywać swoje obawy i nie poddawać się życiowym trudnościom, gdy znajdzie się swoją pasję. Naturalnie wypadający bohaterowie „Sing” pozwalają na łatwą identyfikację z postaciami, została zachowana równowaga między żartami, humorem i poważniejszymi momentami, a muzyka stanowiąca centralny punkt filmu podkreśla całościowy wydźwięk animacji. „Sing” zapewni Wam 108 minut komediowo-sentymentalnej zabawy i z pewnością opuścicie kino pełni pozytywnej energii.