Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książka

Alison Goodman — Eon. Powrót Lustrzanego Smoka

Alison Goodman jest australijską pisarką ukierunkowaną na fantastykę młodzieżową. Jej, jak na razie, niewielka twórczość była już kilkukrotnie nominowana do nagród literackich, w tym Aurealis Award, które zdobyła dwukrotnie : w kategorii Best Young Adult Novel za powieść „Singing the Dogstar Blues” (1998) oraz w kategorii Best Fantasy Novel za „The Two Pearls of Wisdom” (2008) znaną także jako „Eon: Dragoneye Reborn”.

Lubię smoki. Sposób przedstawienia tych bestii może wiele powiedzieć o wyobraźni autora i metodach,  jakimi sobie radzi z innymi problemami konwencji. W przypadku Goodman źródłem natchnienia, gdy chodzi o smoki właśnie, była niewątpliwie kultura Dalekiego Wschodu. Co zresztą autorka sama potwierdza: „(…) To baśniowy świat, który początkowo czerpał inspirację  z historii i kultury Chin i Japonii (..).” – pisze. Wpływ widoczny jest na pierwszy rzut oka i stanowi główną zaletę, czyniąc „Eon” jednocześnie bliskim, jeśli chodzi o ludzi, którymi kierują zrozumiałe dla każdego motywy, jak i dalekim w sferze obcej nam, Europejczykom, tradycji i kultury.

Rzecz bowiem ma miejsce w Imperium Niebieskiego Smoka, państwie rządzonym przez cesarza, gdzie tradycja ma drugie miejsce, zaraz po prawie. Kolejną osobą, z którą należy się liczyć, jest lord Smocze Oko, którego smok jest w danym roku ascendentem. Bo smoki istnieją, chociaż niewielu jest w stanie ich zobaczyć. Są to istoty mające wpływ na energię magiczną zwaną hua, połączone z jednym z niebiańskich zwierząt (z chińskiego kalendarza : szczur, wół, tygrys, królik, wąż, koń, małpa, kogut, pies, świnia, smok) oraz są strażnikami jednej z naczelnych cnót. Co roku następuje zmiana zwierzęcia i odpowiadający mu smok zostaje ascendentem, co wiąże się z podwojeniem mocy przez ten czas. W tym czasie zostaje też wybrany spośród kandydatów nowy uczeń, który przez cały cykl (czyli dwanaście lat) szkoli się aby objąć godność lorda Smocze Oko. Zjednoczenie ze smokiem pozwala na korzystanie z wielkiej mocy (jeszcze większej w trakcie ascendenci), jednak kosztem za to jest fizyczne wyczerpanie organizmu. Dlatego też lord, którego czas przeminął, przechodzi na emeryturę i staje się hurysem, przygotowującym kolejnych kandydatów.

Chociaż wcześniej wymieniłem dwanaście niebiańskich zwierząt, obecnie lordów Smocze Oko jest jedenastu – od pięciuset lat brakuje smoczego smoka, zwanego Lustrzanym Smokiem, i zjednoczonego z nim lorda.

Główną bohaterką jest Eona, która w męskim przebraniu, staje jako jeden z kandydatów do walki o przychylność Szczurzego Smoka, którego rok ma się zacząć. Powiedziane jest bowiem, że w świecie smoczej magii nie ma miejsca dla kobiet.

Po przeczytaniu zapowiedzi na okładce miałem obawy, że Goodman skieruje się w stronę  wojującego feminizmu, udowadniając, że bohaterka radzi sobie w świecie smoczej magii równie dobrze, a nawet lepiej niż mężczyźni. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca, zaś wspomniana pozycja kobiet w Imperium Niebiańskich Smoków wynika po prostu z tradycji.

Jeszcze przed lekturą nie mogłem opędzić się od skojarzeń zarówno z „Jeźdźcami Smoków z Pern” Anne McCaffrey jak i „Eragonem” Paoliniego. Tu i tam mamy bohatera wiodącego proste życie, który na skutek przypadku (czy przeznaczenia) wiąże się ze smokiem i jego (bądź jej) egzystencja niezwykle się komplikuje. Jednak już pierwsze strony uświadomiły mi, że znacznie trafniejsze byłoby porównanie do Mulan, w dodatku Mulan kalekiej – Eon przeżyła wypadek, który zostawił po sobie ślad zarówno fizyczny (źle zrośnięte kości, przez co jest kulawa)  jak i społeczny (wyłączenie ze społeczeństwa).

Czy taka osoba może zostać uczniem na lorda Smocze Oko? Zarówno Eon, jak i jej mistrz, hurys Brannon w to wierzą. Właściwie jest to dla nich ostatnia szansa na dostatnie życie, bowiem zgłaszanie kandydatów jest niezwykle kosztowne, a Brannon robił to już kilka razy. Jeśli teraz się nie uda, będzie musiał sprzedać dom i służbę, aby mieć z czego żyć. Eon nie przyświeca więc żaden idealistyczny cel – po prostu nie chce wrócić do egzystencji, którą kiedyś prowadziła. Dzięki temu jej kreacja jest bardzo przekonująca.  Smaku dodają sprzeczności dotyczące głównej bohaterki, zarówno w kwestii płci, jak i, mniej więcej od połowy książki, jej statusu.

Z pozostałymi bohaterami bywa jednak różnie. Zdarzają się ciekawe i trudne w ocenie typy, jak choćby Brannon, traktujący Eon jak narzędzie do osiągnięcia celu, lecz jednocześnie dbający o nią jako o bliską osobę; sporo jest aktorów drugiego planu o powierzchownych rysach, których charakter można by określić jednym, dwoma słowami. Na szczęście nawet wśród nich zdarzają się wyjątki. Niestety, bohaterowie negatywni prezentują się znacznie gorzej. Właściwie od początku wiadomo, kim są i jak przebiega granica: dobrzy i lojalni – źli i buntowniczy. Jakby tego było mało, lojaliści właściwie nic nie robią, aby rozwiązać problem, pomimo widocznych i mało subtelnych działań drugiej strony.

Na szczęście akcja książki jest wartka i nie pozwala czytelnikowi na nudę. Gdy Eon rozwiąże jeden problem, natychmiast powstają dwa następne, z którymi mierzy się, tańcząc cały czas na granicy zdemaskowania. Na dobre powieść rozkręca się jednak dopiero pod koniec, zostawiając czytelnika ze sporym niedosytem i jednocześnie wielkim apetytem na drugi tom.

Niestety, wszystko to nie idzie w parze ze stylem, który jest co najwyżej przeciętny. Goodman stara się jednocześnie opowiedzieć ciekawą historię i opisać świat przedstawiony, posługując się pierwszoosobową narracją. W początkowych rozdziałach wyjaśnienia i opisy brzmią sztucznie, wyraźnie widać podział: narrator – Eon – narrator – Goodman. Brakuje również dobrych, zapadających w pamięć dialogów.

„Eon” wydano w ładnej, przyciągającej wzrok oprawie, z pozbawionym wyraźnych błędów tłumaczeniem; z recenzenckiego obowiązku muszę jednak zwrócić uwagę na powtórzeniem się cnót (strona 6), których smok jest strażnikiem u Woliego i Psiego Smoka – z treści wynika, że każdy jest strażnikiem innej cnoty.

Podsumowując, „Eon” jest całkiem dobrym czytadłem, pozwalającym miło spędzić czas. Brak błyskotliwych dialogów i opisów rekompensuje ciekawym miejscem akcji zupełnie różnym od naszego kręgu kulturowego oraz dobrą, miejscami zaskakującą fabułą.

Młodsi czytelnicy powinni być usatysfakcjonowani. Również ci, którzy chcą odpocząć od arturiańskiego modelu fantasy, mogą spokojnie sięgnąć po tę książkę.