Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książka

Brandon Sanderson – Pożar (recenzja premierowa)

Uwaga! Recenzja zawiera spoilery!

Stalowe Serce nie żyje. Miasto, które niegdyś znane było jako Chicago, znów jest wolne – przynajmniej tak się wydaje. Niestety, Regalia, Epik z dawnego Nowego Jorku, postanawia udowodnić Mścicielom, że ich wielki sukces nic nie znaczy. Kobieta wysyła swe sługi, aby siały zniszczenie w chronionej przez Davida Charlestona i jego przyjaciół metropolii i wcale nie przejmuje się tym, iż giną jeden po drugim. Co nią kieruje? Czy ma jakiś konkretny plan?

Najmocniejszym punktem Pożaru, co pewnie nikogo nie zdziwi, jest wciągająca jak odkurzacz fabuła. Brandon Sanderson zakończył Stalowe Serce w doskonałym miejscu: czytelnicy mogli być usatysfakcjonowani efektownym finałem, ale mieli świadomość, że David Charleston ma jeszcze wiele do zrobienia. Młody zwiadowca z zadatkami na bohatera szybko rzuca się w wir akcji, a kolejne sceny wypełnione są walką i związanymi z mocami Epików efektami specjalnymi. A jeśli nawet w pewnym momencie w Sandersona zwątpicie, uważając, że historia toczy się dalej tylko za sprawą inercji (bo to może się przydarzyć – choćby przy okazji jednego z nieco niedopracowanych dialogów Davida z Profesorem), to wiarę na pewno przywróci zakończenie Pożaru, bo to prawdziwy majstersztyk. Pisarzowi udała się wielka sztuka: potężnie zaskoczył, ale ani trochę przy tym nie kombinował – doskonale wpasował się w logikę przedstawionego świata i wykorzystał cały jego potencjał.

W Pożarze Sanderson mocno rozwija jeden z najbardziej oryginalnych i zarazem najlepszych motywów poprzedniej części: słabości Epików. W Stalowym Sercu odgrywały one kluczową dla rozwoju fabuły rolę, ale w gruncie rzeczy były ciekawostką – elementem bardzo nikle powiązanym ze światem przedstawionym. W drugim tomie cyklu pisarz postanawia odkryć karty i tłumaczy, skąd biorą się pięty achillesowe nieśmiertelnych niemal istot. I choć prawda nieco rozczarowuje, bo ogólne tłumaczenie okazuje się banalne, to trudno mieć do Sandersona pretensje: dzięki takiemu podejściu do sprawy mógł stworzyć kilka naprawdę niezłych scen (szczególnie z Megan w roli głównej).

Pożar to godna kontynuacja Stalowego Serca. Brandon Sanderson bardzo zręcznie wybrnął z pułapki, w którą wpakował się kończąc pierwszy tom z wielkim hukiem, co pozwoliło mu stworzyć powieść jeszcze lepszą niż poprzedniczka. Jeżeli tęskniliście za Davidem Charlestonem, to musicie sięgnąć po tę książkę – to najlepsza opowieść o pogromcy superbohaterów, jaką można znaleźć na półkach księgarń.