Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książka

J. R. Ward – Mroczny kochanek

J. R. Ward to pseudonim pod którym ukrywa się Jessica Bird. Autorka już jako dziecko miała zacięcie literackie. Pisała pamiętniki i krótkie opowiadania. Studiowała historię i historię sztuki, z nastawieniem na okres średniowiecza. Przez wiele lat pracowała w służbie zdrowia (w administracji). Swoją pierwszą powieść wydała w 2002 roku. Do tej pory ma na swoim koncie prawie dwadzieścia książek.

Wampirze romanse są ostatnio modne. Swoją popularność zawdzięczają w dużym stopniu Zmierzchowi Stephanie Meyer. Historia młodego i nieziemsko przystojnego wampira oraz zakochanej w nim nad życie nastolatki zawojowała serca czytelników i kinomanów. Mroczny kochanek autorstwa J. R. Ward to właśnie taki Zmierzch… Tylko lepszy… I dla nieco starszych czytelników.

Wybierając ten tytuł, nie do końca wiedziałem, na co się porywam. Nie spojrzałem na tytuły poszczególnych tomów, tylko zasugerowałem się tytułem cyklu — Bractwo Czarnego Sztyletu. Spodziewałem się powieści o skrytobójcach, a tu proszę… nie dość, że wampiry, to jeszcze romans. Ale, niestety, było już za późno, żeby się wycofać.

Już pierwsze strony sprawiły mi miłe rozczarowanie. Nie było tak słodko, jak oczekiwałem. Wręcz przeciwnie — mrok prawie wylewał się z kart powieści. Same imiona bohaterów mogą przyprawić o gęsią skórkę. Brzmią groźnie i dziko. Ale może konkrety: Ghrom, Vhredny, Furiath, Tohrtur, Hardhy, Zbihr, Mrokh, Hardkohr… Wybór takich mocnych słów, bardziej przydomków niż imion, dodanie do nich „h” i podmienienie „w” na „v” to świetne posunięcie. Dzięki temu zyskały one więcej mroczności i nieco gotyckiego charakteru. Tylko czekać aż w następnych tomach pojawi się Mhord, Złhy albo inny Bhrutal.

Pani Ward oferuje nam również bardzo plastyczne opisy wampirów. I nie są to takie ciepłe kluchy, jak Edward Cullen ze Zmierzchu. Tutaj wampiry są twarde, napakowane do granic możliwości, dzikie i nieokrzesane. Chodzą w czarnych skórach, jeżdżą sportowymi samochodami i słuchają hip hopu. A do tego są piekielnie groźne. Ich naprężone muskuły są tak wielkie, że czasem wręcz rozrywają ubrania. Niejednego faceta podczas lektury Mrocznego kochanka dopadnie zazdrość. Oczywiście w historii miłosnej nie powinno zabraknąć także kobiet. U pani Ward są one piękne, inteligentne, tolerancyjne i wspaniałe pod każdym względem. Stanowią idealne uzupełnienie swoich samców.

Bardzo ciekawym elementem jest zamieszczony na początku książki glosariusz. Świat wampirów w Bractwie Czarnego Sztyletu jest dość rozbudowany, ma swoją hierarchię i nazewnictwo, dlatego też taki słowniczek jest dość przydatny, gdy chcemy sobie przypomnieć czym jest broniec lub krwiczka. Poza tym jest ciekawym wprowadzeniem w realia książki i po prostu fajnym dodatkiem.

A fabuła? W sumie dość przewidywalna — Ghrom, wampir-wojownik, samotnik z wyboru, niewrażliwy na kobiece wdzięki poznaje piękną Beth. Zakochuje się w niej niemal od pierwszego wejrzenia. Na drodze ich miłości pojawia się kilka przeszkód, choć nie tak wiele, jak można by się spodziewać. Pomiędzy wątkiem miłosnym a erotycznym pojawia się jeszcze motyw wojny wampirzego gatunku ze złymi reduktorami, których jedynym celem jest zlikwidowanie wszystkich krwiopijców. Czytelnicy dostaną więc też dawkę akcji i brutalnego rozlewu krwi. Wszyscy powinni być zadowoleni.

Mroczny kochanek to niezła książka. Niewymagająca, lekka w odbiorze, zapewniająca rozrywkę w deszczowe, letnie wieczory. Jeśli ktoś szuka może nie najwyższych lotów, ale sprawiającej przyjemność lektury, nie powinien się zawieść. Również fani wampirów i romansów będą zadowoleni. Przyznam, że ja czegoś takiego jeszcze nigdy nie czytałem… Fajnie było poszerzyć horyzonty.

Tytuł: Mroczny kochanek
Autor: J. R. Ward
Wymiary: 135×210
Liczba stron: 414
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: VIDEOGRAF II

Merlin.pl   Amazonka.pl