Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książka

Jacek Sobota — Padlina

Łukasz Orbitowski napisał: „język Jacka Soboty odurza bardziej niż wszystkie używki Philipa K. Dicka, nastroje które tworzy, są tyleż posępne co potępieńczo cudowne”.
Trudno z tym stwierdzeniem polemizować choć z narkotykami amerykańskiego pisarza nie miałem do czynienia. Opublikowany przez Wydawnictwo Dolnośląskie zbiór opowiadań Padlina potwierdza jednak moje przypuszczenia, że Jackowi warto poświęcać swój wolny czas. Proza olsztynianina faktycznie oszałamia. Wpływ na narodziny wspomnianego stanu ducha i ciała ma nie tylko styl ale i tematyka tekstów. Autor nie zadowala się nic nie znaczącymi opowiastkami i opowiadania, tą jakże popularną dziś formę literacką, traktuje z najwyższą powagą. Jacek Sobota, warmińsko-mazurski filozof, porusza w nich całą gamę różnorakich zagadnień. Od najbardziej błahych po wybitnie eschatologiczne.
Inwestując w Padlinę miałem pewne obawy. Tyle pochlebnych głosów, krocie pozytywnych recenzji, słowa uznania od wielkich tego świata. Pochwały za postawienie na tematykę filozoficzną. Z drugiej strony, twórczość Jacka kojarzyłem z literaturą luźną, sensacyjną. W mojej głowie roiło zrodziło się pytanie: czy problemy filozoficzne i sensacja to rzeczywiście dobre połączenie? Bałem się, iż będę miał styczność z kolejnym Owenem Yeatsem, odsmażanym Chandlerem (przy całym szacunku dla tego pana). Martwiłem się, że ostatecznie w starciu dwóch tendencji wartka akcja wygra z przesłaniem.
W tym miejscu proszę o zatrzymanie się i posłuchanie. Nie żebym nie cenił książek pisanych “dla rozrywki”. Niezaprzeczalnie pełnią one ważną funkcję w społeczeństwie. Odprężają, rozluźniają, pomagają zapomnieć. Niech będzie im chwała i cześć i uwielbienie. Są jednak “wartości”, w mniejszy lub większy sposób przewyższający “pisanie dla rozrywki”. Są pisarze, którzy dla tych “wartości” piszą. Na podstawie zasłyszanych uwag doszedłem do wniosku, że autor Padliny zalicza się do tego drugiego grona.
Zanim zasiadłem do lektury, postawiłem poprzeczkę bardzo wysoko.

Zbiory opowiadań bardzo rzadko prezentują jednolity poziom. Nie chciałbym jednak ograniczać się do stwierdzania, że teksty Padliny są gorsze i lepsze. Każdy może postrzegać je inaczej. Opowiadania Jacka Soboty są różne. Przepraszam za kolokwializm ale przy omawianiu pewnych kwestii jest on wręcz niezbędny. „Różne”, to chyba najwłaściwsze słowo gdyż pozwala na ustanowienie remisu w starciu filozofia-sensacja. Tym samym uznaję, iż Jacek Sobota dobrym pisarzem jest.
Zacznijmy od początku. A właściwie od końca.
Tytułowa Padlina (ostatnie opowiadanie ze zbioru) nie rozczarowuje. Klimat rodem ze Strefy Mroku przysparza dodatkowych plusów. Fabuła kręci się wokół historii policjanta (nic z Kojaka albo Monka) z miasta O., zmagającego się z jedną z tych spraw, które nie kończą się szczęśliwie. Filozofii w tekście jest jak na lekarstwo ale sensacja pierwsza klasa.
Z Czterema porami roku miałem przyjemność zapoznać się w 1993 roku. Fantastyka rules! Tekst z przesłaniem jasnym, klarownym: świat to borze igrzysko z kukiełkami, poruszanymi sprawnymi ruchami lalkarza. Dodatkowo pisarz znakomicie nakreślił bohatera. Każde uczucie, emocja zostało odmalowane a w iście mistrzowskim stylu. Na zakończenie powiem, że w opowiadaniu można doszukać się aluzji do sytuacji politycznej w naszym kraju. Jest to wątek bardzo krótki ale moim skromnym zdaniem doskonale obrazuje realia początku lat dziewięćdziesiątych.
Anioł tkwi w szczegółach. Oglądaliście film Ch. Nolana Memento? Polecam. Po raz kolejny Jacek serwuje nam nastrój ze Strefy Mroku, tyle że tym razem wzbogaca go o szczyptę grozy. Bohater, niczym marionetka voodoo, podąża ku z góry określonemu przeznaczeniu.
Tekstem zasługującym według mnie na największe uznanie jest Żona cenzora. Napisany stylem prostym, otwartym na czytelnika, niezbyt dziwacznym i filozoficznym choć aż się roi w opowiadaniu od przemyśleń. Obfitujący w odniesienia do współczesnej sytuacji literackiej co sprawiło, że z coraz większą uwagą śledzę walkę różnych szkół, frakcji, kuźni pisarskich w Polsce. Opowiadanie ze smaczkiem, pełne kpiny i rozpaczy.
W zbiorze znajdziemy jeszcze trzy teksty: Ósmy dzień, Rzekę, Dwie krople deszczu. O ile to ostatnie dość bogato charakteryzuje walkę dobra ze złem (brawa!) to dwa wcześniejsze można spokojnie nazwać zapychaczami. Albo są nudne albo tak rozgadane, że powstaje jeden, wielki miszmasz.
Pierwsze spotkanie z twórczością Jacka Soboty mogę uznać za udane. Padlina okazała się zbiorem ciekawie skonstruowanym, po prostu interesującym. Być może wpływ na ten stan rzeczy miało właśnie równomierne wymieszanie wartkiej akcji i ciekawych przemyśleń na temat funkcjonującego świata. Być może Jacek jest po prostu prawdziwym filozofem-pisarzem. Być może faktycznie należy do grupy autorów, którzy tekstami chcą nieść przesłanie.