Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książka

Joanne Fluke – Śmierć za cukiernią (recenzja)

Chyba każdy z nas wie, czym jest „urok małych miejscowości”. Wścibscy i znający cię jak własną kieszeń sąsiedzi, sklepowa, która pamięta, jaką pastą myjesz zęby i co jesz w poniedziałek rano, czy w końcu listonosz wręczający ci przesyłki u fryzjera, bo „Tak jakoś tędy przejeżdżałem i pani samochód przed blokiem zobaczyłem…”. No, może trochę przesadzam, ale prawdą jest, że ludzie z małych miasteczek czy wsi są jak jedna, wielka rodzina i biada temu, kto będąc mieszkańcem takiej miejscowości, do tej rodziny należeć nie chce. Pytanie tylko, czy taka sceneria nadaje się na tło kryminału? W swojej książce Śmierć za cukiernią Joanne Fluke stara się udowodnić, że jak najbardziej.

Gdy Hanna Swensen otwierała swoją cukiernię o jakże uroczej nazwie Ciasteczkowa Dolina, spodziewała się, że to będzie kolejny zwyczajny dzień jej pracy. Niestety, od samego rana los zdaje się być przeciwko niej – Ron, dostawca towaru z miejscowej mleczarni, spóźnia się, być może po raz pierwszy, odkąd zaczął pracować. Zaniepokojona Hanna postanawia odnaleźć zaopatrzeniowca. Jej poszukiwania nie trwają długo – kobieta znajduje na tyłach swojej cukierni ciężarówkę mleczarni, a w niej zastrzelonego mężczyznę. Zabójstwo okazuje się bardzo czystą robotą, miejscowa policja nie znajduje praktycznie żadnych śladów. Dręczona tą sprawą właścicielka Ciasteczkowej Doliny postanawia wesprzeć miejscowe władze i nieoficjalnie włączyć się w śledztwo…

Fabuła Śmierci za cukiernią wciąga już od pierwszych stron. Choć tempo akcji nie należy do najszybszych, to świetnie poprowadzony wątek kryminalny ciągle zaskakuje, a uzupełniające go obrazy z życia mieszkańców Lake Eden dodają książce humoru. Owszem, brak tu typowego dla kryminału mrocznego klimatu. Zamiast niepokoju czytelnik w trakcie lektury odczuwa coś innego, równie dobrego – ogromną ciekawość, która sprawia, że ze szczerym żalem odrywamy się od czytania.

Oprócz Śmierci.. w książce znajdziemy również inny tekst zatytułowany Zagadka świątecznych słodkości, list głównej bohaterki skierowany do autorki i sporo przepysznych przepisów. Zagadka… nie jest już tak bardzo emocjonująca, za to lepiej prezentuje społeczność Lake Eden i oddaje atmosferę tej urokliwej miejscowości. Niemniej w zestawieniu z pierwszym tekstem wypada po prostu słabiej. List Hanny do Joanne to bardzo sympatyczny gest w stronę czytelników, natomiast przepisy… Cóż, tej książki po prostu nie da się czytać, będąc na diecie. Z jej kart bije autentyczna miłość do tych małych dzieł sztuki, jakimi są ciasteczka Hanny, i naprawdę trudno jest się oprzeć wypróbowaniu przepisu na Wiktoriańskie Imbirowe Łakotki czy Metafizyczne Angielskie Toffi wg Ibby. 

Główna bohaterka z wyglądu przypomina bardziej stereotypową bibliotekarkę niż właścicielkę popularnej i świetnie prosperującej cukierni. Niemal trzydziestoletnia stara panna, posiadaczka kota i zmierzwionej rudej czupryny, kobieta, która nie ma pojęcia o tym, do czego służy eyeliner i nie znosi szpilek – tak właśnie prezentuje się Hanna Swensen. Nie dajcie się jednak zwieźć pozorom – panna Swensen to nie jakaś tam szara myszka, tylko piekielnie inteligentna indywidualistka, która jak mało kto zna się na ludzkiej naturze. I choć daleko jej do miana „Sherlocka w spódnicy”, to z pewnością zrobi wrażenie na wielu czytelnikach.

Pozostali bohaterowie w pewnym stopniu wpisują się w stereotypową opinię o mieszkańcach małych miejscowości. Nie sposób jest nie polubić dyktującej trendy w Lake Eden Claire, odrobinę nieporadnego, ale bardzo ambitnego policjanta Billa czy w końcu nadopiekuńczej matki głównej bohaterki – Dolores, której ilość zajęć uprawianych w ramach hobby grubo przekracza normę.

Warsztat literacki Joanne Fluke cechują lekkość i swoboda. Może niekiedy opisy są faktycznie za długie i zawierają zupełnie nieistotne dla czytelnika fakty i szczegóły, jednak w ogólnym rozrachunku książkę czyta się bardzo dobrze. Błyskotliwe, nierzadko zabawne dialogi wprawiają w naprawdę świetny nastrój. 

Podsumowując, Śmierć za cukiernią to świetna książka, choć skierowana bardziej do czytelniczek niż czytelników. Choć pozbawiona tej charakterystycznej dla kryminału ciężkiej, niepokojącej atmosfery, nadrabia błyskotliwym humorem i doskonale poprowadzoną intrygą.

Tytuł: Śmierć za cukiernią
Autor: Joanne Fluke
Wydawca: Bellona
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-11-12283-3 
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Wymiary: 145×205 mm
Liczba stron: 479
Oprawa: miękka