Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książka

Martyna Raduchowska – Szamanka od umarlaków

Martyna Raduchowska to kolejna, po Marcie Kisiel czy Rafale W. Orkanie, młoda autorka, która po zaprezentowaniu swoich umiejętności w antologii Kochali się, że strach zadebiutowała także książkowo. Jej powieść nosi tytuł Szamanka od umarlaków.

Pierwsze opowiadanie Raduchowskiej, z którym się spotkałam, czyli Cała prawda o PPM, było utrzymane w nastroju komediowym. Podobnie jest z Szamanką…; pozycja ta zdecydowanie spodoba się fanom Dożywocia Marty Kisiel czy wiedźmy.com.pl Ewy Białołęckiej. Trudno o brak skojarzenia zwłaszcza z pierwszą z pań: autorki debiutowały wspólnie w antologiach Fahrenheita, a swoje fabuły poprowadziły w podobnym nastroju, osadzając je we współczesności doprawionej magią. Nie znaczy to oczywiście, że Szamanka… jest kopią czy kontynuacją Dożywocia, ale książki te – pod względem klimatu – doskonale się uzupełniają.

 

Co w takim razie wyróżnia Szamankę od umarlaków pośród fantastyki komediowej? Przede wszystkim główna bohaterka. Wiedźmy czy wampirzyce można spotkać w opowieściach stosunkowo często, ale Ida Brzezińska stworzona przez Raduchowską jest medium, banshee. Sprawia to, że jej historia ma przyjemny posmak świeżości.

Ida to jedyna dziedziczka znanej rodziny magów i czarownic – jednakże ona sama pozbawioną jest magicznych umiejętności. Los zrekompensował jej to w dość zaskakujący sposób – obdarzając dziewczynę zdolnością rozmawiania ze zmarłymi. Miesza to szyki Idzie, która chciałaby wysłać cały swój magiczny ród do diabła i wieść normalne życie. Medium ucieka więc z domu i rozpoczyna wymarzone studia… ale to przecież byłoby zbyt proste, prawda?

Otóż, jak wielokrotnie podkreśla Raduchowska, to nie Ida ma Pecha. To Pech ma Idę. Z tego powodu jej zwyczajne życie nie może potrwać zbyt długo. O spotkanie zabiega ciotka Idy, Tekla, pragnąca wytrenować umiejętności młodego medium, w akademiku dzieją się nadprzyrodzone rzeczy, a dziewczynę dręczy wizja z pewnym jednookim mężczyzną w roli głównej…

Fabuła Szamanki… rozwija się szybko i wciągająco oraz zaskakuje czytelnika licznymi zwrotami akcji. Kiedy tylko Ida zaczyna odnajdować się w jakiejś sytuacji, natychmiast zdarza się coś, co usuwa jej grunt spod nóg. Jej Pech zaciera ręce, gdy tylko coś może się zepsuć – a prawo Murphy’ego jest wobec Brzezińskiej naprawdę bezlitosne. Bywa dramatycznie, ale przede wszystkim – zabawnie. Karty powieści Raduchowska zapełniła barwnymi postaciami. Każda ma swoje przyzwyczajenia i dziwactwa, skrywa pewne tajemnice. Bohaterowie są niejednoznaczni, brak u Raduchowskiej jednostek o charakterze kryształowym lub zdecydowanie złym. Dzięki temu można sympatyzować z wieloma z nich, wczuć się w ich sytuację. Wraz z rozwojem akcji paleta bohaterów rozszerza się – poznamy m.in. pracowników niezwykłej jednostki oraz istoty niekoniecznie żywe. 

Silnie zindywidualizowany jest też język, który autorka włożyła w usta wykreowanych przez siebie postaci. Po fragmencie dialogu bez problemu można rozpoznać, czy akurat wypowiada się Ida, czy też Tekla (w której wypadku stylizacja jest wyjątkowo udana). Z przyjemnością czytałam też samą narrację, celnie i z dowcipem przedstawiającą rzeczywistość. 

Książka została wydana w sposób, do którego Fabryka Słów przyzwyczaiła już czytelników – rozdziały zaczynają się podobnym motywem graficznym, nawiązującym do okładki. Zaprojektowała ją Magdalena Zawadzka, a ilustrację przedstawiającą szamankę wykonał Piotr Foksowicz. Grafika jest estetyczna, a wyraz twarzy bohaterki przyciąga spojrzenie. Co ciekawe, jeśli przyjrzeć się zdjęciu Martyny Raduchowskiej, można odnieść wrażenie, iż oblicze Idy było wzorowane na twarzy autorki. Nie byłby to pierwszy taki zabieg – na okładce Koniasza. Wilka samotnika znalazł się bohater łudząco przypominający Miroslava Žambocha.

Jest jednak w powieści Raduchowskiej coś, co nie przypadło mi do gustu. Choć wydarzenia w Szamance… splatają się nad wyraz spójnie, a fabuła wciąga, zabrakło mi w tej książce… pointy. Choć na ogół lubię zakończenia otwarte, to uważam, że pisarka przesadziła z pozostawianiem pola do samodzielnej interpretacji. Czytelnik nie doczeka się wyjaśnienia jednego z ważnych wątków i pozostanie w zawieszeniu. Miałam wręcz wrażenie, że autorka zapomniała dopisać do Szamanki od umarlaków ostatni rozdział… Mam nadzieję, iż Raduchowska planuje kolejny tom przygód Idy, ponieważ takie zakończenie historii nie jest satysfakcjonujące. Przypominało mi finał drugiej części Matriksa – do przyjęcia tylko ze świadomością, że pojawi się następna część. 

Mimo to nie mam wątpliwości, iż Szamanka… jest debiutem bardzo interesującym, a Martyna Raduchowska jeszcze namiesza na polskim rynku fantastycznym. Z niecierpliwością czekam na jej kolejne książki – oby wśród nich znalazła się jedna o Idzie Brzezińskiej…

Autor: Martyna Raduchowska
Tytuł: Szamanka od umarlaków
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 2011
Miejsce wydania: Lublin
Projekt okładki: Magdalena Zawadzka
Grafika na okładce: Piotr Foksowicz
ISBN: 978-83-7574-477-4
Oprawa: miękka
Liczba stron: 384
Format: 125×195 mm
Cena: 33,90 zł

Książka do nabycia po atrakcyjnych cenach w księgarniach internetowych:

amazonka21  lselkar  merlin