Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książka

Robin Hobb – Misja Błazna (recenzja)

Nie będę ukrywać, że cykl „Skrytobójca” autorstwa Robin Hobb wywołał u mnie mieszane uczucia. Wciągające i utrzymane w konwencji low fantasy uniwersum kontrastowało z rozwlekłą momentami fabułą, a ciekawi bohaterowie drugoplanowi kryli się w cieniu Bastarda Rycerskiego, nieco rozchwianego i bardzo rozgoryczonego nastolatka, na którego barkach spoczął los całego królestwa. Mimo to z ogromną ciekawością sięgnęłam po pierwszy tom kolejnego cyklu Hobb, osadzonego w tym świecie. Czy trylogia „Złocisty” rzeczywiście tak bardzo różni się od „Skrytobójcy”?

Minęło kilkanaście lat, odkąd Bastard Rycerski porzucił służbę królestwu. Ukrywający się przed dawnymi przyjaciółmi, jako Tom Borsuczowłosy wiedzie spokojne życie w towarzystwie Ślepuna oraz Trafa – przygarniętej przez niego sieroty. Z dala od dworskich intryg oddaje się codziennym pracom na wsi, a w wolnych chwilach spisuje historię Królestwa Sześciu Księstw. Pozornie spokojny żywot mężczyzny zostaje jednak wkrótce zakłócony. Gdy przed chatą Toma zjawia się złotoskóry jeździec, bohater po raz kolejny musi zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem…

Jeśli oczekiwaliście, że po takim czasie w Królestwie Sześciu Księstw wiele się zmieni, a starzy bohaterowie ustąpią pola kolejnemu pokoleniu, to możecie się rozczarować. W „Misji Błazna” spotykamy doskonale znane nam postacie, a sama Kozia Twierdza wygląda tak, jak przed kilkunastu laty. Dla czytelników dobrze znających wydarzenia ze „Skrytobójcy” będzie to miły powrót do znanego świata, ale ci, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z tym uniwersum, mogą poczuć się zagubieni. Oczywiście, da się to wszystko zrozumieć bez znajomości wcześniejszych losów Bastarda, jednak wydaje mi się, że aby przesunąć akcję w czasie, autorka nie musiała rozbijać dziejów Królestwa na dwa cykle. Zwłaszcza, że „Misja Błazna” również skupia się na losach Bastarda, serwując nam bardzo długie wyjaśnienie tego, co działo się z bohaterem przez tych kilkanaście lat, ale zdawkowo tylko nawiązując do wydarzeń z poprzedniego cyklu. Innymi słowy, lektura „Złocistego” bez znajomości „Skrytobójcy” nie będzie tak owocna, a podział na odrębne trylogie wprowadza tylko niepotrzebne zamieszanie.

Jak już zauważyłam, w „Misji Błazna” mamy do czynienia z obszernym opisem tego, co działo się w ciągu kilkunastu lat, jakie minęły po wydarzeniach znanych nam z „Wyprawy skrytobójcy”. Na szczęście, po kilkudziesięciu stronach przydługich i niewiele wnoszących retrospekcji o życiu Bastarda w roli Toma Borsuczowłosego, przechodzimy do właściwej akcji. I tutaj czekało mnie bardzo miłe zaskoczenie – „Misja Błazna” to książka o wiele bardziej przygodowa, niż powieści z cyklu „Skrytobójca”. Fabuła pierwszego tomu „Złocistego” koncentruje się wokół zaginionego księcia Sumiennego, którego tylko Bastard może odnaleźć. Szybko jednak okazuje się, że sprawa jest bardzo skomplikowana, a zaginiony książę jest tylko jednym z wielu elementów złożonego spisku, który może doprowadzić do upadku rodu Przezornych. Wraz z pojawieniem się kolejnych wątków historia przedstawiona w „Misji Błazna” wciąga jeszcze bardziej i rozbudza apetyt na więcej.

Tak, jak na początku napisałam, Bastard nigdy nie zdobył mojej szczególnej sympatii. Muszę jednak przyznać, że tych kilkanaście lat rzeczywiście zmieniło naszego bohatera. Tom Borsuczowłosy to dojrzały już mężczyzna, który rozumie ciężar spoczywającej na nim odpowiedzialności. Rzecz jasna, dorosły bohater nadal podchodzi do ludzi nieufnie, ale jest bardziej zrównoważony, a jego decyzje nie są tak często powodowane emocjami. Co ciekawe, wyraźnie widać pewne cechy łączące Toma i Bastarda. Borsuczowłosy rzeczywiście jest dojrzałą wersją nastoletniego bohatera i jako taki wzbudza ogromną sympatię. Co więcej, sprawił też, że do losów młodego Bastarda powraca się z nutą nostalgii.

Po raz kolejny nie zawiedli bohaterowie drugoplanowi. Dobiegający już sędziwego wieku Ślepun zrobił się zgorzkniały i nie szczędzi swojemu przyjacielowi kąśliwych uwag, co tylko dodaje kolorytu ich relacji. Tytułowy Błazen powraca jako Pan Złocisty, stając się jeszcze bardziej enigmatyczną postacią, której rola nie jest nam do końca zmiana. Z ogromnym zaciekawieniem przyglądałam się też księciu Sumiennemu, potomkowi rodu Przezornych i temu, jak radzi sobie z ciążącą na nim odpowiedzialnością. Pojawiają się też interesujące bohaterki, których dalsze losy i rolę w życiu Bastarda chętnie poznam. Myślę, że w tej galerii postaci niemal każdy znajdzie swojego ulubieńca.

Podsumowując, „Misja Błazna” to kolejna świetna powieść zabierająca nas w podróż po fascynującym Królestwie Sześciu Księstw. Choć stanowi kontynuację „Skrytobójcy”, to jednocześnie jest to książka bardziej dojrzała i wyważona od swoich poprzedniczek. Rzecz jasna, nie jest to lektura pozbawiona wad – Hobb już niejednokrotnie udowodniła, że woli spokojne tempo od wartkiej akcji, więc miłośnicy szalonej przygody będą często zniecierpliwieni. Niemniej jednak warto zacisnąć zęby i przebrnąć przez przegadane fragmenty, bo Królestwo Sześciu Księstw urzeka od pierwszych chwil, a bohaterowie książki to świetni towarzysze długich wieczorów.

Tytuł: Misja Błazna
Cykl: Złocisty
Autor: Robin Hobb
Tłumaczenie: Zbigniew Andrzej Królicki
Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 2016
ISBN: 9788374805483
Liczba stron: 688