Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książka

Wilki Lokiego – Kelley Armstrong, Melissa Marr (recenzja)

Jak pokazał Rick Riordan (swoją pięciotomową sagą, powiązanymi z nią dodatkowymi książkami i ekranizacjami), potomkowie mitycznych bogów to wdzięczny temat opowieści. Autorki „Kronik Blackwell”, czyli Kelley Armstrong i Melissa Marr, sięgnęły po dość zbliżony pomysł – postanowiły opowiedzieć historię dalekich potomków Thora i Lokiego oraz innych bóstw nordyckich. Nie musimy więc obawiać się powtórki z rozrywki, powieści różnią się, jak różnią się mity greckie i skandynawskie. 

Autorki zarysowują nam świat, gdzie w miasteczku Blackwell zamieszkują potomkowie tych mitycznych przybranych braci. Mieszkańcy pochodzący od Thora stoją na straży porządku, spełniając funkcje takie jak burmistrz czy szeryf, zaś prapra… wnuki Lokiego oficjalnie nie są świadome tożsamości swego praszczura, a w wielkiej tajemnicy praktykują zdolności zmiennokształtnych, tworzą wilcze stada i ogólnie zajmują się drobną przestępczością.

Jak łatwo się domyślić, potomkowie obu bogów nie przepadają za sobą oraz, co również jest do przewidzenia, będą musieli ze sobą współpracować. Ludność Blackwell wierzy bowiem, że rzeczywistość potoczy się zgodnie z mitami, a więc pewnego dnia nadejdzie koniec świata, czyli Ragnarök. Zostanie wówczas rozegrana bitwa między potworami a bogami… niestety bogowie są od dawna martwi, więc zastąpić ich będą musieli pochodzący od nich championi.

Matt Thorsen, syn szeryfa, okazuje się reprezentantem Thora, zaś miejsce Lokiego ma zająć Fen, miejscowy chuligan. Do skazanych na swoje towarzystwo chłopców dołącza Laurie, kuzynka Fena, z początku nieświadoma jego (a może i swojego) dziedzictwa. Zaraz, zaraz – zapytacie. Jakie towarzystwo? Wszak Loki w prawdziwym Ragnaröku walczył po stronie potworów…

No właśnie. „Starszyzna” wioski chce, by Zmierzch Bogów przebiegł tak jak w mitach – aby wyginęła niemal cała planeta, co miałoby umożliwić odrodzenie się oczyszczonej z grzechów ludzkości. Nie przejmuje się specjalnie życiem chłopców, bo w końcu jakie ma ono znaczenie, kiedy na zagładę skazuje się całą planetę. Mattowi udało się jednak podsłuchać ten plan i przybył do Fena z wyciągniętą ręką, by zaprosić go do realizacji szalonego pomysłu: zmienić bieg wydarzeń i nie dopuścić, aby Ragnarök był początkiem końca. Wierzą, że Loki opowiadający się po stronie Thora umożliwi przetrwanie ludzkości.

W ten oto sposób Matt, Fen i Laurie zostają rzuceni w wir wydarzeń, na które są zupełnie niegotowi. Próbują nawiązać porozumienie, ciężkie z powodu ich wspólnej przeszłości, jednocześnie mierząc się z problemami całkiem realnymi (jak policja ścigająca dzieci uciekające z domu), jak i mitycznymi, do ich zadań należy bowiem m.in. zdobycie prawdziwego młota Thora. W międzyczasie poznają kolejnych potomków bogów, ale nie wszyscy okażą się nastawieni do nich pozytywnie. Trudno rozpoznać, kto zasługuje na zaufanie, trudno walczyć ze złem, którego się nie rozumie, fabuła jest więc emocjonująca. Dzieci rzeczywiście zachowują się jak dzieci, nie ma więc wrażenia, że to tajni agenci w skórach nastolatków. Bohaterowie kierują się sprytem i wiedzą (często szkolną), ale także popełniają błędy i uczą się na nich. „Wilki Lokiego” to niezła opowieść o rodzącej się przyjaźni, wierności i zaufaniu. To też całkiem fajna lekcja mitów nordyckich dla tego, kto nigdy nie miał z nimi kontaktu.

Zakończenie tomu potrafi naprawdę wstrząsnąć. I zostawić w czytelniku oraz bohaterach pytanie – czy naprawdę da się odwrócić bieg mitu? Muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!