Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Felietony

Czytać w każdym wieku?

Literatura młodzieżowa często boryka się z naiwnym podejściem do ważkich tematów, rozwiązaniami zbyt prostymi oraz potraktowaną po macoszemu problematyką. Niemniej, autorzy muszą się bardzo nasilić, aby przykuć uwagę młodych, pobudzonych hormonami umysłów – a trzeba przyznać, że dynamiczna akcja, spektakularne wydarzenia i liczne pojedynki nie zawsze wystarczą, aby utrzymać czyjąś koncentrację do końca rozdziału, a co dopiero cyklu. Są jednak utwory mające to „coś”, dzięki czemu młodzi czytelnicy oczarowują się literaturą piękną.

Na chwilę obecną dostępne jest niemało dzieł fantastycznych skierowanych generalnie do młodzieży, które warte są uwagi oraz takich, z którymi miło było rozpocząć przygodę z literaturą. Dlatego też postanowiliśmy przygotować zestawienie kilkunastu utworów, znakomitych dla młodszych odbiorców.

Harry Potter J.K. Rowling

„Harry Potter”, J.K. Rowling

Często widnieje na listach, więc i tu musiał trafić. Siedmiotomowy (plus sequel w formie dramatu) cykl o młodym czarodzieju, z którym dorastało wielu czytelników, jest jedną z najlepiej sprzedających się serii książkowych świata. Nie ma się co dziwić – choć polski przekład do najlepszych nie należy – autorka przemyciła w nim wiele uniwersalnych prawd, pokazała, co się w życiu liczy i zapewne zmotywowała niejedną osobę do działania. Chwali Sapkowski, chwali Gaiman, chwali King… Mnóstwo ludzi poleca, a to coś znaczy.

byl soie krol

„Był sobie raz na zawsze król”, Terence Hanbury White

Jest taki pięcioksiąg o królu Arturze luźno opierający się na legendarnych motywach – napisany wybornym piórem, z wybrednym a lekkim humorem, licznymi nawiązaniami do popkultury, z bohaterami z krwi i kości. Jednak White na kartach powieści porusza także ważkie tematy i uczy hierarchii wartości, ponadto nie zapomina o tym, że czytelników interesują malownicze miejsca oraz nietypowe historie – i to znajduje się w jego cyklu. Dodatkowo to dobry początek fascynacji postacią króla Artura, Merlina i rycerzy Okrągłego Stołu, nawet jeśli autor mocno ubarwił swą wizję.

Percy Jackson i bogowie olimpijscy Rick Riordan

„Percy Jackson i bogowie olimpijscy”, Rick Riordan

Chłopiec niemalże szkolne pośmiewisko – czyli idealny kandydat na protagonistę bajki – staje nagle w centrum wydarzeń pomiędzy waśniami rozsierdzonych bogów panteonu greckiego, a wszystko za sprawą zaginionego pioruna Zeusa. Oczywiście, Percy okazuje się nie zwykłym śmiertelnikiem, tylko herosem, i to jakim! Synem Posejdona, jednego z wielkiej trójki. Ale, ale. Nie tak prędko. Zanim zdoła to sobie uporządkować w głowie będzie musiał ocalić świat… No i w sumie w każdej części cel jest taki sam. Co nie zmienia faktu, że lektura tych powieści dostarcza przyjemności i traktuje o dość istotnych, życiowych problemach.

Osobliwy dom pani Peregrine Ransom Riggs

„Osobliwy dom pani Peregrine”, Ransom Riggs

Jedna z najbardziej klimatycznych książek, które nie tylko wciągają bez reszty, ale też oczarowują słowem i pozwalają się identyfikować z bohaterami. Riggs stara się jak może, aby zbudować atmosferę niepokoju i tajemniczości – na początku wprowadza czytelnika do bardzo mrocznego świata, pewnego dziwów i niesamowitości, a z każdą stroną jest coraz bardziej kolorowo. Jednak główny bohater odkrywa, że czasem to, co wygląda przerażająco naprawdę takie jest, choć nie zawsze. Drugi tom nie ma już takiego samego nastroju, cierpi także na syndrom środkowego tomu – zobaczymy, co będzie z domykającym trylogię, którego premiera zbliża się wielkimi krokami.

Marcin Mortka Królewska Talia

„Królewska Talia”, Marcin Mortka

Nowy cykl Mortki korzysta wprawdzie z motywu innego swego dzieła („Przygód Madsa Voortena”) – potężnej siły, która doprowadza do upadku starego ładu – ale charakter powieści, nieco łagodniejszy od „Przygód”, oraz rozwój wypadków sprawiają, że mimo wielu podobieństw zakrawających czasem o wyraźne powtórzenie, książka jako całość wypada całkiem przyzwoicie. W „Królewskiej Talii” doświadczymy wszystkiego, do czego przyzwyczaił nas autor – to między innymi suspens, charyzmatyczni i barwni bohaterowie, świat pełen tajemnic i osobliwości, a przede wszystkim angażująca historia. Dodatkowo Mortka stara się przemycać w utworze uniwersalne wartości, mające walory poznawcze czy moralizatorskie – choćby z zakresu przyjaźni, moralności bądź obowiązku.

Zwiadowcy John Flanagan

„Zwiadowcy”, John Flanagan

Zaczął pisać dla dzieci i postanowił przedstawić swoje historie szerszemu odbiorcy – stał się bestsellerowym pisarzem. „Zwiadowcy” to pokaźny cykl powieści przygodowych w sztafażu low fantasy, który operuje wokół typowego schematu young adult: bohater na przestrzeni lat zdobywa doświadczenie, doświadcza różnych przygód, ponosi życiowe wzloty i upadki, a przede wszystkim dorasta i zaczyna patrzeć na otoczenie odpowiedzialny sposób. Flanagan nie pisze wybitnie, jego styl to nie wysokoartystyczna proza, nasycona lingwistycznymi różami oraz alegorycznością, ale to wspaniała, wieloetapowa historia, dzięki której łatwo można wejść do świata literatury.

Jankes na dworze króla Artura Mark Twain

„Jankes na dworze króla Artura”, Mark Twain

Marka Twaina, dziewiętnastowiecznego amerykańskiego pisarza i tuza literatury młodzieżowej oraz przygodowej, raczej nie powinno się nikomu przedstawiać. Na swoim koncie ma takie ponadczasowe utwory jak „Przygody Tomka Sawyera” czy „Księcia i żebraka”, ale to właśnie „Jankes na dworze króla Artura” stanowi dzieło z elementami fantasy. Ot, pewnego razu Hank za sprawą tajemniczych mocy zostaje przeniesiony wprost do czasów Okrągłego Stołu, gdzie poznaje rycerskie życie i przeżywa serię niezwykłych przygód. Nie można również zapomnieć o tym, że książka aż kipi od specyficznego twainowskiego humoru, który sam jest już wystarczającym powodem, aby po pozycję sięgnąć.

Skrzydła ognia Tui T. Sutherland

„Skrzydła ognia”, Tui T. Sutherland

Tym razem coś lżejszego, co dopiero w 2016 roku wkroczyło na polski rynek, a warte jest uwagi – to co prawda nie poziom Twaina, Gaimana czy White’a, lecz dzieło pokazujące hierarchię wartości w prosty a ciekawy sposób. Do tego głównymi bohaterami powieści są smoki, zaś ten magiczny świat fantasy nie doznał obecności plemienia ludzkiego, niestety piętno wojny już tak. Na kartach powieści – razem z protagonistami – przychodzi czytelnikowi zapoznać się z brutalnym, pełnym przemocy uniwersum, gdzie niemal nikomu nie można ufać, z kolei przyjaźń jest na wagę złota. Jasno napisane, lekkie w czytaniu i dostarczające ogromną dawkę rozrywki (i nie tylko).

Pół króla

„Morze drzazg”, Joe Abercrombie

Jeżeli szukasz pełnokrwistego, okrutnego, bezwzględnego świata przedstawionego, w którym życie traktowane jest bez szacunku, a intrygi gęstsze są niż sieć pajęczyn na strychu zamczyska – to powinieneś zajrzeć do trylogii „Morza drzazg”, przepełnionego sekretami, ceną odkrycia których jest warunek przeczytania z uwagą całości. Abercrombiemu udało się przemycić tu uniwersalne prawdy, pokazać, że świat nie jest usiany płatkami kwiatów i nie każdemu można powierzyć swoje życie, ale obrazuje też jak ważna jest współpraca i pomoc. Poza tym… to Abercrombie.

Księga cmentarna Neil Gaiman

„Księga cmentarna”, Neil Gaiman

Opowieść o chłopcu wychowanym przez widma cmentarza, na którym poznaje zarówno słodycz, jak i gorycz życia – to majstersztyk w najczystszej postaci. Neil Gaiman w cudowny sposób przenosi kultową historię Mowgliego na realia wręcz nieprzyjazne i niemożliwe do przetrwania – a jednak, tylko angielski mistrz pióra mógł podołać wyzwaniu, sprawiając, ze nekropolia stała się ciepłym i przytulnym domem dojrzewającego chłopca. I cóż tu więcej dodać? Gaiman pisze wyśmienicie, potrafi opowiadać jak mało kto, a do tego prezentuje nietypowe – choć w tym wypadku dobrze nam znane – historie.

Zabójczyni Sarah J. Maas

„Zabójczyni”, Sarah J. Maas

Nim przejdę do czterech klasyków literatury fantasy – warto nadmienić o niezbyt wybitnej ani odkrywczej autorce, która napisała cztery nowelki o rezolutnej zabójczyni, dziewczynie, która potrafi znakomicie radzić sobie z walką w ręcz, mieczem, a nawet za pomocą ciętego języka, no i inteligencji też jej nikt nie poskąpił. Na pewno znajdzie się cała lista lepszych lektur, ale ta naprawdę zasługuje na odrobinę uwagi: nie jest długa, czyta się bardzo szybko, przynosi rozrywkę oraz jest świetną pozycją na rozpoczęcie przygody z czytaniem.

Hobbit J.R.R. Tolkien

„Hobbit”, J.R.R. Tolkien

Ta powieść musiała tu trafić z wielu powodów – to klasyk, to kanon, to jedna z pierwszych pozycji, gdy zaczęło się mówić o czymś takim, jak fantasy; to Tolkien… Więcej nie trzeba. A, no i są krasnoludy, jest czarodziej, są elfy, smok, gobliny, wielka bitwa na koniec… Ach, dużo można mówić o dziele wybitnym i argumentować najprostszymi elementami świata przedstawionego, ale Tolkien tak ma, że niedoścignione pióro porywa czytelnika, a wspaniała historia, rozgrywająca się w równie niesamowitym świecie robi swoje. Odradzam tylko jednej rzeczy, czytania przekładu Pauliny Braiter, tłumaczki z wysokiej półki, która w swojej karierze ma wyłącznie jedną – znaną mi – wpadkę: „Hobbita” właśnie.

narnia

„Opowieści z Narnii”, C.S. Lewis

Sięgając po Tolkiena, warto sięgnąć też obok, czyli po twórczość jego przyjaciela – nie tylko – po piórze, Lewisa, który wykreował świat dorównujący majestatowi Śródziemia. Narnia nie jest wprawdzie tak dzikim i tajemniczym miejscem, jak dzieło Eru Iluvatara, lecz posiada bogatą strukturę i mitologię (inspirowaną religią chrześcijańską), które dodają uniwersum autentyzmu. Jednak to opowiedziana historia się liczy, a te prezentowane w ramach cyklu są doprawdy wybornie dobre i pouczające, walorów estetycznych, moralistycznych i symbolicznych także tu nie brakuje. Zatem brać i czytać.

Gormenghast Mervyn Peake

„Gormenghast”, Mervyn Peake

Rzadko się mówi o tym cyklu, a to wielka szkoda. Nie zachwyca wprawdzie rozmachem Lewisa, rozbudowanym światem Tolkiena, czy epickością LeGuin, acz ma do zaoferowania sztukę nad wyraz trudną, sztukę słowa, którą formaliści literaccy mogą badać latami, a i tak nie doszukają się i nie rozbiorą na czynniki pierwsze wszystkich wariacji lingwistycznych zastosowanych w tetralogii (czwartą część napisała żona autora na podstawie jego notatek). Bez obaw, mimo że powieści pisane są bardzo specyficznym i niezwykłym językiem, to historia i towarzysząca jej problematyka także oczarowują. A jeżeli skakać to na głęboką wodę – po takim wyzwaniu, już chyba żadna literatura fantasy nie będzie dla was problemem.

Ziemiomorze Ursula LeGuin

„Ziemiomorze”, Ursula LeGuin

Magia ma wiele obliczy, lecz to zaoferowane nam przez LeGuin jest jednym z najlepszych. Autorka korzysta tu z wielu toposów, które przekłuwa według własnej woli, tak, aby pasowało jej znamienitemu pomysłowi. Krogulec żyje w świecie, gdzie imiona mają magiczne właściwości – pewnego razu odkrywa w sobie talent i wyrusza w świat, żeby szkolić się pod czujnym okiem mistrza, stawać się coraz bieglejszym w czarodziejstwie i ocalić żywot tysiącom. Nie jeden raz. To przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu, nabieraniu odpowiedzialności i trudnych wyborach, których trzeba dokonywać. LeGuin napisała to w cudowny sposób przepięknym stylem. Nic, tylko się zaczytywać.

Lodowy smok George R.R. Martin

„Lodowy smok”, George R.R. Martin

George Martin ma na swoim koncie nie tylko poważne tytuły, pełne brutalności i skomplikowanych struktur – napisał także powieść dla młodszych czytelników, w której pokazuje, że i na prozie młodzieżowej co nieco się zna. Wie, jak przykuć uwagę czytelnika, tworzy niebanalną opowieść, kreuje ciekawy świat przedstawiony i nie zanudza długimi opisami. Być może nie jest to jakoś specjalnie odkrywcze dzieło, ale jeżeli czytać – to tylko dobre rzeczy.

Nie kończąca się historia Michael Ende

„Nie kończąca się historia”, Michael Ende

Na koniec coś takiego – jedna z najwspanialszych powieści dzieciństwa, obok której nie można przejść obojętnie, a do tego to książka, sama w sobie objaśniająca, na czym polega magia czytania. Oto historia chłopca, przeniesionego za sprawą księgi do Fantazjany, gdzie musi ocalić krainę przed niszczycielską siłą, płynącą z zaniku wyobraźni. Czytelnik razem z bohaterem odkrywa, że fantazjowanie ma ogrom dobrych stron, a autorowi udało się dodatkowo przemycić uniwersalne prawdy o naszym świecie i hierarchię wartości. Każdy zapewne kojarzy film, ale to dopiero powieść dostarcza niesamowitych doznań, jakich nie znajdzie się nigdzie indziej. Ende to znakomity wybór, zarówno dla raczkujących czytelników, jak i weteranów.