Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Felietony

Dlaczego warto czytać? Odpowiada Martyna Raduchowska

Gdyby zapytać pierwszego napotkanego mola książkowego o korzyści płynące z czytania, ten odpowiedziałby bez chwili wahania, że czytanie uczy samodzielnego i kreatywnego myślenia, rozwija wrażliwość i wyobraźnię, pomaga zrozumieć siebie i świat. Że miłośnik książek przeżywa nie jedno, ale tysiące żyć. Że podczas lektury w czytelniku aż kipi od przemyśleń i emocji, z którymi w szarej rzeczywistości nieczęsto ma do czynienia.

Każdy, kto udzieliłby podobnych odpowiedzi, opartych na przeczuciach, zdrowym rozsądku i subiektywnych doświadczeniach, miałby całkowitą rację. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że na poparcie wszystkich powyższych tez nauka znalazła twarde dowody.

Otóż podczas czytania wzmożoną aktywność połączeń neuronowych można zaobserwować nie tylko w regionach odpowiedzialnych za rozumienie i analizę tekstu czytanego, zdolności lingwistyczne, mowę czy słuch, ale także w obszarach związanych z ruchem i wszystkimi pozostałymi zmysłami. Zjawisko to określa się mianem embodied semantics, czyli w wolnym tłumaczeniu: „semantyki ucieleśnionej”. Polega ono na tym, że samo czytanie opisu danej czynności, myślenie o niej i wyobrażanie jej sobie, pobudza część tych samych połączeń w mózgu, które aktywują się podczas jej faktycznego wykonywania. Zatem z neurobiologicznego punktu widzenia powtarzamy te same ruchy, przeżywamy te same przygody, doświadczamy tych samych wrażeń zmysłowychi przeżyć wewnętrznych co bohaterowie. Innymi słowy, lektura powieści niejako przenosi jaźń czytelnika do ciała fikcyjnej postaci i pozwala mu literalnie żyć jej życiem.

Intuicja od dawna nam podpowiadała, że czytanie znakomicie robi na empatię, ale pewnie mało kto podejrzewał, że do tego stopnia. Książek się nie czyta. Książki się przeżywa.

Martyna Raduchowska – wrocławianka z urodzenia, sentymentu, wyboru i zamieszkania. W tak zwanym międzyczasie nie zabrakło jej na wyspiarskiej emigracji, gdzie spędziła ponad połowę dekady. Cierpi na chorobliwy nadmiar pomysłów oraz chroniczny brak wolnego czasu. Pierwsze ubóstwia, drugie pilnie odda w dobre ręce. W duszy gra jej wszystko, co ma dobrą fabułę oraz pełnokrwistych bohaterów. Póki dana historia spełnia te warunki, nie ma znaczenia ani jej tematyka, ani gatunek, ani czy jest opowiadana na papierze, ekranie czy deskach teatru.

Absolwentka psychologii i kryminologii (Uniwersytet Aberystwyth w Walii) oraz neurokognitywistyki(Uniwersytet w Yorku, Północna Anglia). Co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że bez większego trudu dogada się zarówno z psycholem jak i kryminalistą, a jeśli trzeba, może im nawet pogmerać w neuronach. Obecnie adeptka psychologii śledczej na Uniwersytecie SWPS, z zapałem zgłębiająca tajniki profilowania psychologicznego osób zaginionych oraz nieznanych sprawców zbrodni.

Autorka książek o medium Idzie Brzezińskiej (Szamanka od umarlaków, 2011 i Demon Luster, 2014) oraz cyberpunkowego kryminału Łzy Mai (2015).

Pisać zaczęła gdzieś w okolicach dwunastego roku życia, przestać natomiast – ku udręce niektórych – nie zamierza nigdy.