Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Felietony

Młodociani więźniowie

Przeglądając literaturę młodzieżową – najczęściej w dystopijnym albo antyutopijnym sztafażu – nietrudno spostrzec, że autorzy upodobali sobie więzienie młodych bohaterów w wymyślnych labiryntach, na arenach czy w innych azylach, a czasem też zmuszanie ich do pewnych działań. Najpewniej wiąże się to ze sztucznie budowanym napięciem wynikającym z trudnej sytuacji, jeszcze zanim naprawdę zaczęło dziać się coś tragicznego. Umiejscowienie akcji w zamkniętej od zewnątrz lokacji już na początku narzuca pewne skojarzenia, które mogą silnie oddziaływać na emocje czytelnika. Ale na tym właśnie ma opierać się literatura popularna w założeniu.

Nietrudno domyślić się, że pisząc niektóre z powyższych sformułowań miałem na myśli „Więźnia labiryntu” – pomijając kwestie formalistyczne, subiektywną ocenę czy warstwę aksjologiczną utworu – jest to znakomity przykład powstającego od paru lat (właściwie już mocno zakorzenionego w tego typu literaturze) trendu. W tymże dziele grupa chłopców żyje w enklawie ze wszystkich stron otoczonej ogromnym betonowym labiryntem, którego wrota otwierają się o określonych porach, a jego wnętrza skrywają niebezpieczne, śmiercionośne tajemnice. Młodzi mężczyźni starają się egzystować tam, nie zdając sobie sprawy, w czym tak naprawdę się znajdują. Gra z czytelnikiem skupia się tutaj głównie na podniecaniu ciekawości wobec tejże tajemnicy, a potem kolejnych sekretów, ujawniających się z biegiem wypadków, ale nie można zapomnieć o dynamicznych scenach akcji oraz niespodziewanej chorobie, która zaburza harmonię wytworzoną w enklawie.

wina1Do tematu podszedł też Simon Mayo czyniąc uwięzienie motywem głównym. W „Winie”, powieści, która niedawno ukazała się na naszym rynku występuje nietypowy system więziennictwa i zastosowywania kar. Otóż w świecie przedstawionym tego utworu konsekwencje popełnianych przez przodków win muszą ponieść potomkowie. Dzieje się tak, ponieważ wprowadzono do prawa tak zwane przestępstwo dziedziczne – niewykryte wcześniej przewinienie rodziców bądź dziadków, za które stają przed sądem dzieci. Oczywiście, taki stan rzeczy nie może pozostawać na długo, bowiem fabuła nie była by dynamiczna i ciekawa – co jest sine qua non literatury popularnej dla młodzieży. Dwójka bohaterów, rodzeństwo umieszczone w zakładzie karnym za przestępstwo dziedziczne nagle uzyskuje szansę wolności oraz postanawia udowodnić swą niewinność i – nie samemu – stanąć do walki z absurdalnym systemem. Być może nie jest to tak spektakularne dzieło jak „Więzień labiryntu”, ale pokazuje coś nowego, co nie wlicza się w poczet głównego nurtu prozy tego typu.

Nie można zapomnieć o niesławnych „Igrzyskach Śmierci”, otwierających przed odbiorcą wrota świata dystopijnego, gdzie tyran rządzi ręką tak żelazną, że niejedna szyja współpracownika w końcu nie wytrzymuje. W owym uniwersum organizowane są tytułowe zawody, upamiętniające stłumienie buntu i zniszczenie jednego z dystryktów (regionów), na nich właśnie mają obowiązek wystąpić młodociane pary z każdego z tychże obszarów – chłopak i dziewczyna – lecz tylko jeden uczestnik wyjdzie z igrzysk cało. Zamknięci, wcześniej przeszkoleni, z ograniczoną ilością zapasów starają się przeżyć, mordując współzawodników. Jest to zabieg odwrotny od tego, który stosował autor „Więźnia labiryntu”, w „Igrzyskach…” motywacje tych, którzy uwięzili bohaterów są przejrzyste i na swój sposób zrozumiałe, dlatego twórczyni musiała w inny sposób przykuć uwagę adresatów. Sceny walki, rozwiązań, spektakularnych czynów to ciąg, na którym opiera się cała linia fabularna, dość przewidywalna, ale oferująca sprawdzone, emocjonujące szablony. Do tego można doliczyć jeszcze wątek romansowy, bez niego pewien krąg grupy docelowej poczułby się zawiedziony lekturą – wykonanie nie ma tutaj znaczenia, liczy się dramatyzm i ciągłe przedłużanie wyboru.

dozywociePod schemat swoistego uwięzienia można podciągnąć również „Dożywocie” Marty Kisiel, oferujące nie tylko przyzwoity poziom formalistyczny, ale też prawdziwie intrygujące sceny z życia… Obyczajowego stworków nadprzyrodzonych i ich ludzkiego opiekuna. W tymże tytule – i jego kontynuacji „Sile niższej” – występuje zasada, że pewien człowiek (niebyle jaki) zostaje dożywotnio związany z grupką istot rodem z klechd i fantastycznych opowieści. Musi się nimi zajmować niby dziećmi, nigdy nie może ich opuścić (chyba że na krótki okres), a nie są to najczęściej zbyt wdzięczne czynności. Odpowiednio zbudowany klimat, brak tanich zagrywek, plastyka języka i życiowe sytuacje w poetyce urban fantasy, czyli można ten motyw podać strawnie i dla wszystkich. Chociaż bohaterem nie jest młody dorosły, a już tylko dorosły, który gdzieś tam głęboko ma jeszcze w sobie dzieciaka.

Jak widać więźniowie mogą być różni, nawet młodociani, a w literaturze młodzieżowej szczególnie oni, bowiem tak łatwiej się czytelnikowi z grupy docelowej z nimi identyfikować. Podobne problemy – może wyjąwszy parę, jak choćby kryminalne – wiek, upodobania, rozterki… To wszystko wpływa na korzystniejszy przezeń odbiór lektury. U nas może nie jest to jeszcze aż tak wyraźne i masowe, ale licznych kopii, naśladowców etc. na amerykańskim rynku nie brakuje i widać, że trend dopiero się rozpoczyna, ale cóż… Sprawdzone ścieżki to sprawdzone ścieżki, a jedynie nieliczni z pisarzy parają się pracą twórczą, nie zaś odtwórczą.