Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Felietony

Wakacje z książkami

Czerwiec dla wielu zapewne będzie czasem oczekiwania zbliżającego się wytchnienia od dynamicznego tempa reszty roku, chwilą, aby wyjechać na urlop i odpocząć; albo po prostu stanowić będzie dla niektórych okres z letnią atmosferą – a to oznacza, że będzie więcej czasu dla czytania, nareszcie można będzie nadrobić zaległości i przyjrzeć się nowościom. Na wakacje wyjechać bez dobrej książki również nie wypada, ale nie mowa tutaj wyłącznie o ambitnych tytułach, ale także ludycznych, które stoją ponad przeciętną.

 

 

Podobną inicjatywę podjęliśmy rok temu i zamierzamy ją kontynuować, aby subiektywnie zaproponować kilkanaście tytułów na wakacje, zarówno z tych, które już się ukazały, jak i tych, które będą miały dopiero premierę w okresie letnim. Wybór i selekcja nie jest przypadkowa i wynika w dużej mierze z ciekawości, jakie wzbudza konkretny tytuł i sposób jego zapowiedzi (oraz to, co zawarte jest choćby w blurbie). Zatem, czas rozpocząć przegląd proponowanych książek na wakacje.

Wszyscy patrzyli nikt nie widział Tomasz MarchewkaWszyscy patrzyli, nikt nie widział – Tomasz Marchewka

Na początek coś lekkiego w przekazie, zabawnego, ale i przemycającego pewne wartości i prawdy o świecie. Literacki debiut Marchewki to rzecz naprawdę świeża, starająca się iść awangardową ścieżką, choć wiele elementów czerpie z kanonu. Doświadczenie nabyte podczas pracy nad scenariuszem ”Wiedźmina 3: Dzikiego Gonu” i dodatku „Krew i wino” nie poszła bynajmniej w las, czego najlepszym świadectwem skrupulatnie prowadzona intryga (wyważenie doprawiona suspensem i duszona w mrocznej nastrojowości quasi-dziewiętnastowiecznej epoki pary, aczkolwiek tutaj w tej sferze pierwsze skrzypce odgrywa zgoła odmienna dziedzina). Nie wypada także nie wspomnieć o pełnokrwistych bohaterach, niesamowicie wykreowanym mieście i dowcipie w formie nierzadko gorzkiej.

Namiestnik Adam PrzechrztaNamiestnik – Adam Przechrzta

Nie odchodzimy daleko od estetyki, bowiem z upodobnionej do dziewiętnastowiecznej Europy wkraczamy do Warszawy początku dwudziestego stulecia. Jednak atmosfera, choć równie gęsta, jest w tej książce trochę zmieniona. Niemniej i ten autor gra na podobnych strunach kreowania nowej techniki na potrzeby powieści. Ten świetny melanż historii alternatywnej, fantasy z obrębu tego, czego uświadczyć mogliśmy w „Sierżancie” Zambocha oraz przygody wojennej ma wysoki poziom imersji, a wszystko za sprawą sprawnie odtworzonych realiów i niemałego wkładu własnego w przemeblowanie ekspozycji znanej z historycznych traktatów.

Cesarz ośmiu wysp i Pan Ciemnego Lasu Lian HearnCesarz ośmiu wysp i Pan Ciemnego Lasu – Lian Hearn

Nie każdy ma możliwość wybrania się w orientalne strony, ale za sprawą literatury można zwiedzić właściwie cały świat. Czteroczęściowy (w dwu tomach) cykl Lian Hearn wprawdzie nie umożliwia nam poznania rzeczywistej Japonii okresu feudalnego, co wcale nie zmienia faktu, że sama podróż w te uniwersum nie będzie w stanie zapewni
czytelnikowi obcowania z klimatem rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni. Jednak czym jest sam świat bez bohaterów?! Wielkiej przygody! Tła społecznego! Czymś na pewno, chociaż z tym wszystkim – dobrze odmalowanym, jak w książkach Hearn – tytuł wyłącznie zyskuje. A wszystkie najważniejsze elementy w „Cesarzu” i „Panu” zostały uwzględnione.

Baśnie osobliwe Ransom RiggsBaśnie osobliwe – Ransom Riggs

Jeżeli ktoś miał okazję zapoznać się z „Osobliwym domem pani Peregrine” i spodobała mu się stylistyka oraz historia, nie może przegapić nadchodzącego zbioru opowiadań Riggsa, na których mocno inspirował się Tim Burton. Jeszcze dokładnie nie wiemy, czego się spodziewać po samym dziele, ale patrząc na dokonania autora można chyba być spokojnym o tytuł, nieprawdaż? Zresztą opowiadania są z dobrze znanego sympatykom pisarza uniwersum, więc co najmniej na ich liście do przeczytania to pozycja obowiązkowa. Opis wydawcy także zapowiada wiele dobrego.

Grimm City. Bestie Jakub ĆwiekGrimm City. Bestie – Jakub Ćwiek

Ćwiek opowiadanie historii bodaj ma we krwi, o czym świadczą wciąż satysfakcjonujące czytelników pozycje startowe i parę kontynuacji. Drugi tom cyklu o posępnym mieście Grimm, osadzonym w estetyce urban fantasy i noir, pochłania atmosferą nawet jeszcze bardziej niż wcześniejszy, aczkolwiek odbiorca może nie być zadowolony z tak szczupłego rozwijania mitologii świata przedstawionego. Pokłon należy jednak oddać nie tylko kreacji uniwersum, lecz także i zgrabnemu połączeniu dwóch sprawdzających się w swym towarzystwie konwencji. Do tego doliczmy swoistą wojnę gangów i motywy sądowe, czyli znakomite tło dla wydarzeń pierwszoplanowych.

Ostrze zdrajcyOstrze zdrajcy – Sebastien de Castell

Dość zaskakująca powieść zaskarbiła sobie nieoczekiwanie serca czytelników i recenzentów – połączenie świata w sztafażu high fantasy i zabiegów płaszcza i szpady (a raczej rapiera) okazało się trafnym posunięciem. Jedyny szkopuł tkwi zasadniczo w głównym bohaterze, którego autor mógł nieco bardziej rozwinąć, ale to nie ostatnie słowo Sebastiena de Castella, bo przed nami jeszcze co najmniej trzy tytuły zapowiadające się całkiem przyzwoicie. Ergo, jeśli brakuje Wam powieści godnych „Trzech muszkieterów” czy „Zorro”, fantasy z nietypowymi realiami (jednocześnie czerpiącym z dorobku klasyki gatunku) i lubicie czasem parsknąć śmiechem, to „Ostrze zdrajcy” powinno być dla Was jak znalazł.

Zgromadzenie cieni V.E. SchwabZgromadzenie cieni – V.E. Schwab

Być może nie jest to wielka uczta dla koneserów, ale sam pomysł na świat przedstawiony i całkiem sprawnie się rozwijającą fabułę są połączeniem nieprzeciętnym. Idea wieloświatów w wydaniu Schwab cieszy wszystkich tych, którzy lubują się w porównywaniu i poszukiwaniu różnic, oto bowiem cztery wersje Londynów, choć tylko w dwóch z nich magia wciąż ma miejsce bytu, w kolejnych dwóch umarła (odpowiednik naszego) albo „oszalała” (Czarny Londyn). Jeżeli Neil Gaiman bądź Susanna Clarke nie stanowią dla Was nazwisk obcych, to i Schwab winna się znaleźć na waszej liście lektur.

Bez odkupienia Michael R. FletcherBez odkupienia – Michael R. Fletcher

Dark fantasy w absurdalnych barwach? Na to szykuje fanów fantastyki Papierowy Księżyc w „Bez odkupienia”. Fletcher nie wpada co prawda na zbyt odkrywczy pomysł na świat, ale opowieść – zdaje się – przedstawia w dość nietypowy sposób. Według opisu, wszelakie urojenia i wyobrażenia w uniwersum powieści przybierają namacalnych kształtów… Aż strach pomyśleć, co by się stało, jakby przenieśli się tam Szekspir, Poe, Baker, Lovecraft albo King. Na szczęście realia są bardziej quasi-średniowieczne – z drugiej strony wierzenia ludowe tamtych czasów także nie obiecują sielankowo-spokojnego wypoczynku w krainie wyobraźni czytelnika, wspomaganej „Bez odkupienia”.

Wilcze leże Andrzej PilipiukWilcze leże – Andrzej Pilipiuk

Przekonywanie do lektury Pilipiuka może być wielce ryzykowne – jest to dość ambiwalentna literatura, zwłaszcza, że po raz kolejny przyjdzie czytelnikom zmierzyć się ze zbiorem „niejakubowym”. Pomimo wielu „za” i „przeciw” tytuł może przedstawić kilka ciekawych koncepcji, poza tym nie jest to przesadnie ciężka proza, więc łatwość przekazu i specyficzny humor autora, na leżaku pod parasolem mogą zapewnić kilka wcale przyjemnych chwil.

Czarny Pryzmat Brent WeeksCzarny Pryzmat – Brent Weeks

Wznowienie tego – niedostępnego z lekka – utworu jest bodaj najlepszym powodem, aby zapoznać się z cyklem plasującym się całkiem wysoko we współczesnej literaturze high fantasy. Szczególnie wybornie prezentuje się w serii system magiczny, zarysowany z pieczołowitością Jordana albo Sandersona. Summa summarum to za magię właśnie Weeksa można wpisać w poczet klasyków tej dziedziny w gatunku, bo zwykłe czary-mary już zdają się nie wystarczać w tego typu powieściach. Sama historia też niczego sobie.

Wiatrodziej Susan DennardWiatrodziej – Susan Dennard

Drugi tom ciepło przyjętej serii młodej pisarki również nie jest pozycją, która na wakacjach może nudzić – świat przedstawiony z nie najgorszym systemem magicznym, bohaterowie rozwinięci jak trzeba, więc nie powinny być już mowy o sporadycznych potknięciach w tym aspekcie; poprawa warsztatu i seria niefortunnych zdarzeń. Powieść zawiera w sobie wszystko to, czego powinno się wymagać od lekkiego fantasy. Nawet wątek romansowy, który szczęśliwie nie wysuwa się na pierwszy plan, zdaje się bardziej bawić, niż irytować.

Ogień przebudzenia Anthony RyanOgień przebudzenia – Anthony Ryan

Kolejny, po Weeksie, autor na liście, któremu nie można zarzucić zaniedbania w konstrukcji świata. Zwłaszcza, że w swym nowym cyklu wkracza na ścieżkę motywów dość świeżych, i łączy je nie z realiami quasi-mediewistycznymi, ale nawiązującymi do początków XIX wieku. Sama koncepcja picia smoczej krwi, aby uzyskać moce, oraz tejże jako jednego z ważniejszych produktów na rynku ekonomicznym może okazać się ciekawym przykładem dla analizy ekologiczno-zoologicznej. Zapewne rozmachu i dynamicznych scen też w utworze nie zabraknie, więc dla osób szukających rozrywki w rodzaju powieści akcji owa pozycja także powinna być atrakcyjna.

Królewska talia okladkaKrólewska Talia – Marcin Mortka

„Najnowsza powieść Marcina Mortki opowiada o wielu wydarzeniach, które w twórczości autora się już rozegrały – knowania przeciw władzy, kwestie rasowości, różnice kulturowe czy potężna siła niszcząca stary porządek świata to motywy dobrze znane stałym czytelnikom prozy Mortki, ewidentnie czerpiącego ze sprawdzonych schematów. Jednak trzeba usprawiedliwić jego zapożyczenia z własnych utworów tym, że bierze wyłącznie szkielet, a całą resztę zmienia równie sprawnie jak modelka garderobę – i nierzadko równie efektownie” – zacytuję wstęp recenzji, być może kogoś zachęci, ale nadmienię tylko, że nie należy się spodziewać drugiego czy odwróconego (to odrobinę) „Martwego Jeziora”.

Ściana burz Ken LiuŚciana burz – Ken Liu

Jeszcze raz zacytuję: Pierwsza powieść Kena Liu okazała się sukcesem i powiewem świeżości na naszym rynku – pokazała, że fikcyjna kultura na bazie kraju jego przodków, Chin, wzbogacona o kilka niezwykle ciekawych, lecz równie niebezpiecznych rozwiązań, które zostały sprawnie połączone w wiarygodną całość jest tak samo pochłaniająca, jak światy oparte na średniowieczu Europy. W drugim tomie cyklu „Pod Sztandarem Dzikiego Kwiatu” Liu nie powtarza schematów, ani nie czyni z książki typowego łącznika pomiędzy istotniejszymi wydarzeniami w uniwersum. „Ściana burz” porusza, ekscytuje i cieszy z taką samą finezją, jak „Królowie Dary”, a w niektórych momentach nawet lepiej.

Koralina Neil GaimanKoralina – Neil Gaiman

Są takie historie, które niepokoją, wydają się odrobinę infantylne, skierowane do młodego odbiorcy i łatwe w odbiorze, a jednak skrywające drugie dno. Nierzadko mroczne, naprawdę przerażające oraz… Trafne. „Koralina” ma nieco odmienny charakter niż „Księga cmentarna”, aczkolwiek stoi na podobnym poziomie przekazowym – ma trafić zarówno do młodych, jak i do starszych czytelników, a subtelne nutki grozy w obu przypadkach są oczywiście zasłoną, dla przemyconych pytań o niebywale dużej wadze (o sens życia, relacje rodzinne, wybór między moralnością a przyjemnością).

Wojna Andriej LewickiWojna – Andriej Lewicki

Nie zapominając o miłośnikach postapokalipsy – propozycja dla nich. Pamiętacie Chemika i Garsteczkę z Zony (fabrycznej i stalkerowskiej)? W tym cyklu – pierwszy tom „Antymir” – atmosfera jest najważniejsza i niepowtarzalna. Opustoszone lokacje, zdziczała i zmutowana flora i fauna, nietuzinkowi bohaterowie, akcja i jeszcze więcej akcji to coś, co na wakacjach może odprężyć i zaangażować. W szczególności fanów konwencji.

 

Na koniec warto wymienić jeszcze paręnaście tytułów, które być może okażą się pomocne w doborze wakacyjnych lektur – zachęcamy również do podsyłania własnych pomysłów i propozycji.

Zacznijmy od „Śliskiego” Pawła Kornewa i „Toy Wars” Andrzeja Ziemiańskiego, wprawdzie niczego nowego, ale jeszcze nieprzekonani czy niezaznajomieni mają okazję. Nie wiadomo dokładnie kiedy, chociaż wiadomo, że powróci – Jack Campbell z „Zaginioną Flotą: Przestrzeń zewnętrzna 3 – Strażnik”, Aneta Jadowska i nowa książka „Szamańskie tango”, też odświeżone (trzeci i czwarty) tomy serii o Mercedes Thompson. Od Fabryki Słów to chyba na tyle.

MAG z kolei będzie miał w wakacje Jonathana Maberry’ego i „Pacjenta zero” w lipcu, w czerwcu „Rozgwieżdżoną noc” Larsa Wilderanga, a na sierpień wstępnie szykuje się Neil Gaiman i „Księga cmentarna”, Miles Cameron i „Straszny smok”, Catherynne M. Valente i „Domostwo błogosławionych” oraz Tui T. Sutherland i „Mroczny sekret”.

W Rebisie wydać mają Adriana Tchaikovsky’ego z „Dziećmi czasu”, „W stronę mroku” Lindy Nagaty, „Rozważnie i romantycznie” Anny Brzezińskiej (niefantastyczna proza, ale autorka dla obrębu zasłużona i długo nieobecna w ogóle w literaturze), no i „Działa imperium” Django Wexlera.

Od innych to choćby „Mroczna zemsta” Josepha Delaneya (Jaguar), „Grobowiec Khana” Matthewa J. Kirby’ego (Insignis), „Płomienna korona” Elżbiety Cherezińskiej (Zysk), „Podbój” i „Stacja kosmiczna” B.V. Larsona (Drageus), „Zaklinaczka ognia” Cindy Williams Chimy (Otwarte), „Central Station” Laviego Tidhara (Zysk).

Oczywiście zapowiedziane daty premier są umowne i mogą ulec zmianie, więc niektóre z powyższych tytułów mogą ukazać się później bądź szybciej (co jednak mniej prawdopodobne).