Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Komiksy

Supergirl, tom 2 (Superman / Batman)

Drugi tom komiksu „Superman/Batman” noszący podtytuł „Supergirl”, rozpoczyna się krótko po wydarzeniach przedstawionych we „Wrogach publicznych”. Mający doprowadzić do końca świata meteoryt został zniszczony, ale nie powstrzymało to deszczu odłamków kryptonitu. Różnokolorowe skały spadły na Ziemię, zmuszając Supermana do pozostania w ukryciu, podczas gdy Batman w towarzystwie kilku superbohaterów podjął się trudu zabezpieczenia minerałów. Jednak to, co odkryje na dnie zatoki Gotham wystawi przyjaźń dwójki herosów na próbę.

O ile sednem „Wrogów publicznych” była opowieść o przyjaźni pomimo różnic, „Superman/Batman: Supergirl” uderza w zupełnie inne tony. Pojawienie się Kary Zor-El, kuzynki Kal-Ela sprawia, że ten w pełni zdaje sobie sprawę z odczuwanej od lat samotności. Superman postanawia zrobić wszystko, byle tylko Kara mogła czuć się bezpiecznie na Ziemi, co okazuje się być niezwykle trudne, ponieważ Supergirl jest obiektem niepokoju Batmana i Wonder Woman, a jakby tego było mało, wywołuje zainteresowanie Darkseida.

Supergirl jest raczej mało znaną postacią w Polsce. Do tej pory pozostawała w cieniu kuzyna i dopiero dzięki serialowi (pierwszy sezon został wyemitowany przez stację CBS) dane jej było dotrzeć do szerszej publiczności w naszym kraju. Komiks autorstwa Jepha Loeba i Michaela Turnera (z Peterem Steigerwaldem odpowiedzialnym za kolory) jest doskonałym wprowadzeniem do postaci Kary Zor-El, ze wszystkimi jej wadami i zaletami. Pierwotnie mająca zostać wysłana tropem Kal-Ela i obarczona misją ochrony kuzyna na nowym, obym świecie, Supergirl początkowo nie radzi sobie w rzeczywistości w której to ona wymaga ochrony. Nadopiekuńczość oraz upór Supermana niemal doprowadza do rozłamu Trójcy, gdy Wonder Woman upiera się przy wywiezieniu Supergirl na Temiskerę, a Batman traktuje Dziewczynę ze Stali jako zagrożenie. To również z powodu Kary Kal-El po raz pierwszy świadomie mówi coś, co ma zranić przyjaciela, a nawet gotów jest wypowiedzieć wojnę Amazonkom, które oskarża o uprowadzenie kuzynki. Cała ta nadopiekuńczość dyktowana jest przez strach przed samotnością i prowadzi ona Kala aż do Apokolips, gdzie dopuszcza się czynu, stawiającego go w jednym rzędzie z Luthorem.

Choć „Supergirl” jest nieco gorszym komiksem od „Wrogów publicznych”, to nadal pozostaje świetną, pełną akcji historią dla fanów tytułowego duetu. Elementem mogącym być nie do przełknięcia przez niektórych są rysunki nieżyjącego już Michaela Turnera. Rysownik ten, znany choćby z „Witchblade” czy „Kryzysu Tożsamości” udanie kontynuuje styl zapoczątkowany w pierwszym tomie przez Eda McGuinnessa, choć w przeciwieństwie do poprzednika, wkłada szczególnie dużo pracy w postaci kobiet. Supergirl, Wonder Woman oraz Amazonki zostały zaprezentowane w wyjątkowo zmysłowych pozach, które wielu mogą wydać się nienaturalne i przypominają o przeprowadzonym kilka lat temu eksperymencie, w którym Hawkeye był rysowany w podobnie powykręcany sposób. Niestety, dbałość o postaci żeńskie sprawia, że męska część komiksu wygląda dość jednolicie i nieinteresująco. Jeśli jednak nie przeszkadza wam taki styl, z pewnością będziecie się dobrze bawić przy lekturze.

O ile pierwszy tom serii został zbudowany wokół nieprzerwanej akcji, urozmaiconej kilkoma poważniejszymi tematami (jak ten o prawdziwym zabójcy rodziców Bruce’a Wayne’a – który zdaje się, nomen omen, umarł razem z zakończeniem „Wrogów publicznych”), tak „Supergirl” odwraca proporcje. Loeb porusza tutaj problemy samotności, nadopiekuńczości oraz zadaje pytania o to, czy rodzina jest ważniejsza od przyjaźni oraz najważniejsze – czy naprawdę jest się samotnym, gdy ma się wokół ludzi zdolnych zaryzykować dla nas wszystko? Zdecydowanie polecam serię „Superman/Batman” i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy.