Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Komiksy

Superman/Batman: Władza absolutna (recenzja)

„Superman/Batman: Władza absolutna” to trzeci tom wydawanej przez Egmont serii o dwóch najbardziej rozpoznawalnych superbohaterach ze stajni DC Comics. Tym razem Jeph Loeb zabiera czytelników w podróż do alternatywnej rzeczywistości, próbując odpowiedzieć na pytanie co by było, gdyby dzieciństwo Clarka Kenta i Bruce’a Wayne’a potoczyło się w zupełnie innym kierunku.

Ostatnimi czasy Egmont chętnie pokazuje czytelnikom inne wersje komiksowych światów: „Kryzys na Nieskończonych Ziemiach”, „Flashpoint”, a teraz „Władza absolutna”. Różnica jest jednak taka, że o ile pierwsze dwa tytuły pełniły rolę punktów zwrotnych w historii wydawnictwa, to ostatni dotyczy jedynie tytułowych herosów i próby zdefiniowania na nowo kształtujących ich wydarzeń. Loeb po raz kolejny odwołując się do genezy Batmana i Supermana, z tą różnicą, że tym razem do dobrze znanych wydarzeń miesza się zewnętrzna siła w postaci Saturn Queen, Lightning Lorda i Cosmic Kinga. To podróżujące w czasie trio złoczyńców wpadło na pozornie genialny pomysł zaadoptowania dwóch najbardziej znanych superbohaterów na świecie, a następnie wychowania ich na własną modłę i wykorzystania do przejęcia władzy nad światem. W skutek ich działań, mały Bruce Wayne mści rodziców, otwierając ogień do Joe Chilla, na farmie Kentów dochodzi do tragicznego wypadku, który kosztował życie Marthę i Jonathana. To jedynie garstka ofiar, ponieważ złoczyńcy mordują lub usuwają z drogi większość członków Ligii Sprawiedliwości. Nad światem zawisło widmo totalitaryzmu z Batmanem i Supermanem jako silnym ramieniem władzy, bez wahania pozbawiającym życia dla kaprysu.

Przy „Władzy absolutnej” Loeb miał okazję rozwinąć postaci głównych bohaterów nieco inaczej. Gotowi na wszystko, byle tylko chronić przybranych rodziców oraz ustanowiony przez nich porządek, Superman i Batman dopuszczają się okrutnych zbrodni, które stawiają ich w jednym szeregu z Darkseidem i innymi potężnymi złoczyńcami. Kal’El i Bruce Wayne ani przez chwilę nie zastanawiają się nad moralnością ich uczynków. Pokładając absolutną wiarę w mądrość zastępczych rodziców, bezwzględnie eliminują nawet bohaterów walczących z drobną przestępczością na ulicach. Doprowadza to do wielkiego starcia z ruchem oporu, złożonym z drugo- i trzecioligowych herosów pod wodzą Wonder Woman oraz Wuja Sama. To właśnie w tym miejscu dochodzi do kulminacji, a obserwując starcie Diany z Supermanem czułem autentyczne ciarki.

Niestety, dalsza część komiksu, aż do samego zakończenia, nabiera dość chaotycznego charakteru. O ile nadal można trafić na pełne emocji chwile, to Loeb pcha czytelników przez kolejne rzeczywistości o wiele za szybko, gubiąc po drodze wątki oraz logikę. Najlepiej widać to na przykładzie Saturn Queen, Lightning Lorda i Cosmic Kinga, którzy początkowo sprawiają wrażenie złoczyńców dysponujących skrupulatnie sporządzonym planem, wprowadzając go w życie dzięki mocy oraz przebiegłości. Niestety, trio szybko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, ustępując miejsca zabawie czasem. Słabą stroną komiksu jest również mniejszy nacisk kładziony na tak ważny element serii, jak relacja Batmana z Supermanem. Owszem, postaci są rozwijane poprzez doświadczanie serii traumatycznych zdarzeń, ale zostawiło to niewiele miejsca na interakcje pod postacią kolorowych ramek (zawierających myśli bohaterów), które do tej pory były najmocniejszą stroną serii.

Za rysunki tym razem odpowiedzialny jest Carlosa Pacheco, artysta mającym na koncie pracę nad takimi tytułami, jak „Age of Ultron”, „Arrowsmith”, czy „Final Crisis”. Trzeba przyznać, że Hiszpan bardzo dobrze wypada na tle rysowników odpowiedzialnych za poprzednie części. Pacheco udało się utrzymać linię postaci z serii, ale tym razem nie przypominają już one posągów. Odpowiednio dużo uwagi poświęcono również postaciom pobocznym, jedynie przewijającym się na kartach komiksu. Nawet jeśli czytelnik niekoniecznie musi kojarzyć je wszystkie, to z pewnością je zapamięta. Czy to ze względu na charakterystyczny wygląd, czy niezbyt przyjemny efekt starcia z duetem herosów. Pacheco zadbał również o otoczenie, dużą uwagę przywiązując do miłych oku szczegółów, co do pierwszego planu.

„Batman/Superman: Władza absolutna” to ciekawa, choć dość chaotycznie napisana opowieść o alternatywnej rzeczywistości. Miłośnicy Człowieka ze Stali oraz Mrocznego Rycerza odnajdą w niej odmienne spojrzenie na ulubieńców, jak również wydarzenia, które ich kształtowały. Natomiast ich podróż przez kolejne rzeczywistości wypełniona jest smaczkami dla nieco bardziej zaawansowanych stażem czytelników DC. Wszystko to jednak blednie przy scenach zamykających komiks. Rozmowa Batmana z Supermanem ma więcej charakteru niż można było doświadczyć w New 52. Nieczęsto zdarza się, bym po zamknięciu komiksu czuł się zachwycony. Zakończenie „Władzy absolutnej”, szczególnie w połączeniu z lekturą „Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach”, właśnie tak na mnie podziałało, skłaniając do lektury wszystkich trzech, wydanych w Polsce tomów od nowa. Zdecydowanie polecam ten komiks jako szybką i przyjemną lekturę na coraz dłuższe, jesienne wieczory.