Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książka

Jim Butcher – Wiatrogon aeronauty (recenzja)

Jim Butcher, znany przede wszystkim z cyklu urban fantasy „Akta Dresdena” oraz serii fantasy „CodexAlera”, rok temu wydał powieść „Wiatrogon aeronauty” – opartą na bardziej klasycznym wzorcu świata przedstawionego w fantasy – otwierającą „Podniebne kasztele”. Sympatycy prozy autora mogą szykować się na coś znacznie oryginalniejszego niż beztroskie, acz przyjemne perypetie Harry’ego Dresdena – w nowej książce pisarz zarysowuje bogatą wizję od podstaw i zmienia dotychczasowe klimaty na surowsze, w dodatku w tym dziele udowadnia, że względnie łatwa lektura opowieści o chicagowskim magu to nie szczyt jego możliwości, a jedynie miła rozgrzewka przed popisem danym właśnie tutaj.

Dawno, dawno temu ludzkość, aby schronić się przed prastarym złem, wybudowała ogromne budowle i w nich zamieszkała. Od pokoleń podniebne kasztele były ostoją, a piecze nad nimi zaczęły sprawować arystokratyczne rody, które nie ograniczyły się jedynie do zapewnienia warunków egzystencji – dzięki nauce i praktyce stworzyły niezwykłe dzieła, między innymi sterowce, na których przemierzają morza chmur i bezkresy nieba, aby dostać się do pozostałych budowli. Powstały szlaki handlowe, lecz arystokraci nie lubią się dzielić, dlatego toczą między sobą wojenki o wpływy i dominację nad określonymi ścieżkami. Jedną z osób uczestniczących w takich starciach jest korsarz Grimm, kapitan statku „Drapieżca” i były członek Floty Powietrznej. Kiedy jednak jego okręt zostaje mocno uszkodzony, kasztel Albion – któremu wiernie służy – oferuje mu w zamian za odbudowę niezwykle ważną misję. Gdy Grimm godzi się, nie przeczuwa, że tajemnicze zadanie odkryje przed nim sens podniebnych wojen. Na domiar złego, pradawne istoty uśpione w mrokach zaczynają się budzić, co zwiastuje ogromne kłopoty dla ludzkości.

Jim Butcher przyzwyczaił nas – cyklem z Harrym Dresdenem w roli głównej – do lekkich, niezobowiązujących i zasadniczo prostych historii, które czyta się dla czystej przyjemności oraz nie wymagają od czytelnika mocnego skupienia. Teraz jednak mamy do czynienia z powieścią, która zmusza odbiorcę do bardziej intensywnego poruszenia wyobraźni i nie chodzi wcale o to, że świat przedstawiony jest wymyślniejszy a bogatszy, po prostu autor opakował w tej książce sporo treści, którą trzeba „przetrawić” myślami. Dobrym posunięciem było też przekazanie pałeczki narracji kilku bohaterom, co pozwoliło przyjrzeć się sztafażowi z paru różnych perspektyw. Umożliwiło to również poznanie pozornie nie mających ze sobą nic wspólnego sylwetek, których losy w końcu się splatają – i razem muszą dotrzeć do konkretnego celu. Co ciekawe intryga powieści ma drugie dno i mimo że to, co otrzymujemy na wstępie już jest nader intrygujące, to rozwikłanie niektórych zagadek zaostrza apetyt – zwłaszcza, że finał pozostawia jeszcze wiele pytań i tajemnic.

Mocną stroną „Wiatrogonu aeronauty” jest przede wszystkim świat przedstawiony. Oto Butcher nakreśla przed czytelnikiem bujną, niesztampową rzeczywistość, w której ludzie zamieszkują szczyty ogromnych budowli, ziemską powierzchnię z kolei pokrywa gęsta kołdra mgieł, a człowiek panicznie boi się tego, co spoczywa pod nią i zmusiło go do skrycia się w podniebnych kasztelach. Przemieszczają się pomiędzy nimi za pomocą latających statków, specjalnych sterowców, wynalezionych przez naukowców arystokracji. Szlachetne rody zajmują tu najwyższe miejsce w hierarchii i to one rozdają karty, lecz ich prestiż zależny jest od handlu i układu sił, dlatego trwają pomiędzy nimi odwieczne walki – choć i za tym kryje się pewna tajemnica. Butcher bardzo dobrze zarysował portret socjologiczny, dzięki czemu jego wizja nabiera wielowymiarowości. Podobnie zresztą jest w przypadku pojedynczych rysów psychologicznych – bohaterowie wykreowani przez amerykańskiego pisarza jawią się jako barwne, nietuzinkowe charaktery, nie dające się zaszufladkować w półkach „pozytywny”-„negatywny”. Są z krwi i kości, posiadają wady i zalety, indywidualne cechy psychiczne i fizyczne – a ich losy śledzi się przez to z niegasnącą ciekawością.

„Wiatrogonem aeronauty” Butcher podniósł poprzeczkę sam sobie – pokazał, że jego warsztat zdolny jest do wielkich, ambitnych rzeczy, że nie musi ograniczać się do czysto rozrywkowych pozycji, aby zachwycać czytelników. Okazuje się, że lekkość pióra w jego przypadku można połączyć z jasnym, acz bogatym i plastycznym językiem, uzyskując niezwykle obiecujący efekt. Dodatkowo szybkie tempo akcji sprawia, że odbiorca nie ma czasu na nudę, szczególnie kiedy autor sprawnie prowadzi wątki fabularne, faszerując je – w wyważony sposób – suspensem, spiskami, układami oraz żywymi dialogami. W tym miejscu trzeba napisać: „Panie Butcher – brawo!”.

Najnowsza powieść Jima Butchera jest zatem prawdziwą gratką dla miłośników nie tylko samego autora, ale też fantasy z górnej półki, która ma wartości artystyczne, estetyczne i rozrywkowe. Nie ma się co łudzić, chyba nigdy na księgarnianych półkach nie pojawi się „dzieło natchnione” – najwyższej klasy arcydzieło… Na szczęście, są także utwory pokroju „Wiatrogonu aeronauty”, którym nie brakuje do doskonałości aż tak dużo – to powieść, w której wszystkie komponenty składanki tworzą mozaikę pięknej i ciekawej historii. I tyle w temacie wystarczy. Mnie ujęła, zakleszczyła i nie puściła do ostatniej strony – czekam na więcej!