Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Recenzje

Seikatsu – Matt Loomis i Isaac Shalev

W przeciągu całego dnia chwila odpoczynku, relaksu i kontemplacji jest potrzebna każdemu z nas, czemu by więc nie połączyć przyjemnego z pożytecznym i nie rozegrać partyjki spokojnej, acz wielce przyjemnej gry planszowej? Co więcej, wcale nie będzie nam potrzebny do tego żaden towarzysz, gdyż tryb solo działa w tym tytule wyjątkowo sprawnie, a rozgrywki z partnerami mimo zaciekłej rywalizacji są jednocześnie przepełnione pogodą ducha i harmonią. Jeśli więc poszukujecie pięknej, prostej i zarazem regrywalnej gry na popołudniową lub wieczorną partyjkę, koniecznie powinniście zwrócić uwagę na „Seikatsu”.

Japoński klimat wypływa w tej grze niemalże z każdego elementu, poczynając od tytułu oznaczającego „życie”, poprzez wspaniałą oprawę graficzną i spokojną, relaksującą mechanikę, przez co żaden miłośnik dalekiego wschodu nie przejdzie obok obojętnie. Wyjątkowa prostota zasad sprawia, że próg wejścia do gry jest na bardzo niskim poziomie, stanowiąc idealną pozycję dla początkujących graczy bądź miłośników nieskomplikowanych i szybkich tytułów. Dodając do tego bardzo porządne i staranne wykonanie zarówno komponentów, jak i samego pudełka, dostajemy grę piękną i prostą – idealną na prezent lub do uzupełnienia własnej kolekcji.

W niewielkim, białym pudełku o delikatnej okładce i błyszczącym tytule znajdziemy dość dużą, czytelną i przejrzystą planszę ogrodu przedstawiającą pola do gry otoczone kwitnącymi drzewami wiśni, wodospadem i trawą bambusową wraz z trzema pagodami i znajdującym się pośrodku stawkiem z karpiami koi. Trzydzieści dwa plastikowe żetony o barwie kości słoniowej przedstawiające cztery różne gatunki ptaków i kwiatów wraz z czterema żetonami stawu znajdują się w doskonale zaprojektowanej plastikowej wyprasce, posiadającej również specjalne miejsce na trzy drewniane znaczniki punktów w kształcie kwiatów wiśni. Oprócz tego dostajemy również materiałowy woreczek na żetony oraz instrukcję w trzech językach, przez co jej grubość może początkowo zaskoczyć. Choć wymienionych elementów gry wcale nie ma dużo, to sama ich jakość wykonania oraz warstwa graficzna prezentują się znacznie bardziej widowiskowo niż w niejednym tytule posiadającym setki kartonowych elementów. Jedyna uwaga odnosić się będzie do wspomnianych żetonów, gdyż od energicznego potrząsania w woreczku dość łatwo ulegają zarysowaniu, niemniej jednak widniejące na nich grafiki nie zdzierają się już tak łatwo.

Przygotowanie do gry jest bajecznie proste niczym sama rozgrywka. Wystarczy rozłożyć planszę, ustawić pionki punktacji na polu „0”, włożyć wszystkie żetony do woreczka i w zależności od liczby graczy wylosować odpowiednią ich ilość: przy dwóch – dwa żetony, przy trzech (lub solo) – trzy żetony, zaś przy czterech osobach będą to cztery żetony. Następnie kładziemy je na specjalnie oznaczonych kwiatkami polach naokoło stawu, po czym każdy losuje z woreczka po dwa żetony i trzyma je zakryte przed przeciwnikami, pozostaje już tylko wybrać pierwszego gracza i można rozpoczynać rozgrywkę.

Grę rozgrywamy w turach, podczas których mamy do wykonania trzy akcje: położenie żetonu z ręki na planszę obok znajdującego się już tam żetonu, zliczenie punktów za utworzone stada ptaków (każdy przylegający identyczny ptak do właśnie wyłożonego daje nam jeden punkt) oraz wylosowanie nowego żetonu. Po wykonaniu swojego ruchu przekazujemy woreczek z żetonami następnej osobie, grając do momentu aż wszystkie żetony skończą się i cała plansza zostanie zakryta. Wtedy przystępujemy do ostatniej czynności przed końcem gry, mianowicie do podliczenia punktów za ułożone rządki kwiatów z perspektywy swojej pagody. Tradycyjnie wygrywa gracz z największą liczbą zdobytych punktów.

Tak prosta gra wydawać by się mogła nużąca i nieatrakcyjna, gdyby nie fakt, że ta powierzchowna łatwość rozgrywki skrywa w sobie dość spory potencjał taktyczny. Bowiem samo wykładanie ptaków bez planowania i przyglądania się układowi kwiatów na planszy owocuje niemal stuprocentową przegraną, gdyż dopiero końcowe podliczenie zdobytych punktów, choć bywa dość czasochłonne, przynosi ostateczne rozstrzygnięcie. Dzięki temu stale należy być czujnym i kontrolować poczynania przeciwników, tak aby nie dopuścić do sytuacji by ktoś zyskał zbyt dużą przewagę. Ciekawym elementem rozgrywki są tutaj żetony stawku z karpiem, który służy za „podwójnego” jokera – w momencie wyłożenia na planszę przyjmuje on postać dowolnie wybranego przez gracza ptaka, natomiast na koniec gry staje się wybranym rodzajem kwiatu. Takie rozwiązanie zapewnia urozmaicenie w mechanice zmuszając graczy do jeszcze większego zastanowienia się nad odpowiednią taktyką.

Choć jest to w głównej mierze gra przewidziana na dwie, trzy osoby, to w instrukcji znajdziemy zarówno tryb solo jak i drużynowy – dla czterech osób. Rozgrywka w duecie zapewnia znacznie większą kontrolę nad sytuacją na planszy umożliwiając konsekwentne dążenie po obranej ścieżce, podczas gdy trzyosobowe rozgrywki znacznie bardziej utrudniają zbudowanie długiego ciągu tych samych kwiatów czy nawet stad ptaków. Mimo to „Seikatsu” jest jedną z niewielu gier najlepiej sprawujących się właśnie w trzyosobowym gronie, co już nawet sam układ planszy poniekąd nam sugeruje. Jeśli zaś chodzi o tryb solo, przewidziane są jego aż trzy poziomy trudności, dzięki czemu entuzjaści pojedynków z grą samą w sobie powinni czuć się usatysfakcjonowani, tym bardziej że w każdym przypadku będzie to niemałe wyzwanie. Najsłabiej w tym tytule zdecydowanie wypada wersja drużynowa, sprawiająca wrażenie doklejonej trochę na siłę, i to zarówno, gdy gramy na „otwarte” jak i „zakryte” żetony ze swoim współgraczem. Nawet najsilniej odczuwana w tym trybie interakcja nie jest czymś, co ostatecznie mogłoby przesądzić o pozytywnych wrażeniach z czteroosobowej partii.

„Seikatsu” to tytuł, w którym losowość dość mocno i wyraźnie decyduje o przebiegu rozgrywki, gdyż wyciąganie żetonów z woreczka nigdy nie gwarantuje nam sprzyjającej ręki, przez co obrana przez nas taktyka jest znacznie bardziej krótkotrwała niż stała. Fakt ten dla jednych może stanowić największy minus recenzowanego tytułu a dla innych będzie jego plusem, stanowiącym o sporej regrywalności. To samo może się tyczyć różnych trybów gry, dzięki którym z jednego wyraźnie prostego tytułu będą płynąć zgoła inne doświadczenia podczas gry solo, w trójkę czy w drużynach.

Mechaniki umieszczania żetonów w celu zdobycia określonej liczby punktów i zbierania kolekcji konkretnych kwiatów są podstawowym trzonem rozgrywki, co w główniej mierze stanowi o jej prostocie i przystępności. Dzięki temu będzie to idealna gra do rozpoczęcia przygody z planszówkami bądź wprowadzenia znajomych lub rodziny we własne hobby, a nawet nieco młodsze dzieci niż podany przez wydawcę zalecany wiek (wynoszący dziesięć lat) powinny sobie spokojnie poradzić z prostymi zasadami tytułu.

Wspaniała oprawa graficzna, świetnie wykonane żetony oraz wyjątkowa przystępność reguł to najmocniejsze cechy prezentowanego tytułu. Jeśli więc jesteście miłośnikami japońskiego klimatu a przejadły już się wam kolejne partie „Kanagawy”, „Takenoko” czy też może „Samuraja”, to z pewnością powinniście sięgnąć po grę o uprawianiu ogrodu w otoczeniu kwiatów wiśni i pagód. A jeżeli klimat jest wam obojętny, lecz zależy wam na szybkiej, prostej i przyjemnej grze do zrelaksowania się, również bez przeszkód możecie skusić się na partyjkę „Seikatsu” – gry w życie.

Natalia Stanek